Jeśli czas albo finanse nie pozwalają nam na kilkudniowy wyjazd w Alpy, zawsze możemy pojechać gdzieś bliżej na 2-3 dni Niedawno odwiedziłam największy czeski resort – Černá hora, koło miejscowości Jańskie Łaźnie. W lutym, wraz ze znajomymi, wybrałam się na Skok na stok, czyli wyjazd organizowany przez Klub Podróżników BIT.

ČERNÁ HORA I PEC – TECHNIKALIA

W całym regionie znajduje się 41 kilometrów tras, w tym 43% tras niebieskich, 54% tras czerwonych i 3% tras czarnych. W resorcie jest jedna gondola, 7 wyciągów krzesełkowych oraz 30 zwykłych wyciągów (orczyków). Černá hora to niewątpliwie raj dla fanów narciarstwa biegowego – znajduje się tam 90 km tras.

Nasz wyjazd odbył się w dniach 19-21 lutego 2016 roku. Z Wrocławia do Jańskich Łaźni jedzie się tylko 2,5 godziny (135 km). Dobre warunki i idealne położenie sprawiają, że Czarna Góra jest często odwiedzana przez Polaków, Czechów czy Niemców. Wyciągi zazwyczaj działają od pierwszych porządnych opadów śniegu (listopad/grudzień) do Wielkanocy. Na 30 km tras znajdują się armatki śnieżne. Między miejscowościami Jańskie Łaźnie, Černá hora i Pec pod Śnieżką kursuje darmowy skibus. Dodatkowym udogodnieniem jest jazda nocna (w godz. 17:00-21:00).

WARUNKI NARCIARSKIE


Pierwszego dnia spędziliśmy na stoku około 5-6 godzin. Warunki w Černá hora były niezłe, chociaż z początku mgła utrudniała nam dobrą zabawę. Mniej więcej do godziny 14:00 jeździło się całkiem fajnie, niestety później, muldy i mokry śnieg były nie lada wyzwaniem. Początkujący narciarze czy snowboardziści musieli się nieźle natrudzić, żeby zjechać na sam dół.

Drugiego dnia wykupiliśmy 4-godzinny karnet. Warunki były dobre, tylko kolejki nieco dłuższe (szczególnie ta przy dolnej stacji gondoli). Nic dziwnego – zaczął się weekend, sporo osób przyjeżdża tu tylko na jeden dzień. Niektórzy udali się tego dnia do Pec pod Śnieżką i byli bardzo zadowoleni. Mniejszy tłok, bardzo dobrze przygotowane trasy i snowpark – to na pewno spore zalety stoków w miejscowości Pec.

Trzeciego dnia szczęście nam nie sprzyjało – padał deszcz i było niezbyt przyjemnie. Trasy opustoszały, więc ci, którzy zdecydowali się na jazdę na desce czy nartach byli zadowoleni (i całkowicie przemoczeni). Ja, Damian i kilkanaście innych osób wybraliśmy się na… sanki. Był to strzał w dziesiątkę!

SANKI, BIEGÓWKI I INNE ATRAKCJE

Skok na stok
Černá hora słynie z fantastycznej, 3,5-kilometrowej trasy saneczkowej. Koło dolnej stacji gondolki można wypożyczyć sanki 1 lub 2-osobowe na 4 godziny (albo cały dzień). Momentami można rozwinąć naprawdę sporą prędkość – trzeba uważać, bo trasa przecina parę razy stok narciarski. Polecam tę atrakcję każdemu – rodzicom z dziećmi, nastolatkom czy dorosłym, którzy lubią dobrą zabawę i chcą się odmłodzić. Zjeżdżaliśmy ponad 2 godziny przy okazji wygłupiając się, robiąc saneczkowy pociąg czy wpadając w zaspy. Było naprawdę wesoło!

Po drodze mijaliśmy narciarzy na biegówkach. Niektórzy uśmiechali się do nas i robili nam zdjęcia. Inni mieli bardzo groźne miny – chyba zapomnieli już, jak fajnie czasem być takim dużym dzieckiem. Nie mniej jednak, dla fanów biegówek czy ski tourów okolice Černej hory to miejsce, do którego warto pojechać.

Kolejną atrakcją, z której niestety tym razem nie udało mi się skorzystać, jest wycieczka ratrakiem z Černej hory do Pecu pod Śnieżką. Jest to alternatywa dla zwyczajnego transferu skibusem. Przy górnej stacji gondoli wsiadamy do specjalnego ratraka i jedziemy w stronę Pecu. Następnie czeka nas kilka zjazdów i krótkich podejść oraz kolejna przejażdżka ratrakiem. Cała przeprawa trwa około 25 minut.

Źródło: http://www.skiresort.cz/

Najwięcej pensjonatów, hoteli i prywatnych kwater znajduje się w miejscowości Jańskie Łaźnie. Mieści się tam również mnóstwo atrakcji idealnych na popołudniowy czy wieczorny relaks. Baseny termalne, sauny, strefy wellness i SPA to tylko część z nich. Warto pamiętać, że z karnetem narciarskim mamy zniżkę np. do Aquacentrum czy krytego basenu w Trutnově.

LUDZIE SĄ NAJWAŻNIEJSI!


Pewnie, że miejsce jest ważne, ale ludzie są jeszcze ważniejsi! Wyjazd do Czech z Klubem Podróżników BIT jest na to kolejnym dowodem. Bez wieczornych imprez czy wygłupów na stoku to byłby zwykły weekendowy wypad na stok. A tak, pierwszego wieczoru mieliśmy wielkie piżama party i konkurs na najśmieszniejsze papcie. Dzień później całkowicie zmieniliśmy klimat i w pięknych kreacjach udaliśmy się na Oscarową Galę. Nawet otrzymałam Oscara za najszybszy zjazd na nartach (wśród dziewczyn)! Wcześniej wspomniane szaleństwo na sankach nie byłoby takie udane, gdyby nie 20-osobowa ekipa. A gorąca czekolada, piwko i smażony syr również nie smakowałyby tak samo. Nie mówiąc o przeróżnych grach typu mafia, palambury (tłumaczy się jakiś wyraz używając słów tylko na literę „p”) czy tabu, w które graliśmy w knajpach na stoku czy w autokarze. Czy pisałam już kiedyś, że uwielbiam wyjazdy z BIT-em? 🙂

Skok na stok

INFORMACJE PRAKTYCZNE

  • karnet jednodniowy – 750 koron (sezon wysoki tj. okres świąteczny i luty)
  • karnet 4-godzinny – 660 koron (sezon wysoki)
  • pełny cennik znajduje się TUTAJ
  • wypożyczenie sanek na 4h – 150 koron
  • smażony syr z frytkami – 100-150 koron
  • syr w bułce – 70-80 koron (to NIE jest ser w bułce tartej, tylko smażony syr, podawany jak hamburger :D)
  • SKOK NA STOK – 230 zł (cena zawierała przejazd, 2 noclegi, śniadania, obiadokolacje, ubezpieczenie i atrakcje zorganizowane przez Czwórkę Wspaniałych)
  • BIT-owe wspomnienia – bezcenne!

Podobał Wam się wpis? Bądźcie na bieżąco, śledząc gadulcowego FANPAGE’A, INSTAGRAM oraz SNAPCHATA (nick: gadulec)! Zachęcam również do zapisywania się do NEWSLETTERA (ramka pod spodem) oraz pozostawienia komentarza pod wpisem. To bardzo mobilizuje do ciągłej pracy nad blogiem. Z góry dziękuję!

121