Wietnam

Miał być głośny, brudny i zatłoczony. W dodatku z niemiłymi i konfliktowymi mieszkańcami. Okazało się jednak, że Wietnam trafi na listę naszych ulubionych krajów w Azji południowo-wschodniej. Ten kraj to przepiękne góry, wspaniałe wybrzeże, interesujące miasta, smaczne jedzenie i mnóstwo niespodzianek!

KIEDY JECHAĆ DO WIETNAMU?

Po pierwsze należy pamiętać, że Wietnam to nie tropiki. A dokładniej północna część. Od Hoi An w górę rozróżnia się 4 pory roku – podobnie jak u nas w Polsce. Oczywiście zimy nie są aż tak srogie, w domach nie ma kaloryferów (na ratunek zziębniętym turystom polecam podgrzewane koce oraz klimatyzacja z funkcją ogrzewania), ale w górach temperatura w grudniu-styczniu może spaść poniżej zera. Nie wiedzieliśmy o tym i bardzo się zdziwiliśmy, także nie popełnijcie tego błędu co my. Na południu są 2 pory roku – sucha i deszczowa, czyli tak jak w Tajlandii czy Kambodży.

Podsumowując – północ najlepiej zwiedzać od kwietnia do października, a południe praktycznie przez cały rok (pamiętając, że od maja do października trwa pora deszczowa).

JAK DOTRZEĆ DO WIETNAMU?

Bardzo często można znaleźć promocyjne loty z Warszawy lub innych europejskich miast (typu Oslo, Rzym, Praga, Berlin, Londyn) do samego Wietnamu (z jedną, maksymalnie dwiema przesiadkami). Warto zapisać się do newsletterów na portalach typu Flipo.pl. Dzięki temu można kupić lot w dwie strony za około 2-2,5 tysiące złotych.
Drugą opcją jest lot z Europy do Kuala Lumpur (Malezja) lub Bangkoku (Tajlandia). Cena to mniej więcej 1500-2000 zł (w dwie strony). Następnie tanimi liniami bez większych problemów można dotrzeć do Ha Noi lub Ho Chi Minh w Wietnamie (polecam linie VietJet lub Air Asia).

TRANSPORT W WIETNAMIE

My wybraliśmy opcję „open ticket”, czyli bilet, dzięki któremu można przejechać z północy na południe Wietnamu (lub w odwrotnym kierunku) po drodze zatrzymując się w najciekawszych miastach. Cena zależy od tego, w których miejscach chcemy wysiąść. Bilet obejmujący wszystkie przystanki powinien kosztować około 45$ (warto negocjować ceny i porozmawiać z pracownikami różnych agencji turystycznych). W każdym mieście znajdują się biura, w których możemy rezerwować termin kolejnej podróży. Niekiedy wystarczy zadzwonić (lub poprosić recepcjonistę z naszego hostelu), innym razem należy udać się do konkretnej placówki osobiście. Najczęściej są do wyboru dwie opcje – jazda za dnia lub nocą. Autobus nocny jest wyposażony w specjalne leżanki – całkiem wygodna sprawa, o ile jest się wzrostu przeciętnego Wietnamczyka (należy zaznaczyć, że z moim 161 byłam w Azji całkiem wysoka – pierwszy raz w życiu ;)).
Pociągi to kolejna propozycja. Niestety nie przetestowałam tego rodzaju transportu, ale z tego co się orientuję działają one całkiem sprawnie. Oczywiście, podobnie jak w Tajlandii, są pociągi różnego rodzaju – te najdroższe są najszybsze, te wolne są tanie i zatłoczone.
Gdy ma się niewiele czasu warto pomyśleć o lotach np. z Ho Chi Minh do Ha Noi. Można zwiedzić okolice tych dwóch miast autobusami, a następnie zamiast tłuc się pociągiem przez cały kraj, w ciągu godziny być na jego drugim końcu.
Jedną z najciekawszych form transportu jest skuter lub motor. Mnóstwo ludzi kupuje jednokołowy pojazd na południu lub północy Wietnamu, przejeżdża na nim cały kraj, a pod koniec podróży sprzedaje go. Widoki można chłonąć znacznie silniej niż jadąc autobusem czy pociągiem, w dodatku jest się bardziej niezależnym i ma się większą swobodę w wyborze trasy. Oczywiście jest też druga strona medalu: pogoda (z deszczem nigdy nic nie wiadomo), bezpieczeństwo (o tym jak Wietnamczycy jeżdżą na skuterze można spokojnie napisać osobny post, jak nie całą książkę), podróżowanie nocą (raczej odpada), bolące pośladki. Mimo wszystko myślę, że warto się skusić na taką przygodę. Właśnie dlatego chętnie do Wietnamu wrócę.

CENY W WIETNAMIE

Spędziliśmy w tym kraju 3,5 tygodnia, wydając średnio 23$ dziennie na osobę. Szczegółowe wyliczenia znajdziecie w TYM POŚCIE. Standard hosteli był bardzo przyzwoity. Najczęściej dwójka kosztowała 8-12$ i zawsze była czysta, z wentylatorem/klimatyzacją i łazienką. Często była nawet ciepła woda (co w wielu krajach zdarza się bardzo rzadko). Posiłek w knajpce to koszt od 1,5$ (na ulicznym markecie jest jeszcze taniej). Bardzo tanie jest piwo, które Wietnamczycy uwielbiają i piją non stop wznosząc głośne toasty. Należy zaznaczyć, że w Wietnamie targowanie się jest na porządku dziennym i można negocjować ceny na każdym kroku, oczywiście w granicach zdrowego rozsądku.

MOJE OSOBISTE TOP 3

1. Mui Ne
Za kitesurfing, wydmy, kaniony oraz idealne połączenie ciszy i spokoju z turystycznym zgiełkiem. To miasto nas urzekło, poznaliśmy w nim świetną polską ekipę i ostatecznie zamiast po 2 dniach, wyjechaliśmy po 5 (bardzo niechętnie). Piękna okolica, warto wynająć skuter i udać się w kilka miejsc (na białe i czerwone wydmy, do kanionu, wioski rybackiej). Wizyta w restauracji, w której można zjeść grillowanego krokodyla czy strusia – obowiązkowa.

IMG_6475

2. Sapa
Wysokie góry i setki pól ryżowych to zdecydowanie widok zapierający dech w piersiach. W dodatku na trekking można udać się z jedną z przewodniczek, które opowiedzą nam o tutejszych mniejszościach etnicznych, zwyczajach i tradycjach. Nawet temperatura w okolicach zera nie jest w stanie popsuć pobytu w tym pięknym miejscu. Koniecznie muszę tam wrócić latem, gdy kwitnie ryż.

DSC01237

3. Hoi An
Jedno z najbardziej uroczych miast jakie kiedykolwiek odwiedziłam. W dodatku lokalna kuchnia jest wprost wyśmienita. Można godzinami spacerować po małych uliczkach, odwiedzając różnego rodzaju zabytki, w przerwach próbując tutejszych potraw. Pobliski kompleks świątyń to wietnamski odpowiednik Angkor Wat – na pewno nie rozczaruje żadnego miłośnika historii (podobał się nawet takim laikom jak ja). Kolejną zaletą są lampiony, z wyrobu których słynie całe miasto – nocą jest tam naprawdę magicznie! Do Hoi An też chętnie powrócę – oby tym razem pogoda nie była popsuta przez filipiński tajfun.

DSC00882

Ulubione miejsce Emilii, z bloga Wietnam.info, której część rodziny pochodzi z tego kraju:
Moje ulubione miejsce to miasto kontrastów. Miasto­wieś w jednym. Nowoczesne drapacze chmur i kury biegające po starówce. Centrum azjatyckiego chaosu, jednocześnie uważane przez wielu za siedzibę szarości i komunizmu. Hanoi. Kolorowe wiosną, upalne latem, niezwykle romantyczne jesienią i przeszywające wilgocią zimą. Jest tu i pofrancuska, katolicka katedra – pełna co niedzielę, i świątynia Konfucjusza – tłumnie odwiedzana przed każdymi egzaminami. Liczne muzea, niejednorodna architektura i odczuwalny w powietrzu zapach, stanowiący mieszankę powiewu historii z nutką kultury i całym naręczem spalin, mogą powodować uzależnienia.

hanoi2

Jeśli nigdy nie byłeś w Azji południowo-wschodniej – lepiej nie zaczynaj swojej podróży od Wietnamu, bo możesz się rozczarować. Najlepiej na nic się nie nastawiaj, kup „open ticket” albo skuter i ruszaj przed siebie. Wietnam to kraj kontrastów, pięknych i pracowitych kobiet oraz zachwycającej natury. Spodoba Ci się.

ZAREZERWUJ NOCLEG W WIETNAMIE

Jeśli zrobisz to za pomocą powyższego linku otrzymam od portalu Booking niewielką prowizję, która pomoże mi w rozwoju bloga. Z góry dziękuję za wsparcie!

Podobał Wam się wpis? Bądźcie na bieżąco, śledząc gadulcowego FANPAGE’A, INSTAGRAM oraz SNAPCHATA (nick: gadulec)! Zachęcam również do zapisania się do NEWSLETTERA (ramka pod spodem) oraz pozostawienia komentarza pod wpisem. To bardzo mobilizuje do ciągłej pracy nad blogiem. Z góry dziękuję!

121