Zima zbliża się wielkimi krokami. Można się smucić i narzekać na chłodne dni i noce, ale osobiście proponuję znaleźć pozytywne strony tej pory roku. Pierwszą z nich jest dla mnie możliwość uprawiania sportów zimowych, a konkretnie wyjazd na narty w Alpy, na który w tym roku na pewno się udam! Szczególnie, że ostatni sezon spędziłam w krajach, których większość mieszkańców nigdy nie widziało śniegu na własne oczy!

DLACZEGO ALPY?
Na narty w Alpy jeżdżę od dawien dawna. Głównie dlatego, że jest to bardziej opłacalne niż chociażby jazda na nartach czy desce w Polsce. Owszem, trzeba liczyć się z nieco większymi kosztami, ale naprawdę da się za około 1500 zł pojechać na 7 dni do Włoch czy Austrii. Za to warunki narciarskie są nie do porównania. Zamiast kilkunastu kilometrów, często kiepsko przygotowanych tras i braku gwarancji śniegu, w Alpach mamy rejony, w których trasy liczą kilkadziesiąt, 100 albo i więcej kilometrów. W dodatku tam słońce nie oznacza od razu brei zamiast śniegu. Dodaje energii, opala i sprawia, że do Polski wracamy szczęśliwi i z uroczymi goglami na twarzy. Pamiętam jak we Francji było tak ciepło, że jeździłam w spodniach narciarskich i górze od bikini (dość szybko ubrałam koszulkę, bo mogło się to skończyć jednym wielkim otarciem)! A we Włoszech kilku chłopaków postanowiło zjechać ze stoku… w samych slipach! Uwielbiam takich wariatów i alpejskie słońce! Kolejnym atutem Alp są snowparki – znajdziemy je w wielu regionach, nierzadko są ogromne i bardzo dobrze przygotowane. Można tam spędzić wiele dni ucząc się nowych trików. Każdy będzie zachwycony – narciarze, snowboardziści oraz nieco mniej odważne dziewczyny (freestylowców można podziwiać godzinami). Podsumowując: wcale nie wydamy o wiele więcej niż w Polsce, Czechach czy na Słowacji, wyjeździmy się za wsze czasy, mamy prawie 100% gwarancji dobrych warunków, możemy wyszaleć się na ogromnych snowparkach, a po wszystkim skoczyć na apres-ski (czyli jedyną w swoim rodzaju imprezę po nartach – szczególnie popularna we Włoszech; polecam pyszne bombardino, czyli likier z bitą śmietaną).

MOJE ULUBIONE MIEJSCÓWKI W ALPACH

1. RISOUL we Francji
Położone w północno-wschodniej Francji w Alpach Wysokich. Jedno z najczęściej wybieranych miejsc przez młodych ludzi. Najwyżej położone stoki znajdują się na wysokości 1850 metrów n.p.m. co daje gwarancję nie tylko śniegu, ale i pięknych widoków. Mamy do dyspozycji aż 180 kilometrów bardzo dobrze przygotowanych tras! Dodatkowo mieści się tutaj ogromny snowpark, a w miasteczku znajduje się wiele pubów, klimatycznych knajpek i dyskotek. Co wcale nie oznacza, że rodziny z dziećmi będą się czuły w Risoul nieswojo! Jedyny minus to Francuzi, którzy czasem kiepsko mówią po angielsku. Jednak z tego co pamiętam, większość pracowników restauracji, pensjonatów czy wyciągów była bardzo miła i wesoła. Odwiedziłam Risoul w 2013 roku.

2. MADONNA DI CAMPIGLIO we Włoszech
Włoska stolica sportów zimowych, czyli ponad 60 kilometrów tras w pięknych Dolomitach! Można tu jeździć na wysokości od 1550 do 2580 km n.p.m. Na miejscu znajdziemy atrakcyjny snowpark, mnóstwo restauracji z pysznymi włoskimi potrawami oraz ponad 20 kilometrów tras biegowych. Dodatkowo we Włoszech szanse na kiepską pogodę są minimalne, za to szanse na słońce ogromne! Trzeba jednak uważać, bo w kwietniu niektóre trasy mogą być zamknięte. Jeśli myślicie o tym regionie polecam koniec grudnia albo marzec. Uwaga na Włochów i ich wesołe „Attenzione! Bambino!”. Odwiedziłam ten region w 2012 roku.

3. BAD GASTEIN i BAD HOFGASTEIN w Austrii
W położonych obok siebie regionach mamy do dyspozycji około 220 kilometrów tras! Każdy narciarz i snowboardzista znajdzie tu coś dla siebie. Dodatkową atrakcją regionu są termy Gasteinu, w których możemy odpocząć po całym dniu białego szaleństwa. Najwyżej położona część to Sportgastein, która znajduje się na wysokości 2700 m.n.p.m. Sezon trwa tutaj od końca listopada do końca kwietnia. Byłam w tym regionie bodajże w 2009 roku, także jeśli coś się zmieniło to na pewno na lepsze. Jeśli chodzi o minusy – w Austrii z pogodą bywa różnie. Można trafić na piękne słońce i -5 czy -10 stopni albo na śnieżycę i zdecydowanie za niską temperaturę. Pamiętam jednak, że trasy w austriackich Alpach zawsze były w idealnym stanie. Także proponuję wyjazd na początku albo pod koniec sezonu.

Na koniec mam do Was pytanie. Jakie są Wasze ulubione narciarskie rejony? Pod koniec listopada lub na początku grudnia wybieram się na na narty w Alpy i zastanawiam się, które miejsce wybrać: LIVIGNO czy BORMIO. Słyszeliście dobre/złe opinie o którymś z kurortów? A może polecacie jakieś inne miejsce?

Oferty znalazłam na portalu Nev-dama.pl. Znajdziecie tam ponad 300 propozycji wyjazdów w Alpy, których ceny zaczynają się od kilkuset złotych. Dodatkowo sporo miejsc posiada gwarancję śniegu, co oznacza, że w przypadku niekorzystnych warunków klimatycznych można za darmo anulować wyjazd. Dużą zaletą portalu jest również szczerość – w każdej ofercie widzimy plusy i minusy danego regionu, hotelu czy miejscowości.

Podobał Wam się wpis? Bądźcie na bieżąco, śledząc gadulcowego FANPAGE’A oraz INSTAGRAM! Zachęcam również do zapisywania się do NEWSLETTERA (ramka pod spodem) oraz pozostawienia komentarza pod wpisem. To bardzo mobilizuje do ciągłej pracy nad blogiem. Z góry dziękuję!

Wpis powstał w wyniku współpracy z portalem Nev-dama.pl

121