La Gomera

Druga najmniejsza wyspa kanaryjska, zamieszkała jedynie przez 20.000 osób (z czego ponad 1/3 stacjonuje w stolicy – San Sebastian de la Gomera). Nie znajdziemy tu wielkich hoteli, imprezowych miast czy drogich butików. W zamian za to odpoczniemy na niezatłoczonych plażach, przespacerujemy się urokliwymi uliczkami małych miasteczek lub wybierzemy na trekking po parku narodowym Garajonay.

Na La Gomerę wybraliśmy się na jednodniową wycieczkę w ramach współpracy z polskim biurem podróży IF ACTIV TENERIFE. Około 8 godzin wystarczy, by zobaczyć główne atrakcje wyspy, jednak jeśli tylko mamy możliwość warto tu spędzić kilka dni. Oczywiście o ile lubimy ciszę, spokój oraz naturę i chętnie nocujemy w kwaterach prywatnych czy agroturystyce.

SAN SEBASTIAN DE LA GOMERA

Nasza wycieczka rozpoczęła się w Los Cristianos skąd codziennie odpływają promy do San Sebastian de la Gomera. Przeprawa trwa niecałą godzinę, a sam prom może pomieścić nawet tysiąc osób, samochody osobowe czy dostawcze. W stolicy zobaczyliśmy kilka najważniejszych miejsc: mały rynek ze skwerem, na którym rosną fikusy indyjskie fałszywe, kościół pod wezwaniem Najświętszej Marii Panny z 1502 roku oraz park, w którym znajduje się najstarsza stojąca budowla militarna na Kanarach (niezbyt urodziwa wieża). Dowiedzieliśmy się również, że dziwne drzewa, na których kwitną czerwone kwiaty i podłużne owoce nazywają się szarańczyny strąkowe. Pozyskuje się z nich pyłek, z którego produkuje się cukier przetwarzany na kakao dla alergików.

OD GARAJONAY DO HERMIGUA

Kolejnym przystankiem był punkt widokowy, z którego można podziwiać całą panoramę San Sebastian de la Gomera. W tle pięknie prezentuje się Teneryfa, w szczególności wulkan El Teide. Im wyżej wjeżdżaliśmy tym bardziej zmieniał się krajobraz. W pewnym momencie surowe skały ustąpiły miejsca zieleni i stosunkowo gęstym lasom. Zrobiło się nieco chłodniej, ponieważ otoczyły nas góry, w tym słynny szczyt Agando. Po chwili znaleźliśmy się w Parku Narodowym Garajonay pełnym laurowców białych i kanadyjskich. Zamieszkuje go mnóstwo ptaków takich jak gołębie laurowe, gołębie turkusowe, zięby, myszołowy, jastrzębie oraz innych zwierząt (uszatki, króliki, nietoperze z Madery). Prawie połowa parku narodowego została zniszczona przez wielki pożar w 2012 roku. Obecnie trwa zbiórka pieniędzy na renowację tego terenu. Straty są duże, jednak park w dalszym ciągu robi ogromne wrażenie i jest wart odwiedzenia. Można wyruszyć stąd na kilkugodzinny trekking lub wybrać się na krótki spacer po spowitych mgłą lasach pełnych omszonych drzew. Klimat jedyny w swoim rodzaju!

Krętymi i wąskimi drogami dotarliśmy do następnego punktu na naszej trasie – punktu widokowego Mirador de Abrante, na którym znajduje się restauracja ze słynnym „paluchem”. Jest to przeszklona konstrukcja, ustawiona nad przepaścią, z której rozpościera się atrakcyjny widok między innymi na miasteczko Agulo. Później zjedliśmy lunch w miejscowości Las Rosas (w knajpce o tej samej nazwie). Po posiłku odbył się pokaz tradycyjnego dla mieszkańców La Gomery języka gwizdanego. Lata temu pasterze zamieszkujący wyspę komunikowali się między sobą za pomocą głośnych gwizdów. Ten specyficzny i z pewnością bardzo trudny język pozwala na przekazanie przeróżnych informacji i niesie się na ogromne odległości, co mogliśmy zobaczyć (i usłyszeć) na własne oczy (i uszy). Z resztą najlepiej przedstawia to filmik, autorstwa Damiana, który znajdziecie poniżej.

Ostatnim miejscem, które odwiedziliśmy był sad w miejscowości Hermigua, gdzie znajdują się plantacje popularnych na Kanarach owoców. Są to przede wszystkim palmy kanaryjskie (i pyszne banany), drzewa mango czy awokado, kaktusy, pomidory oraz winorośl. Tuż za tym miastem mieści się tunel, który jest swego rodzaju łącznikiem północnej (zielonej) i południowej (surowej) części wyspy.

CIEKAWOSTKI O LA GOMERZE

Na zakończenie mam dla Was garść ciekawostek o tej małej, lecz różnorodnej i interesującej wyspie:

  • Krzysztof Kolumb stacjonował na La Gomerze trzykrotnie w czasie swoich wypraw na nowy ląd; mówi się również, że miał romans z Beatriz de Bobadilla (żoną okrutnego gubernatora wyspy Hernana Pereza).
  • Na La Gomerze znajduje się najwięcej palm kanaryjskich spośród wszystkich wysp archipelagu.
  • Rdzenni mieszkańcy Kanarów to Guanczowie – byli wysocy jak na tamte czasy (mężczyźni ok. 170 cm wzrostu, a kobiety 160 cm), dobrze zbudowani i zajmowali się przede wszystkim pasterstwem, zbieractwem oraz wyrobem skór. Mieszkali w jaskiniach i chatach z kamienia.
  • Najkrótszy dystans między La Gomerą, a Teneryfą znajduje się między miejscowością Hermigua, a Los Gigantes. Wynosi 32 km i znalazło się całkiem sporo śmiałków, którzy przepłynęli wpław tę odległość!
  • Wyspa ma 8 milionów lat, a ostatni wybuch wulkanu, który się na niej znajduje, miał miejsce 4 mln lat temu.
  • Legenda głosi, że nazwa Parku Narodowego Garajonay wzięła się od zakochanej w sobie pary o imionach Gara i Jonay. Według wyroczni, księżniczka La Gomery, Gara, nie powinna zbliżać się do ognia, więc kiedy na Teneryfie (której księciem był Jonay) rozpętał się pożar, przestraszone rodziny rozdzieliły kochanków. Ci jednak nie mogli żyć bez siebie, więc spotkali się w ukryciu i uciekli w góry, a gdy zorientowali się, że są ścigani rzucili się razem w przepaść.

Za zaproszenie na wycieczkę dziękujemy polskiemu biurowi podróży IF ACTIV TENERIFE. Tutaj znajdziecie szczegóły oraz cenę takiej jednodniowej wyprawy na La Gomerę. Jeśli macie mało czasu, nie czujecie się zbyt pewnie za kółkiem i/lub chcecie dowiedzieć się jak najwięcej o wyspie (nasza pilotka Agnieszka ma ogromną wiedzę i fantastyczny głos – słuchało się jej z przyjemnością) polecamy taką formę zwiedzania tej części Kanarów. Jeżeli zdecydujecie się na samodzielne odkrywanie La Gomery i będziecie przeprawiać się promem z Teneryfy wraz z wypożyczonym samochodem pamiętajcie, że ubezpieczenie może nie obejmować takiej podróży. Lepiej doczytać warunki lub zastanowić się nad wynajmem auta w San Sebastian.

Jeśli powyższy tekst i zdjęcia to za mało, abyście chcieli odwiedzić La Gomerę, obejrzyjcie filmik autorstwa Damiana. Jestem przekonana, że szybko zmienicie zdanie…

Byliście kiedyś na La Gomerze? Jak Wam się podobało? A może wolicie inną wyspę tego archipelagu?

Podobał Wam się wpis? Bądźcie na bieżąco, śledząc gadulcowego FANPAGE’A, INSTAGRAM oraz SNAPCHATA (nick: gadulec)! Zachęcam również do zapisania się do NEWSLETTERA (ramka pod spodem) oraz pozostawienia komentarza pod wpisem. To bardzo mobilizuje do ciągłej pracy nad blogiem. Z góry dziękuję!

121