IMG_20140630_222033

Jeśli wszelkie utrudnienia, o których pisałam w poprzednim poście nie są Wam straszne i zastanawiacie się nad wyjazdem zarobkowym do Norwegii, na przykład w wakacje, mam dla Was kilka cennych, praktycznych porad.

 

WIELKIE PRZYGOTOWANIA

Najlepiej zacząć od poszukiwań pracy przez internet już w okolicy stycznia-lutego na portalach typu www.mojanorwegia.pl, www.poloniusz.pl czy www.norwegia.pracabc.pl. Jeśli zdecydujecie się jednak jechać „w ciemno” pamiętajcie o kilku ważnych sprawach.

1. SAMOCHÓD
Przed samym wyjazdem należy wykonać porządny przegląd auta, ponieważ zepsuty wóz lepiej zrzucić z fiordu niż naprawiać na miejscu 😉 Niektórzy pytają czy można jechać do pracy do Norwegii stopem. Pewnie można, ale osobiście sobie tego nie wyobrażam (za zimno, za wolno rozdaje się ulotki, nie można podjechać do sklepu np. po farbę jak się skończy itp.).

2. JEDZENIE
Zabierzcie mnóstwo zapeklowanych słoików z mięsem różnego rodzaju. Ważne, żeby słoiki były dobrze przygotowane, wtedy nie powinny się zepsuć przez co najmniej kilka miesięcy (na pewno Wasze mamy czy babcie znają doskonałe przepisy). Polecam również kiełbasy typu krakowska sucha czy salami, które wytrzymają w 20 stopniach (lepiej kupić ich więcej niż mniej – nam za pierwszym razem zabrakło mięsa i kiełbas – pewnie dlatego tak schudliśmy). Konserwy są lepsze od pasztetów – pamiętajcie o tym! My po miesiącu jedzenia pasztetów, mieliśmy ich serdecznie dość. Ryż jest (nieco) tańszy w Polsce niż w Norwegii ale np. makaron niekoniecznie – o cenach w Skandynawii za chwilę. Sosy i zupy w proszku, przyprawy, kawa, herbata, cukier, budynie, kisiele, słodycze – to zawsze się przydaje, w dużych ilościach (na miejscu wszystko jest droższe).

3. NOCLEG
Dobra wiadomość – w całej Norwegii można rozbijać namiot wszędzie gdzie nie ma specjalnego zakazu (co najmniej 100 metrów od zabudowań). Teoretycznie można spać w danym miejscu tylko jedną noc, ale my spaliśmy na jednym parkingu czy koło plaży nawet 6-7 dni z rzędu i nie było żadnego problemu. Pól kempingowych również nie brakuje i nie są bardzo drogie. Couchsurfing działa całkiem sprawnie.

4. ALKOHOL
Norwegia jest idealnym miejscem żeby oduczyć się picia alkoholu. Jest on tam naprawdę bardzo drogi (piwo w sklepie kosztuje około 15 zł, nie mówiąc o cenie wina, wódki czy whiskey). Ostatecznie kilkumiesięczna przerwa od alkoholu może wyjść człowiekowi zdecydowanie na dobre – osobiście, mimo ciężkiej pracy i średniej jakości posiłków, czułam się tam dużo lepiej niż w Polsce.

5. UBRANIE
Spodnie krótkie i długie, 2-3 koszulki, czapka, rękawice ochronne (malarskie/ogrodnicze), bluza, wygodne buty typu adidasy, ewentualnie kurtka – rzeczy do pracy, które ostatniego dnia pracy lądują w koszu na śmieci (wyrzuca się je z ogromną przyjemnością!).

6. TEMPERATURA
W 2014 roku mieliśmy sporo szczęścia, bo lato w Norwegii było najcieplejsze od ponad 60 lat (podobno). W lipcu przez ponad tydzień były temperatury powyżej 33 stopni (nie mogliśmy malować, bo było za gorąco i na farbie powstawałyby bąble!). Trzeba przygotować się na wszelkie możliwości – w 2015 roku, szczególnie w lipcu, było okropnie. Kilkanaście stopni w dzień, 5 stopni nocą, deszcz, porywisty wiatr. Funkcjonowanie w takich warunkach (szczególnie jak śpi się pod namiotem) jest ciężkie, a co dopiero praca na świeżym powietrzu.

7. ULOTKI
To głównie dzięki nim mieliśmy pracę. Przede wszystkim wkładaliśmy je do skrzynek na listy. Niektórzy decydują się na osobiste rozdawanie ulotek, chodząc od drzwi do drzwi i rozmawiając z mieszkańcami danego domu. Według mnie jeśli jest się we czwórkę warto postawić na ilość i stosować „naszą” metodę (skrzynki). Najlepiej zabrać ze sobą 10 tysięcy ulotek (pociętych, gotowych do rozdania).

8. INNE NIEZBĘDNE PRZYRZĄDY
Scyzoryk, nitka i igła, nożyczki, taśma klejąca, telefon komórkowy na kartę SIM z norweskim numerem, markery, proszek do prania, ładowarka samochodowa, przedłużacz, apteczka, linki do wieszania prania (plus szczypczyki), miski (lub wiadra), naczynia (patelnia, menażki, duży gar, sztućce, kubki, termosy), przenośna kuchenka gazowa.
Tylko nie zabierajcie butli gazowej, której nigdzie nie da się napełnić! Z życia wzięte: w dniu wyjazdu do Norwegii okazało się, że nasza butla jest prawie pusta – bezskutecznie próbowaliśmy ją nabić w Polsce i Niemczech. Na jej widok uprzejmy Pan Norweg, w sklepie z tego typu sprzętami, powiedział z uśmiechem: „mieliśmy takie w Norwegii w czasie II wojny światowej!”. Zrezygnowani wyszliśmy, ale już po chwili ten sam Pan przybiegł do nas z butlą z identycznym wejściem i dał nam ją w prezencie. Okazało się, że odnalazł ją gdzieś na tyłach sklepu – całkowicie napełnioną! W nagrodę otrzymał od nas Żubrówkę – w końcu uratował nam życie 🙂
Dobrze również zabrać ze sobą wędkę i wszystkie przybory potrzebne do łowienia ryb.

9. DESTYNACJA
My zdecydowaliśmy się jechać nieco dalej niż popularne Bergen, Oslo czy Stavanger, mianowicie do Trondheim. Później kierowaliśmy się cały czas na północ. W całej Norwegii jest mnóstwo Polaków (również takich jak my, którzy przyjeżdżają tam tylko na wakacje do pracy), więc dużo zależy od szczęścia. Nastawcie się, że czasem będziecie konkurować z 5, 10 czy 50 innymi grupami poszukującymi pracy. Niekiedy znajdowaliśmy w skrzynkach kilka albo kilkanaście ulotek różnych polskich ekip malujących domy. Dlatego należy pamiętać, że taki wyjazd wiąże się z bardzo dużym ryzykiem, więc nie każdy wróci z Norwegii usatysfakcjonowany.

10. CZY TO JEST LEGALNE?
W czasie pierwszego wyjazdu wyrobiliśmy sobie numer w tamtejszym urzędzie pracy (D-number), dzięki któremu mogliśmy legalnie pracować. Żeby nie odprowadzać gigantycznych podatków pracowaliśmy najczęściej w ramach specjalnej, tak zwanej sąsiedzkiej umowy. Można wtedy zarobić maksymalnie 5000 albo 6000 koron (jednorazowo, na osobę). Tego typu umowa jest całkowicie wolna od podatku.

11. EKIPA
To jeden z najważniejszych podpunktów. Jedźcie z ludźmi, którym ufacie, których dobrze znacie i LUBICIE. Pamiętajcie, że będziecie z nimi przebywać prawie 24 godziny na dobę. Razem będziecie pracować, jeść, moknąć i marznąć. To nie może być ktoś kto wkurza Was durnymi tekstami albo po tygodniu macie ochotę go udusić!

 

NORWEGIA I NORWEGOWIE

Kraj ten każdego zachwyci fiordami, wspaniałą naturą, ciszą i spokojem, wszechobecnym morzem oraz niesamowitymi widokami. Jedząc prawie codziennie śniadanie przy stoliku oddalonym kilka czy kilkanaście metrów od morza, można nawet nie zwracać uwagi na to, że po raz 7 w tym tygodniu je się kanapki z pasztetem albo Notte Sjoko (tamtejsza tańsza wersja Nutelli).

Na porządną wycieczkę wybraliśmy się niestety tylko raz – na lodowiec Svartisen. Parking, z którego wyrusza się na wyprawę jest oddalony około 30 kilometrów od Mo i Rany (było to najdalej wysunięte miasto, na północ, w którym pracowaliśmy). Przy parkingu znajduje się przystań, z której można popłynąć łódką (cena: 150 NOK, czyli 75 zł od osoby, w obie strony) na drugą stronę jeziora. Można też iść lasem (około 3-4h w jedną stronę) w dość trudnych warunkach (błoto, brak ścieżki) do miejsca, z którego wyrusza się szlakiem pod lodowiec. Wybraliśmy łódkę, ponieważ udało nam się (a dokładniej mnie i Moni – nie ma to jak urok osobisty polskich dziewczyn 🙂 ) obniżyć cenę do 100 NOK od osoby. Po 15 minutach dopłynęliśmy do celu, a po 2 godzinach marszu (z mnóstwem przerw na zdjęcia) ujrzeliśmy piękny, topniejący w oczach język lodowca. Widok mieniącego się na niebiesko lodu z bliska jest zachwycający!

 

 

Wbrew powszechnej opinii w Norwegii nie wszystko jest droższe niż w Polsce. Zakupy najlepiej robić w większych sklepach – Kiwi, Rema 1000 oraz Coop. W 2014 roku tak wyglądały ceny podstawowych produktów:

– chleb – 4 zł
– „masło” typu Rama – 4-5 zł
– duży dżem – 6-7 zł
– Notte Sjoko – 5-6 zł (Rema 1000)
– makaron typu penne – 1,50 zł (Rema 1000)
– pesto – 5 zł (Rema 1000)
– 16 sztuk parówek – 10-12 zł
– kalafior/brokuł – 5 zł w promocji
– kukurydza w puszce – 1-2 zł
– owoce w puszce – 5-6 zł
– zwyczajne ciastka – 4-5 zł

Najdroższe są mięso, nabiał i markowe słodycze, przykładowo:

– ser żółty 300 g – 12-20 zł (12 zł tylko w promocji)
– szynka 200 g z zawartością mięsa powyżej 75% – 15-20 zł (raz udało nam się odnaleźć za 5 zł, – ponieważ termin ważności mijał dzień później)
– baton typu Snikcers – 7-8 zł

Jak widzicie – nie jest najgorzej. Najbardziej brakowało nam warzyw i owoców, ponieważ nie trafiliśmy na żaden targ – podobno to właśnie tam można kupić zieleninę najtaniej.

Mieszkańcy tego pięknego kraju są w zdecydowanej większości spokojni, opanowani, mili i uprzejmi. Co ciekawe wszystkie rodziny wiodą podobne do siebie życie – mają prawie takie same samochody, domy, ubrania. Rzadko kiedy sąsiad wyróżnia się spośród pozostałych swoją posiadłością czy wyjątkowo drogim autem. Dla Norwegów bardzo ważna jest rodzina – w każdym domu widać mnóstwo rodzinnych fotografii (najczęściej z profesjonalnych sesji zdjęciowych). Podobno wierzą, że praca jest po to żeby żyć, nie zaś, że życie jest po to żeby pracować. Faktycznie – dziwili się, że daną rzecz robimy tak szybko i dokładnie, mówili nam też, żebyśmy częściej robili sobie przerwy. Kilka rodzin przyjęło nas bardzo gościnnie – byliśmy zapraszani na kolację czy obiad, mogliśmy rozbić namiot na ich podwórku, korzystać z łazienki, pralki, kuchni. Pod sam koniec pracowaliśmy u pewnej staruszki – właścicielki szalonego pudla Prince’a, która traktowała nas jak swoje wnuki – karmiła nas i przygotowała pokój, w którym spaliśmy kilka nocy.

INNE POSTY O NORWEGII

1. Sprawdź czy nadajesz się na tego typu wyjazd
2. Zarobki w Norwegii (praca sezonowa)
3. Dlaczego już więcej nie pojadę do pracy do Norwegii?
4. Ciekawostki o Norwegii
5. Praca sezonowa w innych krajach

Coś jest niejasne? Chętnie odpowiem na wszelkie, bardziej szczegółowe pytania dotyczące wyjazdu zarobkowego do Norwegii. A może macie już doświadczenie w tym temacie? Piszcie śmiało!

Podobał Wam się wpis? Bądźcie na bieżąco, śledząc gadulcowego FANPAGE’A, INSTAGRAM oraz SNAPCHATA (nick: gadulec)! Zachęcam również do zapisywania się do NEWSLETTERA (ramka pod spodem) oraz pozostawienia komentarza pod wpisem. To bardzo mobilizuje do ciągłej pracy nad blogiem. Z góry dziękuję!

121