Wesele na Ukrainie

W sierpniu, wraz z Damianem, mieliśmy przyjemność być na polsko-ukraińskim weselu we Lwowie naszych znajomych z Klubu Podróżników BIT. Ślub odbył się w polskim kościele, jednak cała uroczystość miała co najmniej kilka typowo ukraińskich elementów. Oto jak wygląda ślub i wesele na Ukrainie!

ZABAWA OD RANA, CZYLI WYKUP

Wykup to bardzo ważna tradycja praktykowana nie tylko na Ukrainie, ale także w innych państwach wschodu. Przed ślubem, zazwyczaj koło godziny 12:00, Pan Młody musi wykonać kilka (lub kilkanaście) zadań by dostać się do swojej Ukochanej. Całość jest prowadzona przez Świadkową, której pomagają goście weselni płci pięknej. Natomiast Panu Młodemu pomagają kawalerowie. Podczas wykup, w których brałam udział Pan Młody musiał m.in. zgadnąć co oznaczają konkretne liczby (typu „36” – rozmiar buta Panny Młodej), wskazać, który bobas to Jego Ukochana (do wyboru było mnóstwo zdjęć dzieci) czy odnaleźć klucz pasujący do drzwi wejściowych (oczywiście był zamrożony w jednym z trzech kubeczków). Śmiechu było co niemiara, jeśli Pan Młody popełnił błąd albo czegoś nie wiedział mógł, za kilka hrywien, kupić podpowiedź od kuzyna Panny Młodej. Cała zabawa trwała godzinę (a może nawet półtorej) i oczywiście zakończyła się sukcesem. Szczęśliwy Pan Młody mógł wreszcie ujrzeć swoją przyszłą żonę w cudnej białej sukni. Warto dodać, że bardzo często w wykupie bierze udział rodzina Panny Młodej. To głównie wujowie, kuzyni i dziadkowie utrudniają młodemu dotarcie do ukochanej.

SESJA ŚLUBNA I MSZA ŚWIĘTA

Po wykupie był czas dla Państwa Młodych i ich rodzin. Podobnie jak w Polsce miało miejsce błogosławieństwo. Następnie wraz z młodą parą udaliśmy się na sesję ślubną do pobliskiego parku. Świetny pomysł i wspaniała pamiątka dla nas wszystkich (to nie ukraińska tradycja tylko inicjatywa pary młodej). Później nadszedł czas na mszę świętą. Jak wspominałam, odbyła się ona w polskim kościele, więc wyglądała tak jak w naszym kraju (ksiądz miał wyjątkowo dobry humor i wygłosił niecodzienne, zabawne kazanie). Było uroczyście, wzruszająco i pięknie. W pewnym momencie niespodziewanie lunął deszcz (wcześniej była cudowna pogoda), co podobno oznacza, że młoda para będzie bogata. Po mszy czekaliśmy na nowożeńców przed kościołem i o dziwo nie rzucaliśmy w nich ryżem ani monetami. To oni rzucali w nas cukierkami! Ten zwyczaj też mi się podoba!

WESELMY SIĘ!

Autokarami przybyliśmy pod restaurację, która znajdowała się w centrum Lwowa. Złożyliśmy młodym życzenia, wręczyliśmy prezenty, a sami otrzymaliśmy maleńki bukiecik do butonierki. Panny i kawalerowie przyczepili go sobie po lewej stronie, a osoby zamężne (lub żonate) po prawej. Następnie zostaliśmy zaprowadzeni do drugiej sali, gdzie czekały na nas suto zastawione stoły. Po chwili przywitał nas Tamada, czyli polski wodzirej. Był odpowiedzialny za to, żebyśmy bawili się jak najlepiej. Muszę przyznać, że ten młody chłopak był stworzony do tej roli. Dodatkowo był członkiem zespołu, który grał (i śpiewał) przeboje polskie, angielskie i ukraińskie.

Jeśli chodzi o jedzenie to najbardziej utkwił mi w pamięci smażony ser z brzoskwinią podany koło północy. Potraw było dużo, zarówno na słodko jak i na słono, można powiedzieć, że były idealną polsko-ukraińską mieszanką. Oczywiście, jak przystało na Ukrainę, wódki było jeszcze więcej niż jedzenia.

Wspaniałą niespodzianką był skrzypek oraz saksofonista, którzy grali zarówno wesołe, żwawe piosenki, jak i utwory wolne, wzruszające, wręcz sentymentalne. Gdy saksofonista zagrał Gangam Style prawie cała sala poderwała się z krzeseł i zaczęła tańczyć. Chłopaki zdecydowanie dali czadu!

Nie zabrakło kilku gier i zabaw, które były zainicjowane przez Tamadę. Najbardziej podobało mi się, gdy na środek sali zostali wywołani trzej starsi panowie. Mieli powtarzać pewne ruchy za Tamadą, ale musieli wszystko robić na odwrót. Przykładowo, jeśli prowadzący ściągał z głowy kapelusz oni powinni go założyć. A muzyka grała coraz szybciej… Panowie mylili się cały czas, a my śmialiśmy się do rozpuku.

OCZEPINY O PÓŁNOCY

Jedna z najciekawszych ukraińskich tradycji to symboliczne przejście Panny Młodej do nowej rodziny. O północy Mama Pana Młodego ściągnęła welon z głowy Viktorii i na jego miejscu zawiązała chustę. Następnie Panna Młoda zatańczyła „pożegnalny” taniec ze swoim Tatą. Później wszystkie dziewczyny stanu wolnego stanęły naokoło Viki i każda z nas, po kolei, rozmawiała z nią, mając na głowie welon. Usłyszałam wiele ciepłych słów od Viktorii i był to jeden z najbardziej wzruszających momentów w czasie całego wesela (przynajmniej dla wszystkich panien). Dopiero później Panna Młoda rzucała bukietem, a chwilę potem Pan Młody rzucał w kawalerów muchą.

Ściąganie podwiązki zębami było, podziękowania dla rodziców i liczne przemowy również. Nie obyło się bez tańców i hulańców prawie do białego rana.

Zwyczaje ślubne i weselne na Ukrainie nie różnią się aż tak bardzo od naszych, polskich tradycji. Na pewno największe wrażenie robi wykup, przy okazji sprawiając, że młodzi goście weselni integrują się ze sobą. Co tu dużo ukrywać – to był piękny ślub, w fantastycznym mieście! Nic tylko życzyć raz jeszcze szczęścia Młodej Parze i jak najszybciej wracać do Lwowa!

Byliście kiedyś na zagranicznym ślubie i/lub weselu? Podzielcie się swoimi doświadczeniami!

Zdjęcia: Andrzej Tomkiv

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

Podobał Wam się wpis? Bądźcie na bieżąco, śledząc gadulcowego FANPAGE’A, INSTAGRAM oraz SNAPCHATA (nick: gadulec)! Zachęcam również do zapisywania się do NEWSLETTERA (ramka pod spodem) oraz pozostawienia komentarza pod wpisem. To bardzo mobilizuje do ciągłej pracy nad blogiem. Z góry dziękuję!

121