oaxaca-hierve-el-agua

Jest to zarówno nazwa stanu, jak i jego stolicy. Cały region słynie z przepysznej kuchni, gór oraz dzikiego wybrzeża Pacyfiku (dużo tańszego, niż słynne kurorty na Jukatanie). Nie można również zapomnieć o ważnym stanowisku archeologicznym Monte Albán. Jednym zdaniem w Oaxaca nie sposób się nudzić!

MIASTO OAXACA

Po centralnej części Meksyku (zatłoczonym, ale intrygującym Mexico City, romantycznym San Miguel de Allende i kolorowym Guanajuato) przyszedł czas na południe kraju. Do Oaxaca przyjechaliśmy porządnym, komfortowym i dość drogim autokarem ADO wczesnym popołudniem. Akurat trafiliśmy na strajk nauczycieli, co niespecjalnie nas zdziwiło, bowiem w tym kraju zawsze coś się dzieje (wcześniej braliśmy udział w pochodzie Catrinas organizowanym w stolicy 2 tygodnie przed Świętem Zmarłych oraz festiwalu kulturalno-muzycznym Cervantino). Dowiedzieliśmy się, że przeciętne wynagrodzenie nauczycieli to (przeliczając z meksykańskich pesos) 1300-1400 zł miesięcznie. Z jednej strony jest to faktycznie niewiele, a z drugiej, z tego co się orientuję, w Polsce zarobki belfrów oscylują na podobnym poziomie, za to koszty życia są niezaprzeczalnie wyższe. Chyba nasi pedagodzy powinni brać przykład z Meksykanów.

Całe centrum było zastawione namiotami, w których przez 3 dni mieszkali nauczyciele z okolicznych miasteczek i wsi. W tym miejscu należy dodać, że stan Oaxaca jest w dużej części zamieszkały przez Indian (głównie przez Zapoteków i Misteków). Właśnie dlatego, większość kobiet, miała na sobie piękne, tradycyjne, kolorowe stroje.

Miasto Oaxaca słynie przede wszystkim z kościołów oraz ruin Monte Albán, które mieszczą się kilka kilometrów od centrum. Katedra znajdująca się na głównym placu, robi naprawdę duże wrażenie. Warto wybrać się również do kościoła Santo Domingo, o bogato zdobionym wnętrzu. Niestety, nie przekonaliśmy się o tym na własne oczy, ponieważ kościół był zamknięty.

Stolicę zamieszkuje 260 tysięcy osób, leży ona w górach Sierra Madre del Sur na wysokości ok. 1500 metrów n.p.m., tuż przy słynnej Panamericanie. W pobliżu miasta (dokładniej we wsi San Pablo Gualateno), na początku XIX wieku, urodził się Benito Juárez – ważny i szanowany prezydent Meksyku. Właśnie dlatego, od 4 października 1872 (po śmierci Juáreza), Oaxaca nosi rozbudowaną nazwę Oaxaca de Juárez. W 1987 roku, kolonialne centrum miasta wraz z Monte Albán, zostały wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

MONTE ALBAN

Dawne centrum kulturalne Mezoameryki, którego początki sięgają VI wieku p.n.e. Zamieszkiwane kolejno przez Olmeków (do II wieku n.e.), Zapoteków (do IX wieku n.e.) i Misteków (prawdopodobnie do XIV wieku n.e.). Położone na wzgórzu, z doskonałym widokiem na całą okolicę. Warto się tu wybrać nie tylko ze względu na interesującą historię tego miejsca, ale także z uwagi na piękną panoramę, roztaczającą się dookoła.

SPECJAŁY STANU OAXACA

Pisząc o Oaxaca nie można nie wspomnieć o kuchni i specjalnościach tego regionu. Pierwszą z nich są chapulines, czyli smażone koniki polne (mogą być z dodatkiem chilli lub czosnku). Smakują trochę jak chipsy i idealnie komponują się z piwem czy mezcalem. A skoro o nim mowa… Mezcal to kolejna rzecz, z której słynie ten stan Meksyku. Obecnie ten trunek swoją popularnością przegonił słynną tequilę! Osobiście nie jestem jego wielką fanką, ale warto zatrzymać się w jednej z licznych fabryk mezcalu, by zobaczyć jak powstaje (i załapać się na darmową degustację!). Kolejny przysmak wytwarzany w regionie to czekolada. Nie smakuje jak Lindt czy Alpen Gold, za to jest w 100% naturalna i niezwykle aromatyczna. Polecam! Jest jeszcze biały ser Oaxaca, nieco podobny do mozzarelli, dodawany do wielu meksykańskich dań jak na przykład tlayuda (lokalna pizza, podawana na dużej, cienkiej tortilli). Wszystkie wyżej wymienione potrawy lub napoje znajdziecie na niedrogim markecie o nazwie Mercado 20 de Noviembre (lub w jego pobliżu). Miejsce, którego nie można pominąć będąc w mieście Oaxaca!

HIERVE EL AGUA – NAJDZIWNIEJSZY WODOSPAD ŚWIATA

Hierve el agua, czyli w dosłownym tłumaczeniu „wrząca woda”, nie bez powodu nazywany jest najdziwniejszym wodospadem świata. Znajdują się tu „gorące źródła” (w październiku ledwo ciepłe), które zawierają duże ilości magnezu, dwutlenku węgla i wapnia, co sprawia, że spadająca woda tworzy ogromne stalaktyty. Z daleka odnosi się wrażenie, że wodospad jest zamarznięty. Warto wybrać się na spacer wąską ścieżką, by zobaczyć jego ogrom z różnych stron (wycieczka nie powinna nam zająć dłużej, niż 45-60 minut). Obecny wygląd Hierve el Agua zawdzięcza plemieniu Zapoteków, które zamieszkiwało te ziemie ponad 2 tysiące lat temu. Woda służyła im do nawadniania pól, a tworząc liczne kanały, doprowadzili do obecnego kształtu formacji.

Z miasta Oaxaca co kilkanaście minut odjeżdżają autobusy do miejscowości Mitla. Tam bez problemu znajdziemy samochody terenowe, które zabierają turystów do Hierve el Agua. Inną opcją jest autostop (ponoć działa całkiem dobrze) lub wykupienie niedrogiej, zorganizowanej wycieczki, w jednym z wielu biur podróży (przy okazji zobaczymy bardzo stare drzewo w Tule oraz odwiedzimy fabrykę mezcalu).

SAN JOSE DEL PACIFICO

Droga z Oaxaca nad wybrzeże Pacyfiku wiedzie przez maleńką miejscowość San Jose del Pacifico. Jeśli mamy trochę czasu i nie chcemy spędzić 7 godzin w busie, możemy rozbić tę trasę na dwie części. Miejsce to słynie z magicznych grzybków i oczyszczającego rytuału temazcal. Jest to rodzaj sauny zbudowanej najczęściej z kamienia wulkanicznego i cementu, w której spędza się około 2 godzin. W tym czasie oczyszcza się swój umysł i ciało. W San Jose del Pacifico mieszka kilku „mistrzów ceremonii”, którzy sprawią, że przeżyjemy cały rytuał w odpowiedni sposób. Ochotnicy, po wyjściu z sauny, mogą napić się specjalnej herbaty z delikatnie halucynogennymi grzybkami. Niestety spędziliśmy w tej miejscowości za mało czasu, by wziąć udział w temazcal, a poza tym nie jesteśmy wielkimi fanami sauny (szczególnie Damian). Jeśli ktoś z Was wie coś więcej na ten temat, będę wdzięczna o komentarz. Poznaliśmy parę osób, które były bardzo zadowolone z tego niezwykłego rytuału.

HIPPISI W MAZUNTE

Pierwszą wioską nad Oceanem Spokojnym, w której się zatrzymaliśmy było Mazunte. Reggae, luz i swoboda – tak w trzech słowach można opisać to miejsce. Tutaj nigdzie nikt się nie spieszy, czas płynie leniwie, a większość ludzi chodzi na bosaka i/lub w samym stroju kąpielowym. Całkiem przyjemna miejscowość, chociaż ma w sobie coś, co nas drażniło (nie potrafię tego wyjaśnić, po prostu dużo lepiej czuliśmy się w pobliskim Zipolite, o czym piszę więcej poniżej).

Warto wybrać się na punkt widokowy położony na krańcu Mazunte (park Punta Cometa) i zwiedzić okoliczne plaże (np. Mermejita). Na jednej z nich znaleźliśmy świetną knajpkę z basenem, niestety trzeba było wydać 300 pesos meksykańskich na osobę (ok. 60 zł), żeby móc się w nim wykąpać… To prawie tyle co nasz dzienny budżet, więc odpuściliśmy sobie tę przyjemność. W wiosce znajduje się również ośrodek zajmujący się żółwiami (Centro Mexicano de la Tortuga).

BŁOGIE „NICNIEROBIENIE” W ZIPOLITE

Pewnego popołudnia wybraliśmy się na krótką wycieczkę do Zipolite. Przypadkiem znaleźliśmy hotel na plaży za 250 pesos za pokój od strony morza (z balkonem i hamakami), a następnie podziwialiśmy cudny zachód słońca. Stwierdziliśmy, że podoba nam się tu dużo bardziej, niż w Mazutne i już następnego dnia zakwaterowaliśmy się w hoteliku z zacnym widokiem. Było cudownie! Sympatyczny właściciel z USA, przepyszne awokado na śniadanie, wyborne owoce morza i tacosy na kolację oraz szum oceanu, który codziennie kołysał nas do snu. Czego chcieć więcej?

Warto dodać, że na tutejszej plaży nagość jest czymś zupełnie normalnym. Jeśli nie przepadacie za nudystami to lepiej udajcie się do Mazunte. Jeżeli Wam to nie przeszkadza, z całego serca polecam Zipolite – jest tu czyściej, spokojniej i po prostu piękniej (przynajmniej naszym zdaniem). Nie martwcie się – tutejsi nudyści to w większości młodzi ludzie, a nie jak w Europie 90-letni dziadkowie 😉

VLOG Z OAXACA

Więcej informacji i pięknych (oraz smacznych) ujęć z Oaxaca znajdziecie w naszym filmiku:

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

INFORMACJE PRAKTYCZNE

Ceny z października 2017, 5 pesos meksykańskich = ok. 1 zł)

  • autobus ADO z Mexico City do Oaxaca – 300-700 pesos (im wcześniej zarezerwuje/kupi się bilet, tym jest tańszy)
  • Hostal Mixteco Naba Nandoo w Oaxaca – 250-300 pesos za pokój dwuosobowy ze wspólną łazienką (bardzo fajne miejsce, do dyspozycji woda, kawa, herbata, lekarstwa i przemili pracownicy – polecam!)
  • autobus z Oaxaca do San Pablo Villa de Mitla – 40 pesos
  • pickup z Mitli do Hierve el Agua – 50 pesos w jedną stronę
  • wstęp do Hierve el Agua – 35 pesos
  • autobus do z Oaxaca do Monte Albán – 55 pesos w dwie strony
  • wstęp do Monte Alban – 70 pesos
  • autobus z Oaxaca do San Jose del Pacifico – 95 pesos (ok. 4 godziny)
  • tlayuda – 40-50 pesos (najadaliśmy się nią we dwójkę)
  • nocleg w San Jose del Pacifico – 100 pesos za dwójkę ze wspólną łazienką
  • busik z San Jose do San Pedro Pochutla – 95 pesos (straszne zakręty, uwaga na chorobę lokomocyjną)
  • taxi collectivo z Pochutli do Mazunte – 15-20 pesos/osoby
  • nocleg w Mazunte – 200 pesos za dwójkę (wspólna łazienka, możliwość korzystania z kuchni)
  • Pasada Brisa Marina w Zipolite – 250 pesos za dwójkę z łazienką i widokiem na ocean – polecam raz jeszcze, warunki skromne, ale balkon z hamakiem bezcenny!
  • kawa mrożona – 20-30 pesos
  • przepyszne świeże ryby w restauracji Piedra de Fuego – 70-100 pesos/os (danie+napój)

Podobał Wam się wpis? Bądźcie na bieżąco, śledząc gadulcowego FANPAGE’A, INSTAGRAM (InstaStories!) oraz SNAPCHATA (nick: gadulec). Zachęcam również do zapisania się do NEWSLETTERA (ramka pod spodem) oraz pozostawienia komentarza pod wpisem. To bardzo mobilizuje do ciągłej pracy nad blogiem. Z góry dziękuję!

wyszukaj lotywynajmij samochódzarezerwuj pokój

Jeśli przydały Wam się porady zamieszczone na Gadulcu i jesteście w trakcie planowania własnej podróży, będziemy bardzo wdzięczni za dokonanie rezerwacji przez powyższe linki. Nie martwcie się – to nie wpłynie na cenę noclegu, samochodu czy lotu, a dzięki prowizji będziemy mogli dalej rozwijać bloga. Dzięki! :)