ikona-nauka-hiszpanskiego-gwatemala-quetzaltenango-min

Po całej Ameryce Łacińskiej znacznie łatwiej poruszać się z co najmniej podstawową znajomością języka hiszpańskiego. Postanowiliśmy wykorzystać fakt, że spędzamy w tym rejonie świata kilka miesięcy i zdecydowaliśmy się na dwutygodniowy kurs w Quetzaltenango (w skrócie Xela). Jak wygląda nauka hiszpańskiego w Gwatemali? Czy byliśmy zadowoleni ze szkoły, do której uczęszczaliśmy? Co warto zobaczyć w zachodniej części kraju? Odpowiedzi znajdziecie w tym tekście!

MIGUEL DE CERVANTES – NASZA SZKOŁA JĘZYKA HISZPAŃSKIEGO

Po przejrzeniu kilku ofert oraz podpytaniu znajomych, którzy uczyli się hiszpańskiego w Gwatemali, zdecydowaliśmy się na szkołę Miguel de Cervantes (rekomendowana m.in. przez Anitę). Nie mogliśmy trafić lepiej! Naszą nauczycielką została Linda, która nie dość, że w łatwy sposób wyjaśniła nam podstawy hiszpańskiej gramatyki, to w dodatku rozmawiała z nami na przeróżne tematy i przybliżyła dość zawiłą kulturę swojego kraju.

Zdecydowaliśmy się na najintensywniejszy program, czyli 25 godzin hiszpańskiego w tygodniu (5 godzin razy 5 dni). Na zajęcia chodziliśmy we dwójkę, ponieważ nasz poziom znajomości języka był identyczny (w wielkim skrócie: znaliśmy podstawy podstaw – oboje kilka lat wcześniej uczyliśmy się hiszp., ale prawie wszystkiego zapomnieliśmy). Większość osób decyduje się na kurs indywidualny (1 nauczyciel i 1 uczeń). W szkole nie ma grup kilku czy kilkunastoosobowych, a każda osoba traktowana jest wyjątkowo. Dzięki temu, w kilka tygodni możemy nauczyć się tyle, co przez parę miesięcy w typowej szkole językowej w Polsce (czyli zajęcia grupowe raz lub dwa razy w tygodniu po 1,5h). Jeśli chodzi o nocleg mamy dwie opcje do wyboru: rodzina goszcząca oraz hostel. Bardzo polecam pierwszy wariant, ponieważ jest niewiele droższy, w cenie mamy 3 posiłki, a co najważniejsze, możemy rozmawiać po hiszpańsku z naszymi opiekunami i dowiedzieć się jeszcze więcej o Gwatemali i jej mieszkańcach.

Mieszkaliśmy u fantastycznej pani Eleny, która traktowała nas jak swoich wnuków. Pysznie gotowała, była wiecznie uśmiechnięta i opowiadała sporo ciekawostek. Mieliśmy do dyspozycji swój własny pokój – niewielki, ale przytulny. Na początku w pomieszczeniu obok mieszkał Japończyk, który również uczył się hiszpańskiego, ale po kilku dniach wyjechał i zostaliśmy sami. Do szkoły, mieszczącej się w samym centrum Quetzaltenango, chodziliśmy spacerkiem około 10 minut.

Na pierwszych zajęciach ustaliliśmy z nauczycielką na czym najbardziej nam zależy (słówka, które nam się przydadzą, czas teraźniejszy, przyszły i przeszły itd.). Każda lekcja przebiegała podobnie: pierwszą godzinę albo półtorej rozmawialiśmy na bieżące tematy (które z biegiem czasu przeradzały się w poważne dyskusje o kobietach w Gwatemali, polityce czy różnicach kulturowych), następnie omawialiśmy zadanie domowe (jest to dobrowolne, Linda zawsze pytała czy chcemy robić coś po szkole), a później przechodziliśmy do gramatyki i słownictwa. Mniej więcej w połowie zajęć robiliśmy sobie 15-minutową przerwę (była kawa, herbata i przekąski). Oczywiście wszelkie materiały do nauki otrzymaliśmy od szkoły.

W Xeli spędziliśmy jedynie 2 tygodnie, ale biorąc pod uwagę, że na lekcjach byliśmy tylko we dwójkę, wybraliśmy intensywny kurs, a po zajęciach również używaliśmy języka hiszpańskiego uważam, że uczyniliśmy ogromny postęp. Taki zagraniczny kurs przekłada się na 4-5 miesięcy nauki w Polsce (2 lekcje po 1,5h w tygodniu).

Więcej o kursie językowym w Gwatemali dowiecie się z poniższego filmiku:

Z naszą fantastyczną nauczycielką Lindą!

QUETZALTENANGO – MNIEJ TURYSTYCZNE OBLICZE GWATEMALI

Oczywiście hiszpańskiego można uczyć się w wielu miastach Gwatemali i ogólnie Ameryki Centralnej. Wybraliśmy Quetzaltenango, ponieważ jest znacznie mniej turystyczne, niż słynna Antigua czy miasteczka nad jeziorem Atitlan. Cena kursu również jest atrakcyjniejsza. Większość gringos (tak potocznie mówi się na białych) przyjeżdża do Xeli, by doszlifować język lub zdobyć pobliskie wulkany. Kelnerzy czy pracownicy sklepów nie znają angielskiego, więc siłą rzeczy używamy hiszpańskiego non stop.

Samo miasto nie należy do najpiękniejszych, ale mnóstwo tu kościołów i interesujących budowli. Okoliczne wioski są zamieszkałe w dużej części przez Indian, także na ulicach roi się od kobiet ubranych w tradycyjne, kolorowe stroje. Sama miałam przyjemność przymierzyć pięknie wyszywaną spódnicę i koszulę (wykonaną własnoręcznie przez córkę pani Eleny). Warto wybrać się na lokalne targowiska – atrakcyjne jest zarówno to koło głównego dworca autobusowego (a raczej chickenbusowego) oraz to bliżej centrum. Generalnie Quetzaltenango to idealne miejsce do poznania mniej turystycznego oblicza Gwatemali. To także świetna baza wypadowa na różnego rodzaju wycieczki – w pobliżu znajdziemy sporo tras trekkingowych oraz intrygujących miasteczek.

OKOLICE XELI

W trakcie dwutygodniowego pobytu w Xeli pojechaliśmy na kilka popołudniowych oraz całodziennych wycieczek. Pokrótce opiszę te najciekawsze:

Kościół w San Andrés Xecul

Małe miasto oddalone od Quetzaltenango o 11 kilometrów. To tam znajduje się słynny kościół San Andrés z fasadą o intensywnej, żółtej barwie. Wzniesiony w połowie XVII wieku jest symbolem całej okolicy. Pamiętajcie, że ten region Gwatemali leży powyżej 2000 m n.p.m., więc widoki zapierają dech w piersiach, ale zimą, po zmroku, temperatura oscyluje w okolicy 0 (nad ranem też jest przeraźliwie zimno, szczególnie w styczniu). Więcej o miejscowości i kościółku dowiecie się TUTAJ.

Żeby dotrzeć do San Andrés Xecul można wykupić wycieczkę w jednym z biur w centrum Xeli lub pojechać chickenbusem do San Cristóbal Totonicapán, wysiąść przystanek wcześniej tj. Cuatro Caminos, a następnie przespacerować się ok. 40 minut lub złapać tuk-tuka, busa czy pick-upa do celu. Lokalsi wszystko Wam wytłumaczą o ile znacie podstawy hiszpańskiego.

Festyn w San Felipe Xejuyup

Trafiliśmy tu przypadkiem, ponieważ pani Elena powiedziała nam, iż odbywa się tam festyn. Ludzi było mnóstwo, każdy chciał coś przekąsić i pogawędzić z sąsiadem. Co najlepsze, prawdopodobnie byliśmy jedynymi turystami przyglądającymi się temu uroczemu zamieszaniu. Załapaliśmy się również na tradycyjny taniec w maskach. Próbowałam się dowiedzieć czegoś więcej na ten temat, niestety bezskutecznie. Może ktoś z Was spotkał się z podobnym rytuałem?

Miejscowość znajduje się jedynie 8 kilometrów od Quetzaltenango i jeżdżą tam bezpośrednie chickenbusy.

Wulkan i laguna Chicabal

Po wejściu na Acatenango nie mieliśmy sił na zdobycie najwyższego szczytu w okolicy Xeli – wulkanu Santa Maria (3772 metrów n.p.m.). Zdecydowaliśmy się na inny, nieco mniej wymagający, trekking. Bez większych problemów dotarliśmy chickenbusem do San Martín Sacatepéquez, a następnie wyruszyliśmy na szczyt (szlak wiedzie najpierw stromą, betonową drogą przez wioskę, a następnie ścieżką przez las; jest stosunkowo nieźle oznaczony jak na Gwatemalę, ale warto mieć maps.me). Standardowo najlepiej powiedzieć kierowcy, że chce się wejść na wulkan Chicabal to wysadzi nas na właściwym przystanku. Laguna o tej samej nazwie powstała w miejscu krateru i jest równocześnie świętą strefą Majów. Wokół zbiornika można zobaczyć dużo altarów, czyli miejsc, w których pali się ogień podczas ceremonii. Więcej na ten temat pisała Anita.

Wycieczka okazała się bardziej męcząca, niż zakładaliśmy. W końcu wchodziliśmy na prawie 3000 metrów n.p.m.! Na szczęście widoki z samej góry oraz kolibry spotkane po drodze rekompensowały wysiłek. Najgorsze są schody, które prowadzą do krateru… Docierasz na szczyt, wreszcie możesz odsapnąć i nacieszyć się pięknym krajobrazem. Jednak po chwili orientujesz się, że od celu dzieli cię jeszcze… 615 stromych stopni! Zejście do laguny to pikuś, gorzej, że potem trzeba jakoś wrócić! Szkoda, że dopiero po fakcie dowiedzieliśmy się, iż do krateru wiedzie również inna, normalna ścieżka.

Jeśli zdecydujecie się wejść na Chicabal na własną rękę pamiętajcie o odpowiednim prowiancie. Po drodze nie ma zbyt wielu sklepów czy knajpek. W styczniu 2018 większość mini kafejek była zamknięta.

Market w Chichicastenango

W skrócie Chichi, czyli miasto, w którym znajduje się najsłynniejszy targ w całej Gwatemali. Jeśli mam być szczera, to miejsce trochę mnie rozczarowało. Ceny z kosmosu (jak na Amerykę Centralną), tłumy turystów i dużo kiepskiej jakości pamiątek. Trzeba było się nagimnastykować, żeby znaleźć nieco bardziej klimatyczne zakątki targowiska, w których zaopatrują się mieszkańcy. A i tak najciekawszy okazał się kolorowy cmentarz położony na wzgórzu. Wybierzcie się tam koniecznie! Co do zakupów, radzę skupić się na markecie w Antigua de Guatemala lub Panajachel nad jeziorem Atitlan. Podobne, a nawet lepsze, produkty w atrakcyjniejszych cenach. Niestety w samym Quetzaltenango wybór pamiątek jest dużo mniejszy.

Podróż chickenbusem z Xeli do Chichicastenango trwa ok. 2,5 godziny.

INFORMACJE PRAKTYCZNE

Waluta obowiązująca w Gwatemalii to quetzal. Na dzień dzisiejszy (12.06.18) 2 GTQ = niecałe 1 PLN

Ceny kursów języka hiszpańskiego w szkole Miguel de Cervantes (najlepiej skontaktujcie się z nimi mailowo i powołajcie na mnie tj. Kingę Bielejec ;)):

  • lekcje indywidualne
    – 25 godzin tygodniowo – 900 GTQ (za tydzień)
    – 20 godzin tygodniowo – 760 GTQ
    – 15 godzin tygodniowo – 570 GTQ
  • lekcje 2 na 1 (2 uczniów i 1 nauczyciel)
    – 25 godzin tygodniowo – 1400 GTQ (za tydzień za dwie osoby)
    – 20 godzin tygodniowo – 1200 GTQ
  • nocleg u rodziny goszczącej (tzw. homestay) – 350 GTQ za tydzień (w tym 3 posiłki)
  • nocleg w hostelu w szkole – 250 GTQ za tydzień (bez wyżywienia, w cenie prywatny pokój, wspólna łazienka, możliwość korzystania z kuchni, darmowa woda, kawa i herbata)
  • wejście do parku narodowego, w którym znajduje się wulkan Chicabal – 50 GTQ
  • chickenbus z Quetzaltenango do Chichicastenango – 20 GTQ
  • chickenbus z Quetzaltenango do Antigua de Guatemala – 35 GTQ (z jedną przesiadką)
  • noclegi w Quetzaltenango znajdziecie TUTAJ

wyszukaj lotywynajmij samochódzarezerwuj pokój

Jeśli przydały Wam się porady zamieszczone na Gadulcu i jesteście w trakcie planowania własnej podróży, będziemy bardzo wdzięczni za dokonanie rezerwacji przez powyższe linki. Nie martwcie się – to nie wpłynie na cenę noclegu, samochodu czy lotu, a dzięki prowizji będziemy mogli dalej rozwijać bloga. Dzięki! :)