foto do postu

Marzyliśmy o wypoczynku nad morzem już od dawa. Dlatego prosto z Siem Reap udaliśmy się do Sihanoukville. Wiedzieliśmy, że wypływa stamtąd łódka na wyspę Koh Rong, która jest idealnym miejscem na relaks. Jednak nie spodziewaliśmy się małego raju na ziemi! Żadnych samochodów, motorów czy pośpiechu. W zamian za to ma się do dyspozycji ogrom błękitnego morza, białego piasku, palm i pysznych owoców morza. Z Sihanoukville do Siem Reap jechaliśmy autobusem nocnym z miejscami do spania. 14 godzin podróży nie było takie straszne, bo ponad połowę czasu przespaliśmy. Na wyspę Koh Rong kursują trzy razy dziennie speed boaty (szybkie łodzie pasażerskie), dzięki którym jest się na miejscu w niecałą godzinę. Wyspa to praktycznie jedna piaszczysta droga nad brzegiem morza, koło której mieszczą sięwszystkie puby, bary, restauracje, guesthouse’y i bungalowy. Bungalowy są bardzo drogie, więc zakwaterowaliśmy się w pokoju z widokiem na morze (Bamboo – właścicielem jest sympatyczny Turek). Jednak po dwóch średnio przespanych nocach (nasz pokój znajdował się dokładnie nad wielkim głośnikiem, techno impreza codziennie do 2-2:30, potem wyłączają prąd na całej wyspie) zdecydowaliśmy się przenieść do cichszego miejsca. Zamieszkaliśmy u lokalnej rodziny w pokoju na piętrze – gorąco polecamy (homestay znajduje się na bocznym molo, zaraz za domkiem „Friends of Koh Rong”). Na wyspie można, acz nie trzeba, godzinami leżeć na plaży. Bardziej aktywni mogą udać się na przykład do centrum nurkowego. Dwa nurkowania to koszt 90$. Do innych atrakcji należy wynajem kajaków czy popołudniowa wycieczka – wędkowanie, zwiedzanie okolicy na łódce, popłynięcie na drugą stronę Koh Rong na piękną plażę Long Beach, grill, zachód słońca, podziwianie połyskującego planktonu późną nocą. To ostatnie to rewelacyjna sprawa – koło północy wystarczy udać się w miejsce gdzie jest bardzo ciemno, wejść do morza i poruszać ręką – wokół zaczną od razu migotać złoto-srebrne drobinki, czyli plankton. Trzeba jednak pamiętać, że okolicy pełni księżyca plankton jest bardzo słabo widoczny. Na Long Beach można również udać się samemu – idzie się tam 40-50 minut, przez dżunglę. Należy ubrać porządne buty, bo droga nie jest za łatwa (kamienie, elementy wspinaczki). Po cudownym zachodzie słońca do wioski wraca się łódką wraz z pozostałymi turystami. Z wioski warto również przejść się około pół godziny na plaże 4K Beach. Na jej końcu jest dobre miejsce do snorkelingu.

 

Wieczorami w prawie każdym barze są tak zwane happy hours. Mniej więcej od godziny 17 do 21 można kupić dwa napoje w cenie jednego. O podobnej porze zaczyna się również wielkie grillowanie – zestaw: pierś z kurczaka/schab/krewetki/tuńczyk/barakuda/kalmary plus surówka, ziemniaczki i pieczywo czosnkowe – między 4 a 6$. Najedzeni możemy udać się do jednej z knajpek na przykład pograć w beer ponga (gra piwna). Bardzo podobało mi się to, że w restauracjach czy barach wraz z turystami siedzieli lokalsi. Młodzi Khmerowie w beer ponga też grają i nie raz wygrywają z Amerykanami! Trzeba zaznaczyć, że w co drugim miejscu typu restauracja czy guesthouse pracują biali ludzie. Nie można się im dziwić – kto by nie chciał pracować kilka godzin dziennie w zamian za miejsce w pokoju i jedzenie w raju? 🙂 Jedyna negatywna rzecz na wyspie to wszechobecne meszki oraz pluskwy, które mieszkają w co poniektórych łóżkach. Na Koh Rong byłam dwa tygodnie temu, a dalej mam pełno śladów po ugryzieniach przez różnorakie insekty. Podobno większość z nich boi się olejku kokosowego (do kupienia wszędzie za 3$). Niestety w moim przypadku owady nie boją się niczego (a już na pewno nie mnie)… Z Koh Rong wyjeżdżamy później niż planowaliśmy. Opaleni, wypoczęci, najedzeni i szczęśliwi. Wyspa trafia na listę naszych ulubionych miejsc w Azji. Z jednej strony romantyczna, cicha i spokojna, z białymi plażami i przejrzystym morzem. Z drugiej – imprezowa, pełna wesołych, rozgadanych i towarzyskich ludzi z całego świata.

 

Informacje praktyczne (1$ = około 4 000 rieli):
– bilet autobusowy z miejscami do spania Siem Reap – Sihanoukville z odbiorem spod hostelu – 14$,
– szybka łódka z Sihanoukville na Koh Rong i z powrotem – 20$ (specjalna promocja dla nas 18,5$ ;)). Uwaga! Warto podpytać o wycieczkę – trzy wyspy, posiłek, bilety na łódź, bo podobno jest w tej samej cenie (a zwiedza się na inne wyspy i ma się lunch),
– nocleg na Koh Rong – od 6$ na jedną osobę – zarezerwuj TUTAJ,
– łódka z Long Beach do portu – 3$,
– dwa nurkowania – 90$,
– wypożyczenie maski i rurki – 2$ za dzień (warto zabrać ten sprzęt wieczorem na obserwowanie planktonu),
– grill od 4$ za zestaw,
– najlepszy shake świata – 1$ (Pani ma generator, więc shake’a można wypić nawet między 12 a 13, gdy na wyspie nie ma prądu),
– wynajęcie kajaka na pół dnia – 6$,
– śniadanie (kanapka lub jajka sadzone z bułką) od 1$,
– noodle soup – 1$,
– kawa mrożona z mleczkiem – od 2000 rieli,
– drink – od 3$ (czyli w czasie happy hour ma się dwa drinki za 3$),
– wycieczka: łódka, wędkowanie, grill na Long Beach, zachód słońca, plankton – 10$,
– podziwianie planktonu przy kamieniach na końcu głównej plaży – darmowe,
– wspomnienia z raju – bezcenne 🙂

Pamiętajcie o projekcie Piątki z podróży. Wy również możecie przekazać symbolicznego piątaka! ;)
Fundacja „Król i Smok”
Nr konta: 21 1020 5242 0000 2102 0324 1874
Adres:
PKO BP O 9 we Wrocławiu
ul. Grabiszyńska 240
53-235 Wrocław

Podobał Wam się wpis? Bądźcie na bieżąco śledząc gadulcowego FANPAGE’A oraz INSTAGRAM!

 

121