Masca tekking Teneryfa

Jeden z najpopularniejszych szlaków pieszych w Europie. Ścieżka wiedzie pomiędzy skałami o wysokości 100, a nawet 150 metrów. Trasa zaczyna się w maleńkiej miejscowości Masca, a kończy na plaży, z której do cywilizacji można wrócić jedynie łódką (lub wspiąć się z powrotem do miasteczka). Trekking wąwozem Masca to jedno z najciekawszych doświadczeń, które miałam okazję przeżyć będąc na Teneryfie. Nie lada gratka dla miłośników geologii czy fotografii, ale widoki zapierające dech w piersiach powinny zadowolić każdego.

MASCA – PIRACKA WIOSKA

Od XVI do XVIII wieku miejscowość Masca była zamieszkana przez piratów. Stanowiła ona dobry punkt widokowy, ponieważ znajduje się na wysokości 600 metrów n.p.m. Na początku XIX wieku technologia poszła do przodu, a statki coraz rzadziej przypływały przez tę okolicę co sprawiło, że piraci przenieśli się z gór na niziny i zajęli się rolnictwem (uprawiali m.in. plantacje tytoniu). Zmieszali się z miejscową ludnością do tego stopnia, iż jeden z nich – Lopez Gonzaga – został gubernatorem. Obecnie wioskę zamieszkuje na stałe około 100 osób, w większości są to ludzie starsi lub właściciele i pracownicy kilku restauracji czy pensjonatów.

Już sama droga z Los Gigantes do Masca jest przepiękna, aż żal nie zatrzymywać się na każdym punkcie widokowym. Zakrętów jest dużo, momentami auta mają trudności z wymijaniem, ale to wszystko tylko potęguje nasz zachwyt.

To tutaj rozpoczyna się 3-4-godzinny trekking. Warto skorzystać z toalety (na trasie są jedynie krzaczki) i napić się barraquito (typowej kanaryjskiej kawy) w jednej z kawiarni z pięknym widokiem. W tutejszych sklepikach można nabyć pamiątki na przykład biżuterię z miejscowych minerałów (sama skusiłam się na bransoletkę z lawy wulkanicznej).

„IŚĆ, CIĄGLE IŚĆ W STRONĘ MORZA…”

Latem szlak nie należy do najbardziej wymagających. Największym problemem jest żar, który leje się z nieba. Warto zaopatrzyć się w duży zapas wody (co najmniej 1,5 litra na osobę) oraz przekąski, a na głowie mieć czapkę, okulary przeciwsłoneczne i posmarować się kremem z wysokim filtrem. Zimą i wiosną trudnością może być rzeka, która przepływa przez wąwóz – zdarza się, że trasa jest zamknięta, ponieważ poziom wody jest za wysoki. Są też momenty, w czasie których trzeba brodzić w wodzie po kostki, a nawet kolana. My wybraliśmy się na tę wycieczkę pod koniec lipca, więc było bardzo sucho (deszcz nie padał w tym miejscu od ponad roku). Kilka razy trzeba było przecisnąć się pomiędzy skałami albo nieco mocniej schylić czy użyć rąk, ale ten odcinek pokonują bez większych problemów dzieci w wieku szkolnym czy sprawni emeryci. Należy jednak pamiętać o sportowym ubiorze i wygodnym, nieśliskim obuwiu zakrywającym palce (my mieliśmy oddychające adidasy przed kostkę, które w zupełności wystarczyły; niezabudowane sandały to kiepski pomysł ze względu na ruchome kamienie).

Szlak jest bardzo popularny, więc mimo średniego stopnia trudności dość często dochodzi tu do wypadków. Akcje ratunkowe są nie lada wyczynem, ponieważ gigantyczne skalne ściany utrudniają ratownikom dotarcie do poszkodowanego. Najczęściej dochodzi do odwodnień, osłabień i omdleń (dlatego raz jeszcze podkreślam aby zabrać ze sobą duży zapas wody i pić regularnie!) oraz skręceń lub zwichnięć kostek.

Trekking bez większych problemów można zorganizować na własną rękę, chyba że podróżujemy sami, nie mamy odpowiedniego sprzętu (butów) albo jesteśmy niedoświadczonymi piechurami. My byliśmy na wycieczce z IF ACTIVE TENERIFE, ponieważ nawiązaliśmy z tym biurem podróży długofalową współpracę. Nasz przewodnik był bardzo profesjonalny, widać, że uwielbia całą wyspę i górskie wędrówki, a sam wąwóz Masca zna jak własną kieszeń. Opowiadał ciekawe historie, ostrzegał, jeśli w jakimś miejscu było mniej bezpiecznie i wiedział gdzie można delikatnie zboczyć ze szlaku, żeby zobaczyć najpiękniejsze widoki. Warto dodać, że jest jedynym przewodnikiem, z którym nigdy nie wydarzył się żaden wypadek na tej trasie (i oby tak pozostało!). Coraz mniej dziwię się osobom, które mając tylko kilka czy kilkanaście dni urlopu decydują się na wykupienie wycieczki zorganizowanej – nie trzeba kombinować, o nic się martwić, a dodatkowo można dużo się dowiedzieć.

Zaczęliśmy schodzić o godzinie 11:00, a na sam dół dotarliśmy koło 15:00. Po drodze robiliśmy sporo zdjęć i filmów, zatrzymaliśmy się również na dłużej, by zjeść kanapki i pyszną opuncję (owoc kaktusa). Szacowane 3-4 godziny w zupełności wystarczą, by przejść cały odcinek (około 4,5 kilometra i niecałe 600 metrów przewyższenia). Podczas całego trekkingu otaczają nas gigantyczne skały, a dodatkowo gdzieniegdzie znajdują się pozostałości po piratach i gauczach – rdzennych mieszkańcach wyspy. Jedną z dziwniejszych „atrakcji” w drodze był przeraźliwy ryk kóz, które kopulowały gdzieś w oddali (nie widzieliśmy ich, ale bardzo wyraźnie słyszeliśmy – brzmiały jakby ktoś obdzierał je ze skóry – pierwszy raz się z czymś takim zetknęłam). Szlak kończy się na plaży o takiej samej nazwie skąd można dopłynąć do Los Gigantes małym statkiem, kajakiem lub motorówką. Ciekawostka: mieszka tam jedna rodzina, która nie musi płacić za prąd oraz wodę, ponieważ zajmuje się tym hiszpański rząd (w razie potrzeby rodzina pomaga zagubionym wędrowcom, a dodatkowo sprzedaje napoje). Taki kilkunastominutowy rejs to idealne zakończenie wycieczki. Gigantyczne klify z pokładu łódki robią piorunujące wrażenie! Oczywiście innym rozwiązaniem jest powrót tą samą drogą do miejscowości Masca, co zajmuje minimum 4-5 godzin i z pewnością jest bardziej męczące, niż zejście.

Nie ma sensu zbytnio się rozpisywać. Najlepiej zerknijcie na zdjęcia i film, który zmontował Damian, a przekonacie się dlaczego uważam, że trekking wąwozem Masca powinien znaleźć się na liście rzeczy, które koniecznie należy zrobić będąc na Teneryfie. To moje drugie ulubione miejsce na wyspie, tuż po parku narodowym Teide.

INFORMACJE PRAKTYCZNE

  • do wioski Masca można dostać się autobusem publicznym (tylko 4 kursy dziennie z miejscowości Santiago del Teide), wypożyczonym samochodem (zakrętów jest całe mnóstwo – należy zachować ostrożność) lub taksówką;
  • inną opcją jest wykupienie wycieczki zorganizowanej (41-51 euro/os);
  • łódka z plaży Masca do portu w Los Gigantes kosztuje 8-10 euro od osoby;
  • koszt taksówki z Los Gigantes do Masca to około 25 euro;
  • wstęp do parku narodowego Masca jest bezpłatny;
  • uwaga: momentami na szlaku nie ma zasięgu (internet w telefonie przez znaczną część trasy działa kiepsko albo wcale);
  • lepiej rano zostawić samochód w Los Gigantes i jechać taksówką do wioski Masca, następnie iść na trekking i wrócić łódką do punktu początkowego – w ten sposób nie musimy sami prowadzić auta krętą drogą i mamy więcej czasu na podziwianie widoków. W dodatku słyszałam, że na parkingu w miasteczku Masca dość często dochodzi do kradzieży.

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

1. Teneryfa na sportowo
2. Wolontariat na Teneryfie, czyli dlaczego spędziliśmy na Kanarach aż 2,5 miesiąca
3. Najciekawsze atrakcje wyspy
4. Wycieczka na La Gomerę

Podobał Wam się wpis? Bądźcie na bieżąco, śledząc gadulcowego FANPAGE’A, INSTAGRAM oraz SNAPCHATA (nick: gadulec)! Zachęcam również do zapisania się do NEWSLETTERA (ramka pod spodem) oraz pozostawienia komentarza pod wpisem. To bardzo mobilizuje do ciągłej pracy nad blogiem. Z góry dziękuję!

121