sri-lanka

Po raz pierwszy zawitałam tam w październiku 2015 roku raptem na dobę. Stwierdziłam wtedy, że Kolombo jest brudne, głośne i mało ciekawe. Dlatego z Solistami ominęliśmy stolicę Sri Lanki i od razu z lotniska pojechaliśmy do Anuradhapury. Po dwóch tygodniach intensywnego zwiedzania i kilku dniach odpoczynku na plaży zgodnie stwierdziliśmy, że jest to kraj ciekawy, różnorodny, tani i… zaskakujący. Szczególnie pod kątem pogodowym (o tym już za chwilę). Oto garść informacji praktycznych o Sri Lance.

KIEDY JECHAĆ NA SRI LANKĘ?

Wszyscy mówią, że najlepsza pora na odwiedzenie Sri Lanki to okres między grudniem a kwietniem (szczególnie jeśli podróżuje się po południowo-zachodnim wybrzeżu wyspy). Od maja do sierpnia wieje tam monsun Yala, przynosząc znad Oceanu Indyjskiego obfite deszcze. Na północno-wschodnim wybrzeżu najkorzystniejsze warunki na urlop panują od lutego do września (opady w okresie październik – styczeń). Należy jednak pamiętać, że środkowa część wyspy rządzi się swoimi prawami – byliśmy tam w drugiej połowie stycznia i momentami temperatura spadała do 15ºC. W dodatku przez 5 dni padało (niestety nie był to deszcz tropikalny pt. szybkie oberwanie chmury i piękne słońce – lało godzinami). Lankijczycy mówili, że nie jest to normalna pogoda, sami nie wiedzieli co się dzieje, ale ciężko stwierdzić na ile chcieli nas pocieszyć, a na ile mówili prawdę… W każdym bądź razie polecam zaopatrzyć się w cieplejsze ubrania i porządną kurtkę przeciwdeszczową.

Przed podróżą należy również upewnić się czy lokalne święta nie pokrzyżują nam planów. Moja znajoma opowiadała, że wraz ze znajomymi musieli odpuścić wejście na Szczyt Adama, ponieważ wszystkie hotele, guesthouse’y i pensjonaty były zarezerwowane z dużym wyprzedzeniem (i wszędzie były tłumy turystów). TUTAJ znajduje się rozpiska większości lankijskich świąt.

JAK DOTRZEĆ NA SRI LANKĘ?

Co jakiś czas na portalach typu Fly4Free czy Flipo pojawiają się loty w promocyjnych cenach np. 1600-1800 zł z Warszawy do Kolombo. Polecam również sprawdzać połączenia z Berlina i Pragi (my lecieliśmy z Berlina przez Amsterdam/Paryż oraz Bombaj liniami indyjskimi). W Kandy spotkaliśmy Polkę, która przyleciała z Europy czarterem za niecałe 1000 zł w obie strony (!). Jest w tej cenie mały haczyk – bilety kupiła kilka dni przed wylotem. Także świetna opcja, ale tylko dla bardzo spontanicznych osób.

WIZA

Obywateli polskich bowiązuje wiza turystyczna. 30-dniową wizę można kupić na lotnisku za 40 USD albo aplikować online TUTAJ – wtedy kosztuje 35 USD (dokument dostaje się na maila). Wiza 2-dniowa tranzytowa jest darmowa (musimy jedynie udowodnić, że w przeciągu 48 godzin opuścimy Sri Lankę – najprościej pokazać bilet lotniczy).

TRANSPORT

Jak już wspominałam, byłam na Sri Lance wraz z 14 osobami, jako ich lider (opiekun grupy Solistów – trochę pilot, trochę przewodnik, a tak naprawdę dobra koleżanka, z dużym podróżniczym doświadczeniem). Dla nas najlepszą opcją był wynajem busa z kierowcą na całe 2 tygodnie. Ostatecznie aż dwóch Lankijczyków (kierowca i jego pomocnik) czekało na nas na lotnisku i było do naszej dyspozycji przez 14 dni. Świetne rozwiązanie, jeśli podróżujecie po wyspie grupą (można wynająć samochód, 8-16-osobowego vana albo duży autokar). Jeśli chodzi o transport lokalny to słyszałam, że jest bardzo tani i dość męczący. Drogi są różnej jakości, a autobusy i pociągi kursują na danej trasie tylko kilka razy dziennie, więc niekiedy można nie zdążyć się przesiąść i utknąć w jakiejś mieścinie (co może być fantastyczną przygodą). W każdym bądź razie polecam transport lokalny autobusami, pociągami i tuk-tukami szczególnie osobom, które przyjeżdżają do Sri Lanki na 3-4 tygodnie. Jak ktoś ma 10-14 dni lepiej wynająć samochód (ponoć taniej wychodzi auto z kierowcą, niż gdy chce się samodzielnie prowadzić).

Uwaga! Nawet, jeśli objedziecie wyspę własnym środkiem transportu warto, chociaż raz, przejechać się pociągiem. My wybraliśmy odcinek od miejscowości Hali Ella do Ella – rewelacyjna przygoda! Nie wiedziałam, że pociągi mogą być tak wielką atrakcją (widoki, lokalne towarzystwo, wiadukty…).

CENY NA SRI LANCE

W wielkim skrócie Cejlon można nazwać tanim miejscem. Jedynie w miejscowościach nadmorskich ceny znacznie rosną w górę. Za nocleg w przyzwoitych warunkach płaci się średnio 5-10$ (za osobę). Obiad czy kolację w centralne części wyspy można zjeść za 1-2$, na plaży jest to wydatek rzędu 5-10$. Najdroższe są atrakcje – ceny dla białych są średnio dwukrotnie wyższe, niż dla lokalsów. Mało, który wstęp kosztuje mniej niż 20$. Tylko raz, w ogrodzie botanicznym w Kandy, dostałam zniżkę na polską legitymację studencką. Nie ma również zniżek grupowych (tylko niekiedy lider/przewodnik wchodził za darmo).

Przykładowe ceny ze stycznia 2017 (100 LKR – rupii lankijskich = ok. 2,70 PLN):

  • sok z wyciskanych owoców – 150 LKR,
  • posiłek (Anuradhapura, lokalna knajpka) – 200-400 LKR,
  • bilet Sigirija – 4500 LKR,
  • kawa z ekspresu w lokalnej sieciówce – 300-400 LKR,
  • śniadanie w guesthousie – 200-400 LKR,
  • wejście do Świątyni Zęba w Kandy – 1500 LKR,
  • oglądanie wielorybów w Mirissie – od 3000 LKR (trzeba negocjować),
  • whiskey 0,7 litra w Wine Shop – 1500 – 2500 LKR (w zależności od rodzaju),
  • kolacja w ładnej restauracji na plaży w Mirissie – min. 1500 LKR.

Więcej o transporcie i cenach na Sri Lance przeczytacie na blogu DWA RAZY ZIEMIA.

MOJE OSOBISTE TOP 3

1. Tangalle i Mirissa

Pierwsza kąpiel w oceanie przy zachodzącym słońcu po 5 dniach deszczu – są chwile, których się nie zapomina i ta z pewnością do nich należy. Tak właśnie było w Tangalle – cichej, nadmorskiej miejscowości, do której dotarliśmy po 10-dniowej objazdówce. Spędziliśmy tutaj błogie dwa dni upajając się słońcem, oceanem, falami i świętym spokojem. Dodatkowo objadaliśmy się pysznymi rybami i krewetkami w naszym guesthousie (położonym 100 metrów od plaży! Mallika Guesthouse – polecam)

Tangalle

Mirissa to swego rodzaju przeciwieństwo Tangalle – głośniejsza, bardziej imprezowa, ale nie mniej klimatyczna. Raj dla surferów, kitesurferów, nurków. Dodatkową atrakcją są wieloryby i delfiny, które można obserwować w czasie kilkugodzinnej wycieczki łodzią. Atrakcja mocno turystyczna, ale moim zdaniem i tak robi wrażenie. To w Mirissie byliśmy na fantastycznej imprezie na plaży – muzyka na żywo, tańce na piasku pod palmą, a w tle szum oceanu. Idealne miejsce dla osób, które lubią dobrą zabawę, piękne plaże i wodne atrakcje.

Mirissa

2. Sigirija

Jedno z najbardziej znanych miejsc na Sri Lance. Lwia skała o wysokości 180 metrów, na której znajdują się ruiny twierdzy Króla Kassapy. Skałę widać z odległości wielu kilometrów, a otaczające ją ogrody tylko dodają jej uroku. Magiczne miejsce mimo tłumu turystów. Mimo średniej widoczności, widoki z samego szczytu zachwyciły nas. Sigrija zdecydowanie ma w sobie coś magicznego. Urzekła mnie, mimo pewnej nieprzyjemnej sytuacji, którą opiszę w osobnym poście.

Sigirija

3. Kompleks świątyń w Anuradhapurze

Anuradhapura podobała mi się znacznie bardziej, niż Polonnaruwa. Jest to historyczna stolica syngaleskiego buddyjskiego państwa, które rozwijało się w okresie od III wieku p.n.e. do XI wieku n.e.. Według legendy początek miastu miała dać mniszka buddyjska Sanghamitta przywożąc i ofiarując królowi Sri Lanki gałąź ze świętego drzewa Bodhi, pod którym miał medytować i doznać oświecenia sam Budda. Do dnia dzisiejszego buddyści tłumnie odwiedzają słynne drzewo oraz inne pobliskie świątynie. Miasto zostało ponownie odkryte dopiero w 1820 roku, a od drugiej połowy XX wieku znajduje się na Liście Światowego Dziedzictwa UNESCO.

Szczególnie warto zobaczyć religijne rytuały, które odbywają się na terenie Wielkiej Stupy. Do budowy wykorzystano tysiące ton kamienia i 100 milionów cegieł. Dagoba została wzniesiona za panowania króla Dutugemuna (podobno zainspirowała go bańka unosząca się na powierzchni wody).

Anuradhapura

Być może ranking wyglądałby inaczej, gdybyśmy mieli dobrą pogodę przez cały pobyt. Z powodu deszczu musieliśmy zrezygnować z wycieczki po parku narodowym Horton’s Plain i nie wchodziliśmy na Szczyt Adama nocą (i tak nie byłoby widać żadnego wschodu słońca…).

Tak wyglądała nasza trasa (dodatkowo zahaczyliśmy o Park Narodowy Willpatu, Galle, Kosgodę, latarnię morską w Matarze):

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

Byliście na Sri Lance? Dajcie znać, których miejsc, według Was, nie można przegapić. A może wybieracie się na Cejlon niebawem? Chętnie rozwieję Wasze wątpliwości i odpowiem na wszelkie pytania.

Podobał Wam się wpis? Bądźcie na bieżąco, śledząc gadulcowego FANPAGE’A, INSTAGRAM oraz SNAPCHATA (nick: gadulec)! Zachęcam również do zapisania się do NEWSLETTERA (ramka pod spodem) oraz pozostawienia komentarza pod wpisem. To bardzo mobilizuje do ciągłej pracy nad blogiem. Z góry dziękuję!

121