praca-marzen-wady

„Ale ci zazdroszczę!”, „Ty to masz pracę marzeń!”, „Chciałbym być na twoim miejscu…”, „To nie praca! Cały czas podróżujesz i jesteś na wakacjach!” – w ciągu ostatnich miesięcy słyszę tego typu stwierdzenia cały czas. Od znajomych, czytelników bloga, a nawet panów Uberowców. Owszem – mam niezwyczajną, bardzo ciekawą i zajmującą pracę, która wydawać by się mogło – nie ma wad. Muszę Was jednak zaskoczyć – nie wszystko jest tak idealne, jak myślicie.

JAK WYGLĄDA MOJA PRACA?

Dla przypomnienia: działam w Solistach – stowarzyszeniu podróżniczym, które organizuje różnego rodzaju wyjazdy. Jestem liderem kilkunastoosobowych grup. Lider to trochę pilot, trochę przewodnik, a trochę kompan podróży, na którego zawsze można liczyć. Planuję dany trip, rezerwuję busy, noclegi, wycieczki, załatwiam lokalnych przewodników. Na lotnisku spotykam się z grupą totalnie obcych osób, z którą przez kolejny tydzień lub dwa spędzę prawie 24 godziny na dobę. Na nasze wyprawy jeżdżą ludzie w każdym wieku (najczęściej 30-40 lat, ale zdarzają się 15 i 65-latkowie), pochodzący z całej Polski, mające przeróżne doświadczenia podróżnicze. Często jadą sami (bo znajomi się wykruszyli, partner nie lubi Azji/Kuby/gruzińskiego chaczapuri albo po prostu chcą poznać kogoś nowego). Z resztą stąd właśnie wzięła się nazwa Soliści – nie jesteśmy chórem, ani singlami poszukującymi miłosnych doznań na końcu świata (dużo osób tak myśli!). Po prostu łączymy ludzi, którzy nie chcą podróżować sami czy też nie mają czasu lub odpowiedniej wiedzy (umiejętności), by zaplanować taki wyjazd. Razem odkrywamy świat, przekraczamy granice swojego komfortu, poznajemy lokalne zwyczaje, kuchnię i mieszkańców często śpiąc w guesthouse’ach, homestay’ach czy pensjonatach. Unikamy luksusów, wybieramy uliczne jedzenie zamiast drogich restauracji, staramy się podróżować poza utartymi ścieżkami. Brzmi jak praca marzeń? Owszem, ale taki zawód (jak zresztą każdy inny) ma swoje ciemne strony.

WADY BYCIA LIDEREM

1. PRACA 24H/DOBĘ

W czasie wyjazdów pracuję non stop. Byle kiedy wstaję pierwsza i chodzę spać ostatnia. Czasem w środku nocy trzeba jechać z kimś do szpitala. Innym razem ktoś się zgubi, a kto inny zostanie okradziony. Nie ma czasu na odpoczynek, trzeba działać. I zaplanować czas pozostałym członkom wyprawy. Nie mogę po 8 godzinach pracy zamknąć laptopa, wrócić do domu i zająć się swoimi sprawami. Nic dziwnego, że po powrocie do Polski śpię 12 godzin…

2. ODPOWIEDZIALNOŚĆ

Teoretycznie wszyscy uczestnicy są dorośli, a osoby niepełnoletnie muszą być pod opieką kogoś powyżej 18 roku życia, ale wiadomo, że chcę aby każdy Solista był zadowolony. W końcu, to w dużej części ja odpowiadam za to czy czyjś urlop będzie udany. Gdy tylko coś idzie nie tak jestem pierwszą osobą, do której zwracają się uczestnicy (nawet gdy to nie ja zawiniłam). Nie wspominając o dużej odpowiedzialności finansowej i rozliczaniu każdego tripa (przypominam, że skończyłam typowo humanistyczne studia, a pieniędzmi w czasie podróży po Azji południowo-wschodniej zawsze zajmował się mój chłopak…).

3. STRES

Odwołany lot, zagubione bagaże, spóźniony autobus, błędy w nazwisku na ważnym dokumencie, kłótnia z urzędnikami, stłuczki samochodowe, choroby, omdlenia … – w tej pracy nie ma czasu na nudę. Na każdym wyjeździe dzieje się coś nieprzewidzianego – trzeba być elastycznym, pomysłowym i baaaardzo cierpliwym.

4. TĘSKNOTA ZA ZNAJOMYMI I RODZINĄ

Zdarza się, że nie widzę moich bliskich przez ponad miesiąc. Niekiedy wracam do Polski tylko na 3-4 dni i lecę w kolejną podróż. Brzmi to pięknie, ale na dłuższą metę jest bardzo męczące. Czasem po prostu chciałabym iść z chłopakiem do kina jak normalny człowiek, a nie przepakowywać się z jednej torby do drugiej. Dobrze, że w miejscach, do których jeżdżę prawie zawsze jest internet, ale jak wiadomo Skype i Facebook nie zastąpią kontaktu „na żywo”. Szczególnie, że na dłuższe rozmowy praktycznie nigdy nie ma czasu. Dużo mnie omija – urodziny znajomych, ważne imprezy czy uroczystości rodzinne. Nie ma mnie w Polsce, gdy bliscy mnie potrzebują: przyjaciółka ma problemy zdrowotne, chłopak zdaje ostatni egzamin na studiach, a siostra ma ważne wystąpienie w szkole.

5. LUDZIE

Mam szczęście do ludzi – do tej pory trafiały mi się naprawdę fajne i mało problemowe grupy. Ale to nie znaczy, że zawsze jest idealnie. Zdarzają się konflikty, kłótnie, głupie docinki, nieporozumienia. Każdy jest inny, nie sposób, by w 12 czy 15-osobowej grupie wszyscy zawsze się ze sobą zgadzali. W dodatku, jak wiadomo, Polacy uwielbiają narzekać. Czasem marudzą dla zasady. „Fajny ten hotel, ale woda mogłaby być cieplejsza” (na zewnątrz 35 stopni). Jedziemy autokarem: „gorąco tu” mówi Mietek, „a ja zaraz zamarznę” – kwituje Helena. Lepiej zawczasu pogodzić się z faktem, że wszystkim nie sposób dogodzić. Szczególnie, że ten sam pokój jednej osobie się spodoba, a inna stwierdzi, że jest okropnie, bo: okno wychodzi na ulicę / ciśnienie pod prysznicem jest za niskie / łóżko jest za krótkie (niepotrzebne skreślić). Trzeba się starać, pomagać, rozwiązywać problemy, ale nie można wszystkiego brać do siebie (niektóre hasła najlepiej po prostu zignorować).

6. CIĄGŁE ŻYCIE W BIEGU

Mimo, że jestem wulkanem energii i nie potrafię za długo usiedzieć w jednym miejscu to coraz częściej brakuje mi chwili wytchnienia. Tęsknię za regularnym chodzeniem na pole dance, spotkaniami ze znajomymi, leniwą sobotą z książką, herbatą i ulubionym serialem.

7. BRAK STABILIZACJI

Gdy jest się młodym, zdrowym, pełnym życia oraz kocha się podróże i ludzi praca lidera jest faktycznie pracą marzeń. Jednak nie oszukujmy się – nie da się tego robić całe życie. Szczególnie, jeśli na przykład chciałoby się założyć rodzinę. Kolejną przeszkodą są problemy zdrowotne – moje gardło po 7 miesiącach nie daje rady (już wcześniej było z nim kiepsko, teraz jest jeszcze gorzej). Poważne złamanie nogi czy ręki (odpukać!) byłoby znacznie większym problemem.

Nie napisałam tego tekstu, żeby się wyżalić. Naprawdę bardzo lubię moją pracę, zresztą jakiś czas temu napisałam o tym cały POST. Chciałam po prostu pokazać inny punkt widzenia i uświadomić Was, że praca lidera nie jest łatwa. Bynajmniej nie jestem na wiecznych wakacjach. Narzuciłam sobie spore tempo i wiem, że długo bym tak nie pociągnęła (od połowy stycznia do końca kwietnia poprowadzę łącznie 5 wyjazdów). Ale nie martwcie się – mam nieco inne plany na drugą część roku… 🙂

filipiny-zmoczenie-dymek

Za zdjęcia dziękuję Grześkowi i Mariuszowi. Przeróbka fotografii powyżej to moje „dzieło” 😉

Podobał Wam się wpis? Bądźcie na bieżąco, śledząc gadulcowego FANPAGE’A, INSTAGRAM oraz SNAPCHATA (nick: gadulec)! Zachęcam również do zapisania się do NEWSLETTERA (ramka pod spodem) oraz pozostawienia komentarza pod wpisem. To bardzo mobilizuje do ciągłej pracy nad blogiem. Z góry dziękuję!

121