Nie każdy Brazylijczyk tańczy sambęAutora książki „Nie każdy Brazylijczyk tańczy sambę” poznałam osobiście w Poznaniu na Festiwalu Podróżniczym Śladami Marzeń. Tony Kososki, młodszy ode mnie kilka lat mieszkaniec Trójmiasta, zaimponował mi swoją odwagą i pozytywnym nastawieniem do świata. Na swoim koncie ma tysiące kilometrów przejechanych autostopem – podróżował w ten sposób między innymi po Ameryce Południowej. Kontynencie, który z jest dla mnie jedną wielką tajemnicą…

MISTRZOSTWA W RIO

Gdy książka Tony’ego pojawiła się w księgarniach, bardzo się ucieszyłam. Wiedziałam jak wiele to dla Niego znaczy – właśnie spełniło się Jego kolejne marzenie. Kilkaset stron pochłonęłam w parę dni, momentami przenosząc się całkowicie do „tamtego” świata. Autor zaczął swoją podróż od kilkutygodniowego pobytu w Rio de Janeiro podczas Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej (w 2014 roku). Podobnie jak ja 4 lata temu we Wrocławiu (w czasie Euro 2012) był wolontariuszem. Następnie objechał Brazylię, Boliwię i Peru (oraz inne kraje, ale opowieści stamtąd nie zmieściły się w „Nie każdy Brazylijczyk tańczy sambę”; aktualnie Tony znajduje się w Maroko i pisze drugą część :)). Spał pod namiotem, na Couchsurfingu, jeździł stopem mimo że wszyscy mówili, iż to nierealne. Niekiedy sprzątał autobusy albo pracował jako naganiacz w zamian za podwózkę. Młody chłopak jest zdecydowanie mistrzem w minimalizowaniu kosztów podróży. W książce znajduje się sporo wskazówek na ten temat.

SZCZEROŚĆ I AUTENTYCZNOŚĆ

Najbardziej podobała mi się szczerość autora. Jeśli jakieś miejsce mu się nie podobało, był zmęczony, zły, smutny – pisał o tym. Dosłownie i ze szczegółami opisywał swoje przygody i problemy (na przykład żołądkowe – czasem aż za dosłownie!). Tony starał się nie nadużywać niczyjej gościnności, żył skromnie i doceniał każdy miły gest. Prawie wszędzie trafiał na miłych, pomocnych ludzi i to na nich skupił się w książce. Nie raz pokonywał swój strach i odkrywał miejsca mało dostępne dla zwykłego turysty. Odwiedził fawele w Rio de Janeiro (nawet oglądał mecz z tamtejszymi mieszkańcami), brał udział w niezwykłym rytuale prowadzonym przez lokalnego szamana, pracował jako przewodnik w lokalnych biurach podróży. Po drodze musiał oddać projekt na studia i zdalnie zaliczyć semestr. Wszystko dlatego, że dwumiesięczna podróż przekształciła się w 16-miesięczną wyprawę życia!

Momentami autor był zbyt chaotyczny. Mieszał różne historie, tracił wątek, zbyt swobodnie łączył przeszłość z teraźniejszością. Gdy czegoś nie wiedział, przyznawał się do tego. Z jednej strony to zaleta, ponieważ książka nie straciła na autentyczności. Jednak z drugiej strony, nie dowiadujemy się o krajach Ameryki Południowej zbyt wielu szczegółów. Być może był to celowy zabieg, żeby zachęcić czytelników do wyruszenia we własną podróż? Jeśli tak, to w moim przypadku taka metoda działa – teraz chcę jechać w tamte rejony jeszcze bardziej!

Mimo kilku wad książkę czyta się lekko i przyjemnie. Jak na 23-letniego inżyniera jest napisana całkiem zgrabnie. Całość wygląda jak długa rozmowa z dobrym kumplem, który opisuje swoją wyprawę, pokazuje ładne zdjęcia i opowiada o osobach, które spotkał będąc w drodze. Widać, że autor oddał Ameryce Południowej cząstkę siebie, a w Rio de Janeiro zostawił spory kawałek serca. Tony udowadnia, że marzenia są po to, aby je spełniać. Skoro zwykły, niezbyt majętny chłopak z blokowiska (jak sam o sobie mówi) udał się w tak długą i daleką podróż, każdy może to zrobić. Wystarczy chcieć, odłożyć trochę dolarów i kupić bilet lotniczy (albo popłynąć w tamte rejony jachtostopem – wersja ekonomiczna, jednak znacznie bardziej czasochłonna). Przyda się również odrobina szczęścia i głowa na karku.

Dzieło Kososkiego można kupić TUTAJ. Polecam również BLOGA oraz FANPAGE Tony’ego, który niedawno wyruszył w kolejną szaloną podróż!

KONKURS

Czekam na drugą książkę gdańszczanina. Tymczasem dla Was mam szybki KONKURS. Do wygrania 2 egzemplarze „Nie każdy Brazylijczyk tańczy sambę”. Wystarczy pod tym postem, w komentarzu, odpowiedzieć na pytanie: Który kraj Ameryki Południowej chciałbyś odwiedzić najbardziej i dlaczego? Na Wasze odpowiedzi czekam do końca tego tygodnia (18 września 2016 roku). W komentarzu poza podajcie również swojego maila, abym mogła skontaktować się ze zwycięzcami. Powodzenia!

INNE RECENZJE KSIĄŻEK PODRÓŻNICZYCH

1. „Kołem się toczy” Karol Werner
2. „Chiny od A do Z” Łukasz Szoszkiewicz i Jakub Staniszewski
3. Gdzie jest Julia? Julia Raczko
4. Rodzina bez granic w Ameryce Środkowej Anna Alboth
5. „Julia jest w Australii” Julia Raczko

121