kuba-informacje-praktyczne

Przed wyjazdem na Kubę wiele osób ostrzegało nas, że jest to bardzo drogi kraj i nie ma szans, żebyśmy zmieścili się w naszym dziennym budżecie (plus-minus 50$ na parę). Tylko jedna dziewczyna (Ewelina z bloga OneWay2Freedom) uspokajała i mówiła, że nie jest tak źle, tylko trzeba trochę kombinować. Miała rację. Okazało się jednak, że niekiedy nie warto stawać na głowie, żeby oszczędzić parę dolarów, bo można najzwyczajniej w świecie przedobrzyć, a przy okazji zepsuć sobie wyjazd. Oto najważniejsze informacje praktyczne na temat Kuby w wersji oszczędnościowej.

KIEDY JECHAĆ?

Najlepszy czas na wyjazd przypada na okres od listopada do kwietnia (pora sucha). W praktyce w listopadzie może jeszcze trochę padać (nam np. deszcz zepsuł pobyt na najpiękniejszej plaży na wyspie – Cayo Santa Maria). Grudzień i styczeń to bardzo turystyczne miesiące, tym samym ceny są najwyższe. Między lipcem, a październikiem wyspę często nawiedzają huragany. W maju i czerwcu jest bardzo gorąco, więc podróżowanie przestaje być przyjemnością. My byliśmy tam od 8 do 29 listopada 2017 roku.

JAK DOTRZEĆ NA KUBĘ?

Na stronach typu Flipo czy Fly4Free co jakiś czas pojawiają się promocje i bilety do Hawany lub Varadero można kupić za 1800-2400 złotych (w dwie strony, z Warszawy lub Berlina czy Pragi, najczęściej z jedną przesiadką). My lecieliśmy z Meksyku (wylot z Meridy, powrót do Cancun), ponieważ Kubę odwiedziliśmy przy okazji naszej półrocznej podróży po Ameryce Centralnej.

Viva Cuba Hawana

OBOWIĄZKOWA KARTA TURYSTY

Polscy obywatele nie potrzebują typowej wizy (w celach turystycznych). Przed wyjazdem, należy jednak załatwić specjalną kartę turysty, która upoważnia do miesięcznego pobytu na wyspie. Najlepiej wyrobić ją przez pośrednika w jednej z kilku agencji (na przykład TUTAJ). Koszt takiej karty to około 100 złotych. My płaciliśmy 250 pesos meksykańskich (ok. 50 zł) na lotnisku w Meridzie przy okazji nadania bagażu.

Uwaga! Od jakiegoś czasu nie ma dodatkowej opłaty przy wylocie z Kuby!

DWIE WALUTY – O CO CHODZI?

Jak powszechnie wiadomo na Kubie obowiązują dwie walutypeso convertible i peso cubano. Peso convertible, czyli CUC najłatwiej przeliczyć na dolary amerykańskie (1 CUC = 1 USD) i teoretycznie są to pieniądze tylko dla turystów. Natomiast peso cubano, czyli CUP są używane przez Kubańczyków (1 CUC = 25 CUP). W praktyce bez problemu można iść do banku i wymienić CUC-e na CUP-y. Z peso cubano skorzystamy chociażby w lokalnych jadłodajniach, na targach, w sklepach czy transporcie publicznym. Natomiast CUC-ami zapłacimy za noclegi, atrakcje, przejazdy Viazulem (firma z autokarami „dla turystów”) i posiłki w droższych restauracjach.

Jest to trochę niewygodne i męczące, ale po kilku dniach można się przyzwyczaić. Trzeba tylko uważać na wydawaną resztę, bo niekiedy Kubańczykom zdarzają się „pomyłki” (otrzymanie przykładowo 5 CUP, zamiast 5 CUC jest dla nas bardzo nieopłacalne…).

Po lewej CUC (pesos convertibles), po prawej CUP (pesos cubano)

NOCOWANIE U LOKALSÓW

Można powiedzieć, że Kuba to prowodyr Airbnb. To właśnie w tym kraju, od wielu lat, można spać w pokoju u lokalnej rodziny w tak zwanym casa particulares. Z jednej strony jest to idealny sposób na bliższy kontakt z mieszkańcami, a z drugiej, mamy nieco mniej prywatności, niż w typowym hotelu czy hostelu (oczywiście mam na myśli pokój dwuosobowy, a nie dorm), ponieważ bardzo często, aby dostać się do casy należy przejść przez mieszkanie właścicieli. Osobiście uważam, że to bardzo fajna forma noclegu i serdecznie ją polecam.

Mieliśmy zarezerwowaną tylko pierwszą miejscówkę w Santa Marta (tuż koło Varadero). W pozostałych miastach bez problemu znaleźliśmy komfortowe i stosunkowe tanie pokoje na miejscu (w Trynidadzie czy Viniales można nocować w co drugim domu!). Prawie zawsze (poza Hawaną i Varadero) płaciliśmy 15 CUC za dwuosobową casę. Najczęściej cena wyjściowa wynosiła 20 CUC, ale bez problemu dostawaliśmy zniżkę (szczególnie, że w większości miejsc spaliśmy 2-3 noce). Standardowe wyposażenie pokoju to łazienka z ciepłą wodą, klimatyzacja, wiatrak, minimum jedno łóżko małżeńskie, mała lodówka i ręczniki. Czasem mieliśmy dostęp do kuchni, osobne wejście i taras lub balkon.

Właściciele casas particulares praktycznie zawsze proponują posiłki i różnego rodzaju atrakcje (oczywiście za dodatkową opłatą). Ceny najczęściej są wyższe, niż „na mieście”, ale moim zdaniem, raz na jakiś czas, warto zjeść pożywne śniadanie za 3-5 CUC (jajko w dowolnej postaci, owoce, sok ze świeżego mango, ananasa czy papai, pieczywo, dżem, ciastka, kawa lub herbata) zamiast bułki z kiepską szynką czy pizzy za 10 CUP.

SPRAWDZONE CASAS PARTICULARES*

HAWANA (Habana Vieja) – Dona Juana Sol #108 e/ San Ignacio e Inquisidor (tel. +535270574) – doskonała lokalizacja, minuta spacerem od Plaza Vieja, mały, czysty pokoik – 20 CUC.

VINIALES – Casa Yoyo El Albanil (Yoyo i Elena) – Calle Orlando Nodarse No. 54 e/ Adela Azcuy y Sergio Dopico, e-mail: casaelyoyo@nauta.cu (znajdziecie ich także na Airbnb) – fantastyczni, pomocni ludzie, osobne wejścia do mini domków z tarasem, pyszne śniadania (5 CUC/os.) – 15 CUC.

CIENFUEGOS – La familia Sr. Elias – Calle 47 #5215 e/ 52 y 54, e-mail: eliascienfuegos94@gmail.com – blisko dworca autobusowego i kolejowego, 10 minut spacerem od centrum, trzy sporej wielkości pokoje, do dyspozycji kuchnia i klimatyczny taras na dachu – 15 CUC.

REMEDIOS – Hostal La Campina – Calle Independencia No. 93 e/ Morales Lemus y Ave. Cespedes, yiliambarriga@nauta.cu, Fanpage na FB https://www.facebook.com/hostallacampina/ – młody, bardzo pomocny i ogarnięty właściciel, mówi świetnie po angielsku i jest taksówkarzem (można z nim jechać na całodniową wycieczkę na Cayo Santa Maria), smaczne śniadania, internet (!) – 15 CUC (cena wyjściowa 25 CUC, więc możecie spróbować powołać się na mnie :D).

SANTIAGO DE CUBA – Hostal Bellamar – San Carlos #56 e/ Rabi y Callejon Santiago (blisko Casa de las Tradiciones), e-mail: joel.alvarez@nauta.cu – bardzo miła rodzina, taras z widokiem na miasto i zatokę, dobra lokalizacja – 15 CUC.

BARACOA – Casa Yamicel – Marti #145A e/ Pelayo Cuervo y C.Frias, e-mail: ncc.gtm@infomed.sld.cu – 6 przestronnych pokoi, taras, minuta spacerem od głównego placu, pełen profesjonalizm – 15 CUC.

VARADERO – Michael znaleziony na Airbnb (ODBIERZ 100 PLN NA SWÓJ PIERWSZY NOCLEG!) – miejscowość Santa Marta tuż przed mostem łączącym półwysep Varadero z resztą lądu, właściciele to urocze starsze małżeństwo (ich starszy syn ma żonę Polkę, więc znają słowa typu babcia/dziadek), pomaga im drugi syn – Michael, który całkiem nieźle mówi po angielsku i jest świetnym gościem. Do dyspozycji całe mini mieszkanko wraz z kuchnią, osobne wejście, do plaży 8 minut spacerem, do centrum Santa Marta również – 17,5 CUC.

Nie polecam naszej casy w Trynidadzie, bo kiepsko trafiliśmy (fajna rodzina, ale śmierdziało stęchlizną i było dość daleko od centrum). Warto dodać, że często pokój sam nas znajduje tj. właściciele kwater czekają na dworcach i zapraszają nas do siebie (spryciarze wiedzą dokładnie o której godzinie przyjeżdża Viazul :)) lub dają namiary na swoich znajomych czy rodzinę w innych miastach.

*Ceny za dobę (za 2 os.) zazwyczaj po krótkich (i przyjemnych) negocjacjach.

TRANSPORT TO NIE TYLKO VIAZUL I TAXI COLLECTIVOS

Pisałam o tym w poprzednim tekście, ale powtórzę raz jeszcze: da się poruszać po Kubie innymi środkami transportu, niż Viazul. Do wyboru mamy lokalne autobusy tzw. guagua, camiones, czyli ciężarówki przerobione na busy z podłużnymi ławkami w środku, pociągi, które są bardzo wolne, ale wybitnie tanie lub autokary pracownicze, które czasem podwożą „zwykłych” ludzi. Nie wpuszczą nas tylko do omnibus nacionales, ponieważ przed wejściem będziemy musieli pokazać kartę mieszkańca Kuby. Autostop ponoć działa nieźle, tylko niekiedy kierowcy proszą o symboliczną zapłatę za podwózkę (próbowaliśmy tylko raz w bardzo małej miejscowości, ale po godzinie czy dwóch się poddaliśmy, bo robiło się późno).

Przykładowo z Santiago de Cuba do Baracoa można pojechać turystycznym Viazulem za 15 CUC lub taxi collectivo za podobną kwotę (to takie zbiorowe taksówki, które kursują po najpopularniejszych trasach – kierowcy sami organizują dodatkowych pasażerów, my nie musimy się o nic martwić, bardzo wygodna sprawa, jeśli zależy nam na czasie). Inną opcją jest złapanie specjalnego 9-osobowego jeepa do Guantanamo (70 CUP), a stamtąd autobusu dla lokalsów do samego Baracoa (20 CUP). Podróż zajmie nam jakieś 2-3 godziny dłużej, ale zaoszczędzimy 12 CUC-ów. Co kto woli. Jak mawia stare kubańskie przysłowie: albo masz czas albo pieniądze (czyt. powtarzałam sobie to zdanie zawsze, kiedy chcieliśmy „obejść system”). Co najdziwniejsze, próbowaliśmy wrócić w ten sam sposób z Baracoa do Santiago i nikt nie umiał (nie chciał?) nam powiedzieć skąd i o której godzinie odjeżdża lokalny autobus do Guantanamo. Po 3 godzinach poszukiwań, chodzenia z miejsca do miejsca i pytania różnych ludzi skapitulowaliśmy i potulnie kupiliśmy bilety na Viazula…

Hawana Kuba

Podsumowując: jeśli jedziecie na Kubę na 10-15 dni i są to Wasze jedyne (lub nieliczne) wakacje w roku to radzę za bardzo nie kombinować. Możecie przejechać się camiones, pociągiem lub guagua głównie w celach poznawczych (zawsze spotykaliśmy tam najmilszych ludzi, którzy nie chcieli od nas nic poza rozmową i opowieściami o Polsce czy naszej podróży), ale generalnie nastawcie się na taxi collectivo lub Viazula. Szkoda Waszego czasu i nerwów na wszystkie machlojki, przesiadki i kombinacje. Jeżeli natomiast planujecie spędzić na wyspie 3-4 tygodnie (lub więcej) i macie mniejszy budżet pytajcie miejscowych jak najtaniej dotrzeć w dane miejsce. Podkreślcie, że podróżujecie od kilku miesięcy, żyjecie oszczędnie, jesteście studentami (lub dopiero co skończyliście studia), liczycie się z każdym dolarem i nie straszne Wam niewygody. Ewentualnie przyjrzyjcie się mapie i podzielcie trasę na kilkudziesięciokilometrowe odcinki, a następnie dowiedzcie się na dworcu jak dostać się do najbliższego miasta (miasteczka). Pamiętajcie, że Kubańczycy nie do końca rozumieją czym jest backpacking i uważają, że każdy kto znalazł się w ich kraju jest bardzo bogaty. Z resztą trudno im się dziwić, skoro zarabiają średnio 20 CUC miesięcznie…

GDZIE JEŚĆ, ŻEBY NIE SPLAJTOWAĆ

Odpowiedź jest prosta: tam, gdzie są ceny w CUP-ach (i jedzą miejscowi). Problem pojawia się później to znaczy nie zawsze łatwo znaleźć takie miejsca, a w dodatku dania są bardzo monotonne i po jakimś czasie mamy ich najzwyczajniej w świecie dość. Praktycznie wszędzie znajdziemy cafeterie z kanapkami (pan con tortilla to kanapka z omletem, con jamon – z szynką, con queso – z serem), pizzerkami, kawą i sokami owocowymi. Ceny za te produkty nigdy nie przekraczają 20 CUP (za sztukę). Czasami w menu widnieją również hamburgery i spaghetti. W niektórych miastach (np. Santiago de Cuba, Santa Marta, Santa Clara czy Camaguey) jest sporo lokalnych jadłodajni czy ulicznych knajpek. Plastikowe krzesełka i przenośna kuchnia to idealny sposób na rodzinny biznes. W takich miejscach bez problemu zjemy ryż z kurczakiem za 20-40 CUP. Warte uwagi są także ekskluzywne (jak na Kubę) restauracje rządowe, w których za kolację dla dwóch osób (jedzenie i napoje!) zapłacimy 60-80 CUP. Koniec języka za przewodnika – ponownie radzę podpytać miejscowych o lokale godne uwagi. Niestety w najbardziej turystycznych miastach (Viniales, Hawana, Trynidad) mieliśmy problem ze znalezieniem tanich knajp (późnym popołudniem czy wieczorem, śniadanie jadaliśmy we wszechobecnych cafeteriach).

Warto dodać, że kuchnia kubańska jest bardzo prosta i nie charakteryzuje się niczym specjalnym. Potrawy są mało zróżnicowane i niezbyt smaczne, w dodatku bywają niedoprawione. Brakuje warzyw (sałatka to najczęściej kilka plasterków pomidora i ogórka), a daniom przydałoby się „to coś”. Za to rum jest pyszny i tani (w sklepach 3-5 CUC za 1,5-litrową butelkę, w knajpkach 1,5-2 CUC za drinka). Jaki z tego morał? Odpowiedzcie sobie sami 😉 Poza mojito i cuba libre, warto skosztować cancharancha, czyli drinka nr 1 w Trynidadzie (sok z limonki, woda, miód i oczywiście rum).

Jako ogromny miłośnik kawy powiem tylko tyle: na Kubie da się wypić porządne cappuccino, espresso czy mrożone latte, ale trzeba zapłacić trochę więcej, niż 2 CUP (tyle kosztuje kawa z ekspresu przelewowego w cafeteriach). Moje ulubione miejsca to Cafe Chaplin w Santa Clara oraz Punto del Cafetin w Santa Marta. Mimo wszystko ceny są niższe, niż w Polsce (min. 20 CUP).

Na koniec dwie restauracje, które gorąco polecamy – typowo turystyczne, ale z przystępnymi cenami, a co najważniejsze: można tam zjeść coś innego i nadzwyczaj smacznego (jak na Kubę). W Cienfuegos koniecznie udajcie się do Restaurante Las Mamparas, a w Trynidadzie do Taberna La Botija.

CORAZ LEPSZY INTERNET

Bardzo pozytywne zaskoczenie: internet na Kubie działa nieźle i kosztuje tylko 1 CUC za godzinę. Specjalne karty-zdrapki można kupić w ECTSA (biura znajdują się przy głównym placu w każdym większym mieście). Zabierzcie ze sobą paszport lub dowód osobisty, by urzędnicy mogli spisać Wasze dane. Najlepiej nabyć od razu kilka jednogodzinnych kart lub jedną 5-godzinną, żeby później nie stać w kolejkach. Zdarzyło nam się również, że w całym mieście zabrakło kart (były dostępne jedynie u koników, oczywiście za cenę 2-3 razy wyższą).

Z internetu możecie korzystać na wielu miejskich placach, w hotelach, a od niedawna nawet w niektórych casach! Nie musicie od razy wykorzystać całej godziny (jeśli korzystacie z telefonu wystarczy wyłączyć WiFi, na laptopie lepiej najpierw się wylogować).

Santiago de Cuba

KILKA LUŹNYCH UWAG I SUGESTII

  • Po dużych miastach (i okolicy) podróżujcie autobusami miejskimi – jeżdżą dość często i są tanie (0,5-1 CUP). Największym problemem jest panujący w nich ścisk i brak rozkładu – najlepiej oczywiście pytać o wszystko mieszkańców;
  • Na lotnisko w Hawanie można dojechać autobusem miejskim numer P12 za 1 CUP! Przystanek znajduje się koło parku El Curita, a podróż trwa około 45 minut. Uwaga! Autobus nie jedzie na Terminal 3 (należy wysiąść tuż przed skrzyżowaniem, polecam aplikację maps.me – są tam zaznaczone przystanki)! Aby się do niego dostać można podjechać taksówką (za 1-2 CUC), pójść pieszo (plus-minus 25 minut) lub spróbować wcisnąć się do autobusu dla pracowników lotniska (ten numer nam nie wyszedł);
  • Po przylocie do Hawany udajcie się na pierwsze piętro, by wymienić trochę pieniędzy (dużo mniejsza kolejka i lepszy kurs w stosunku do kantoru na zewnątrz);
  • Taksówka z lotniska do centrum kosztuje 20-25 CUC. Najlepiej połączyć siły z innymi turystami. Możecie również spróbować dotrzeć na przystanek autobusu nr P12 (pieszo) o ile nie przyjechaliście po zmroku;
  • Bilety na Viazul można rezerwować TUTAJ, ale w ciągu 3 tygodni, tylko raz zdarzyło się, że nie było miejsca w autobusie, którym chcieliśmy jechać. Uwaga! Rezerwacji należy dokonać minimum 10 dni przed podróżą;
  • Nie we wszystkich bankach czy kantorach przyjmują meksykańskie pesos (mieliśmy problem w Baracoa);
  • Z naszych obserwacji wynika, że bardziej opłaca się wymieniać pieniądze w kantorach czy bankach, niż korzystać z bankomatów (dość wysoka prowizja);
  • Pamiętajcie, żeby zabrać ze sobą euro, a nie dolary amerykańskie (wymiana USD obciążona jest 10% podatkiem);
  • Po raz kolejny polecam butelkę z filtrem np. Water-to-Go. Woda na wyspie jest droga, szczególnie w turystycznych miejscach.
  • Uważajcie na drony! Turyści w ogóle nie mogą nimi latać na terenie Kuby. Słyszeliśmy o chłopaku, który trafił na 10 dni do aresztu za niewinny filmik z lotu ptaka. A jednemu Polakowi skonfiskowali drona na lotnisku (na szczęście oddali mu go, kiedy wylatywał z wyspy).

INNI BLOGERZY O KUBIE

1. OneWay2Freedom – mistrzowie w tanim podróżowaniu po Kubie (dalej nie wiem jakim cudem wydali tak mało :D)
2. Mama said be cool – byli na wyspie w tym roku (2017)
3. Wędrowne Motyle – spotkaliśmy się z nimi w Hawanie – my właśnie kończyliśmy nasz 3-tygodniowy pobyt, oni dopiero co przylecieli (na razie znajdziecie u nich jeden wpis – za to ze świetnym konkursem, ale będzie dużo więcej)
4. Kami Everywhere – warto przeczytać kilka postów Kamili, żeby uświadomić sobie jak szybko wszystko się tam zmienia
5. Oderwany – szczególnie TEN POST, w którym znajdziecie mapkę pt. „dojście z przystanku autobusowego na 3 Terminal”

Macie jakieś pytania? Jeśli tylko będę potrafiła, z chęcią na nie odpowiem! Tymczasem życzę wszystkim wesołych i spokojnych świąt Bożego Narodzenia! Zjedzcie za mnie trochę barszczyku z uszkami, bo w Gwatemali takich rarytasów nie dostanę 🙂

Podobał Wam się wpis? Bądźcie na bieżąco, śledząc gadulcowego FANPAGE’A, INSTAGRAM (InstaStories!) oraz SNAPCHATA (nick: gadulec). Zachęcam również do zapisania się do NEWSLETTERA (ramka pod spodem) oraz pozostawienia komentarza pod wpisem. To bardzo mobilizuje do ciągłej pracy nad blogiem. Z góry dziękuję!

121