Podsumowanie 2017 roku

Już za moment kończy się 2017 rok. Był on pełen wrażeń, wyzwań, podróży i przygód. W Polsce spędziłam bardzo mało czasu, łącznie około dwóch miesięcy. Nic dziwnego, że na pytanie „Gdzie mieszkasz?” coraz częściej odpowiadam ze śmiechem: „Wszędzie i nigdzie”. Oczywiście dom mam tylko jeden, w moich ukochanych Katowicach, ale mogę śmiało powiedzieć, że czuję się obywatelką świata i z coraz większą łatwością przystosowuję się do nowych miejsc. Jaki był ten rok? Które kraje odwiedziłam i co najbardziej utkwiło mi w pamięci? Czas na małe podsumowanie 2017 roku!

SOLIŚCI – PRACA MARZEŃ

Pierwszą część roku spędziłam na wyjazdach ze Stowarzyszeniem Podróżników Soliści pełniąc funkcję lidera (czyli pilota-opiekuna). Jeździłam głównie po ukochanej Azji południowo-wschodniej wraz z kilkunastoosobowymi grupami. Mogłoby się wydawać, że jest to praca idealna, jednak szybko zrozumiałam, że ma trochę wad o czym pisałam TUTAJ (niestety, nic nie jest idealne). Mimo wszystko było to fantastyczne doświadczenie, mnóstwo się nauczyłam, poznałam cudownych ludzi (zarówno w czasie wypraw, jak i w samym teamie Solistów – innych liderów) i odwiedziłam piękne miejsca. Dodatkowo łączyłam pasję z pracą, co, jak powszechnie wiadomo, nie jest łatwym zadaniem. Nie wspominając o ogromnej satysfakcji, kiedy słyszy się od uczestników wyjazdu, że ich zainspirowałam i zachęciłam do częstszego podróżowania.

Dlaczego kocham swoją pracę?

TENERYFA – WOLONTARIAT I ODPOCZYNEK

Maj spędziłam na Auto Stop Race w Chorwacji i małej objazdówce po Bałkanach. Następnie, po krótkim pobycie w Polsce, poleciałam wraz z Damianem na Teneryfę. Za pośrednictwem portalu Workaway znaleźliśmy bardzo fajny wolontariat w hostelu Los Amigos, o czym szczegółowo pisałam w TYM TEKŚCIE. Na początku byliśmy przerażeni leniwym, kanaryjskim życiem, jednak szybko okazało się, że dokładnie tego potrzebowaliśmy. Wreszcie mieliśmy czas dla siebie, wysypialiśmy się, zdrowo się odżywialiśmy, regularnie ćwiczyliśmy, dużo czytaliśmy, oglądaliśmy ulubione filmy i seriale albo po prostu nic nie robiliśmy. Przy okazji uczyliśmy się hiszpańskiego (i włoskich przekleństw, bo w hostelu pracowało dużo Włochów :D), zwiedzaliśmy wyspę, wynajmowaliśmy turystom mieszkanie taty Damiana i współpracowaliśmy z polskim biurem podróży. 2,5 miesiąca minęło w okamgnieniu – w połowie sierpnia z żalem opuszczaliśmy Los Amigos i poznanych tam ludzi z całego świata. Do tej pory utrzymujemy kontakt z pozostałymi wolontariuszami i niektórymi gośćmi hostelowymi. Jeśli jesteście ciekawi Teneryfy zerknijcie koniecznie na nasz YOUTUBOWY KANAŁ, gdzie znajdziecie sporo informacji praktycznych i anegdotek.

Teneryfa lot na paralotni

Najbardziej szalone rzeczy w 2017 roku: lot paralotnią nad Teneryfą i skok z 222-metrowej wieży w Głogowie!

PODRÓŻ PRZEZ AMERYKI

Już na początku września wyruszyliśmy w kilkumiesięczną podróż po Amerykach. Minęło prawie 2,5 roku odkąd wróciliśmy z półrocznej wyprawy do Azji południowo-wschodniej (czyt. najwyższy czas, by znowu pojechać gdzieś na dłużej). Tym razem zaczęliśmy od Kanady, w której spędziliśmy ponad 5 tygodni i spotkaliśmy się z moją pozytywnie zakręconą rodzinką. Najpierw przejechaliśmy autostopem prawie cały kraj (wszerz, od Vancouver do Toronto), a następnie odpoczywaliśmy w Oshawa, gdzie mieszka moja ciocia, wujek i kuzyni. Fajnie było zobaczyć (po raz pierwszy w życiu!) tę część rodziny w komplecie (moi rodzice i siostra przylecieli do Kanady na początku października na ślub najstarszego kuzyna).

W drodze do Whistler

Później udaliśmy się do Meksyku, który totalnie nas zachwycił. Planowaliśmy spędzić tam maksymalnie miesiąc, a skończyło się na 6 tygodniach, co i tak jest „niczym”, jak na ten ogromny i różnorodny kraj. W międzyczasie „wyskoczyliśmy” na Kubę na 21 dni i przeżyliśmy delikatny szok kulturowy (i jedzeniowy…). Niestety nie wszystko było tak, jak sobie wyobrażaliśmy, o czym pisałam w TYM WPISIE. W grudniu odwiedziliśmy małe, ale piękne Belize, o którym na pewno napiszę niejeden tekst na blogu, bo jest niesłusznie niedoceniane (szczególnie przez osoby podróżujące wiele miesięcy po Ameryce Centralnej). Aktualnie jesteśmy w Gwatemali, której chyba nie da się nie lubić – wulkany, kolonialne miasta, Pacyfik, ruiny Majów, dżungla – tutaj każdy znajdzie coś dla siebie. Aż trudno uwierzyć, że to już połowa naszej podróży! Czas tak szybko mija, szczególnie, gdy prawie każdy dzień spędza się w innym miejscu.

NIE SAMYMI PODRÓŻAMI CZŁOWIEK ŻYJE!

Najbardziej się cieszę, że mimo tylu wyjazdów udało mi się uczestniczyć w kilku ważnych wydarzeniach moich bliskich. Śluby przyjaciół, znajomych i rodziny (a było ich w tym roku aż 5!), osiemdziesiąte urodziny mojej Babci czy Thanksgiving Day w Kanadzie to wyjątkowe uroczystości, które na zawsze utkwiły w mojej pamięci. Żałuję, że nie mogłam wrócić do Polski na Boże Narodzenie, ale niestety nie można mieć wszystkiego…

Warto dodać, że w październiku świętowaliśmy z Damianem 4 rocznicę naszego związku. Cieszę się, że tak dobrze nam się układa – nawet, gdy nie widzimy się przez miesiąc, bo ja jestem w Azji z Solistami, a on pracuje w Polsce. Albo wręcz przeciwnie – gdy spędzamy ze sobą 24 godziny na dobę przez wiele tygodni tak jak teraz.

Z przyjaciółkami nie widuję się tak często jakbym chciała, ale na bieżąco wiem co się u nich dzieje i nierzadko ze sobą rozmawiamy, mimo że czasem każda jest w innej strefie czasowej. To cudowne, że mam wokół siebie takie osoby, niezmiennie, od tylu lat (i mogę na nich polegać mimo dzielącej nas odległości)!

Wesele przyjaciółki

BLOGOWE PODSUMOWANIE

O ironio, przez ciągłe podróże, miałam bardzo mało czasu na bloga. Starałam się pisać 3-4 teksty miesięcznie, ale nie zawsze mi to wychodziło. Za to Damian postanowił regularnie montować vlogi, dzięki czemu powolutku rozkręcamy gadulcowy kanał na YouTube (TUTAJ możesz dołączyć do ponad 300 subskrybentów – nowy filmik pojawia się co czwartek!). Najchętniej oglądany jest odcinek o polsko-ukraińskim weselu naszych znajomych (25,000 wyświetleń).

W 2017 roku Gadulca odwiedziło ponad 115 tysięcy osób (o 37 tysięcy więcej niż rok temu).
Liczba odsłon to ponad 221 tysięcy (64 tysiące więcej!)
Opublikowałam tylko 34 posty (10 mniej, niż rok temu), pod którymi znalazło się prawie 500 komentarzy.

Najchętniej czytane teksty to:

Najwięcej komentarzy znajduje się pod pierwszym wpisem z tego roku „Moje noworoczne postanowienia i plany na 2017 rok” – prawie 40!
Fanpage na Facebooku śledzi niecałe 5000 osób (przez rok przybyło 1300 fanów), a konto na Instagramie 3700 (przybyło 1100 obserwujących).

POSTANOWIENIA NOWOROCZNE VS. RZECZYWISTOŚĆ

O dziwo, udało mi się spełnić większość postanowień z początku tego roku! Najbardziej żałuję, że nie ograniczyłam czasu spędzonego w sieci – do kwietnia włącznie faktycznie byłam offline 3-4 dni w miesiącu, potem odpuściłam. Oczywiście w trakcie obecnej podróży zdarzają się dni bez telefonu i komputera – chociażby na Kubie potrafiłam nie podłączać się do WiFi pół tygodnia. Niestety wciąż mam wrażenie, że za dużo czasu spędzam scrollując ekran smartfona czy rozdając wirtualne serduszka na Instagramie. Mam nadzieję, że w 2018 roku znajdę przysłowiowy „złoty środek”.
Ponadto prawie postawiłam stopę na nowym kontynencie (Ameryka Centralna to teoretycznie Ameryka Północna, ale trochę jakby Południowa ;)), dbałam o swoje zdrowie, przez ponad 2 miesiące mieszkałam za granicą, rozwinęłam bloga, często pomagałam potrzebującym (chociaż dalej chciałabym robić coś na na większą skalę) i spędziłam sporo ważnych momentów z bliskimi. W dodatku mam coraz bardziej klarowne myśli co do swojej przyszłości (w tym stałego miejsca zamieszkania czy pracy).

Podsumowując: to był kolejny udany rok. Na pewno najbardziej podróżniczy w moim życiu. Ponad 300 dni spędziłam poza Polską, głównie eksplorując nowe miejsca lub lepiej poznając miasta i miasteczka, które odwiedziłam w przeszłości. Byłam łącznie w 20 państwach, w tym w 6 po raz pierwszy (dodatkowo o kilka krajów zahaczyłam przejazdem/przelotem). Za mną 34 loty samolotem, na 4 różnych kontynentach. Do tego niezliczona liczba przygód, setki poznanych ludzi i dziesiątki tysięcy mniej lub bardziej udanych zdjęć! Oj, działo się!

Czuję, że 2018 będzie równie fantastyczny. Może nieco mniej ekscytujący (przynajmniej od maja), ale przyznam szczerze, że powoli brakuje mi własnego kąta, świętego spokoju i pracy, w której czeka na mnie niejedno wyzwanie. Czas na zmiany i inne życiowe cele. Co oczywiście nie oznacza porzucenia podróżowania! To w końcu moja największa pasja i mam nadzieję, że będę ją pielęgnować do późnej starości.

I tego właśnie Wam życzę w nowym roku! Abyście odnaleźli swoją misję, powołanie czy hobby, które niezmiernie będzie wywoływało uśmiech na Waszej twarzy. Przekujcie marzenia w plany, a plany w rzeczywistość.

Cieszmy się małymi rzeczami i celebrujmy chwile. Pielęgnujmy przyjaźnie, związki i więzi rodzinne. Dbajmy o siebie i swoich bliskich. Nie mówmy tylko o sobie, słuchajmy innych i dyskutujmy nie zapominając o kulturze osobistej. Szanujmy innych, nawet jeśli są odmiennego koloru skóry, wyznania czy przekonań politycznych. A przy okazji nie dajmy się zwariować, mimo że otaczający nas świat jest coraz bardziej pokręcony.

Szczęśliwego 2018 roku Kochani! Dajcie znać jaki był Wasz rok i gdzie spędzacie Sylwestra, a ja tymczasem lecę na wulkan Acatenango (prawie 4000 m n.p.m.!) – mój Nowy Rok będzie iście wybuchowy!

Podobał Wam się wpis? Bądźcie na bieżąco, śledząc gadulcowego FANPAGE’A, INSTAGRAM oraz SNAPCHATA (nick: gadulec)! Zachęcam również do zapisania się do NEWSLETTERA (ramka pod spodem) oraz pozostawienia komentarza pod wpisem. To bardzo mobilizuje do ciągłej pracy nad blogiem. Z góry dziękuję!

wyszukaj lotywynajmij samochódzarezerwuj pokój

Jeśli przydały Wam się porady zamieszczone na Gadulcu i jesteście w trakcie planowania własnej podróży, będziemy bardzo wdzięczni za dokonanie rezerwacji przez powyższe linki. Nie martwcie się – to nie wpłynie na cenę noclegu, samochodu czy lotu, a dzięki prowizji będziemy mogli dalej rozwijać bloga. Dzięki! :)