san-miguel-de-allende

San Miguel de Allende nosi miano najbardziej kolorowego (i fotogenicznego) miasta w Meksyku. Co więcej, niektórzy twierdzą, że to jedna z najpiękniejszych miejscowości na całym świecie! Nic dziwnego – wszystkie uliczki wręcz proszą się o zdjęcia, a aparatu najchętniej nie wypuszczałoby się z rąk przez cały dzień (i noc). To także popularne miejsce zaślubin – do tutejszych kościołów przyjeżdżają mieszkańcy chociażby odległego o 300 kilometrów Mexico City. Zapraszam Was na spacer po tym urokliwym miejscu…

OD KOPALNI ZŁOTA PO MIASTO ARTYSTÓW

Przed przybyciem Hiszpanów miejscowość nosiła nazwę Izcuinapan i była zamieszkana przez rdzenną ludność Chichimeca. Dopiero kolonizatorzy nazwali ją San Miguel el Grande (lub San Miguel de los Chichimecas). Gdy w połowie XVI wieku odkryto srebro w Zacatecas przez San Miguel wytyczono główną drogę w kraju. Miasto stając się ważnym ośrodkiem handlowym i militarnym zaczęło bardzo szybko się rozrastać. W XVIII wieku było jednym z najistotniejszych miejsc w całej Nowej Hiszpanii, a populacją blisko 30 tys. mieszkańców prześcigało Boston czy Nowy Jork (!). To właśnie w tamtym okresie powstało najwięcej imponujących budowli, które można oglądać po dzisiejszy dzień. W 1826 roku, na cześć bohatera narodowego Ignacio Allende (jednego z dowódców niepodległościowych), który urodził się w San Miguel, nazwa miasta została zmieniona na obecną. Natomiast w latach 30. i 40. ubiegłego wieku, miejscowość stała się mekką artystów, pisarzy i innych wielbicieli sztuki. Mieszkali tu m.in. intelektualista i malarz Dickinson met Peruvian czy muralista José Chávez Morado. To właśnie wtedy powstały tu dwa uniwersytety sztuk pięknych: Bellas Artes (Centro Cultural El Nigromante) oraz Instituto Allende. W czerwcu 2008 roku San Miguel de Allende trafiło na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.

NAJLEPSZE MIEJSCE NA EMERYTURĘ

Liczba mieszkańców w 2014 roku wynosiła około 72 000 (źródło). Szacuje się, że nawet 15% z nich to ekspaci – głównie amerykańskiego lub kanadyjskiego pochodzenia. Trudno się dziwić – miasto jest naprawdę ładne, bezpieczne, o idealnej wielkości (nie za duże i nie za małe), a klimat sprzyjający (średnio 20°C). W tym roku San Miguel de Allende znalazło się wśród 10 najlepszych miast do życia na emeryturze według rankingu Yahoo. Faktycznie na ulicach widać dużo starszych „gringos” (tak Meksykanie mówią na białych ludzi) – przesiadują w kafejkach, restauracjach i galeriach, których jest tu całe mnóstwo. Chyba są szczęśliwi – jedna przemiła Kanadyjka pomogła nam w znalezieniu hostelu (sama nas zagadała, mieszka tu od 5 lat i nie ma zamiaru wracać do kraju), a w czasie występu trębaczy, aż miło się patrzyło na kilka małżeństw (na oko) 70-latków, którzy tańczyli jak szaleni w kółeczku z Meksykanami. Dużą wadą tej tendencji jest wzrost cen zarówno jedzenia (co dotyka nas – turystów), jak i mieszkań (co odczuwają głównie rdzenni mieszkańcy, którzy są zmuszeni przeprowadzić się na przedmieścia). Za to ogromną zaletą jest zmniejszające się bezrobocie.

dsc00265

TO NIE MEKSYK?

Dużo osób mówi, że San Miguel de Allende brakuje autentyczności. Amerykanie i Kanadyjczycy oraz oczywiście „normalni” turyści przyćmili lokalną ludność i sprawili, że nie czujemy się tu jak w Meksyku. Coś w tym jest, ale z drugiej strony, przyjemnie spaceruje się po tym niewielkim, kolorowym mieście. Można odpocząć od głośnego i zatłoczonego Mexico City czy pobliskiego, bardzo studenckiego, Guanajuato, a cały dzień (albo dwa) spędzić na spacerach po centrum i okolicy. Taka odmiana, w trakcie kilkutygodniowej podróży po szalonym kraju jakim jest Meksyk, na pewno nikomu nie zaszkodzi.

CO WARTO ZOBACZYĆ?

Nie trzeba mieć konkretnego planu na zwiedzanie tego miasta. Najlepiej zgubić się pośród brukowanych uliczek, zaglądać do sklepów, marketów czy licznych galerii sztuki. Warto odwiedzić kilka kościołów jak chociażby wizytówkę miasta La Parroquia (powstała w XVII wieku, a w 1880 roku została przebudowana przez architekta-samouka na wzór europejskich katedr) czy Nuestra Señora de la Salud Church. Godnym uwagi jest także punkt widokowy, z którego rozpościera się piękna panorama na całe miasto. W San Miguel de Allende znajduje się kilka muzeów jak chociażby Casa de Allende Museum, w którym kiedyś mieszkał bohater narodowy. Wieczorem można godzinami siedzieć na głównym placu Jardin Principal, słuchać mariachi i obserwować cudnie oświetlony kościół.

W centrum miasta 90% budynków ma ściany w czterech kolorach: żółty, brązowy, ciemnoczerwony lub biały. To właśnie sprawia, że całe San Miguel jest tak malownicze i fotogeniczne. Oto część zdjęć, które udało mi się wykonać w trakcie 1,5 dnia pobytu w tym uroczym miejscu. Mam nadzieję, że poniższa galeria przekona Was do odwiedzenia tej miejscowości – warto dać jej szansę, bo mimo sporej ilości turystów, można poczuć tu artystyczny klimat, a pośród maleńkich uliczek znaleźć prawdziwe, fotograficzne perełki.

INFORMACJE PRAKTYCZNE

Ceny z października 2017 roku (5 MXN = prawie 1 PLN).

  • La Catrina Hostel – 310 MXN za dwuosobowy pokój z dzieloną łazienką i śniadaniem (miła obsługa, do dyspozycji kuchnia i mały taras na dachu; są też pokoje wieloosobowe za ok. 150 MXN za łóżko – polecamy! PS. Będzie mi bardzo miło, jeśli zarezerwujecie hostel przez powyższy link – dla Was to żadna różnica w kosztach, a ja otrzymam od bookingu małą prowizję. Dzięki!).
  • Cafe Martin na Relox Street – 110 MXN za zestaw: zupa, drugie danie, deser i kawa lub herbata – pycha!
  • Autobus z Mexico City do San Miguel de Allende – około 400 MXN (niestety autobusy długodystansowe w Meksyku są drogie, im szybciej rezerwuje się bilet tym jest taniej, ale uwaga – w najpopularniejszych liniach ADO europejskie karty płatnicze nie działają, więc najlepiej kupować bilety na dworcach autobusowych…)
  • Blablacar na tym odcinku – około 200-250 MXN (polecamy!)
  • Autobus z San Miguel do Guanajuato – około 110 MXN (tę trasę przejechaliśmy autostopem ;))
  • quesadillas z ulicznej budki – 20-30 MXN

Podobał Wam się wpis? Bądźcie na bieżąco, śledząc gadulcowego FANPAGE’A, INSTAGRAM (InstaStories!) oraz SNAPCHATA (nick: gadulec). Zachęcam również do zapisania się do NEWSLETTERA (ramka pod spodem) oraz pozostawienia komentarza pod wpisem. To bardzo mobilizuje do ciągłej pracy nad blogiem. Z góry dziękuję!

121