Lo Stagnone

Słońce, płytka woda, dość silny wiatr – idealne warunki na kitesurfing. To wszystko znajdziemy na Sycylii, a dokładniej w zatoce Lo Stagnone koło Marsali. Miejsce idealne zarówno dla początkujących, jak i dla tych bardziej zaawansowanych. Co najlepsze – wcale nie jest tam tak drogo, jako można by się było spodziewać.

KRÓTKA HISTORIA KITESURFINGU

Historia używania latawców jako siły napędowej sięga XIII wieku, kiedy Chińczycy wspomagali się nimi do przewożenia towarów. W Europie po raz pierwszy o użyciu latawca zamiast żagla usłyszano w XIX wieku za sprawą George’a Potock’a. W sportowym wydaniu pierwszym, który użył latawca był Samuel Cody. W 1903 roku przepłynął kanał La Manche w łódce napędzanej latawcem.

Kitesurfing w takiej postaci jaką teraz znamy narodził się w latach ’90 wśród windsurferów, chociaż już w latach ’70 niektórzy śmiałkowie próbowali jazdy na desce ze skrzydłem paralotni. Pierwszy w miarę bezpieczny dmuchany latawiec powstał w latach ’80. Przez kolejne lata udoskonalano go, a kitesurfing rozwijał się głównie w Nowej Zelandii, na południu Francji i na Hawajach.

Pierwsze mistrzostwa światy odbyły się w 1998 roku na hawajskiej wyspie Maui. W Polsce kitesurfing zaczął być popularny około 2000 roku.

Lo Stagnone

Kitesurfing na Sycylii
LO STAGNONE, CZYLI IDEALNE MIEJSCE NIE TYLKO DO NAUKI

Moja przygoda z kitesurfingiem zaczęła się kilka lat temu. Podstaw nauczyłam się na Helu, następnie miałam długą przerwę i dopiero w zeszłym roku, w Wietnamie (dokładniej w Mui Ne) powróciłam do tego sportu. Już sama nauka sprawia wiele radości, chociaż trzeba uważać, bo chwila zapomnienia może nas dużo kosztować. Na początku należy zrobić około 10-godzinny kurs. Lo Stagnone na Sycylii jest idealnym miejscem do nauki, ponieważ (podobnie jak na Helu) woda sięga maksymalnie do klatki piersiowej. Jednak pogoda jest dużo lepsza, wiatr również częściej jest odpowiedni do pływania. Dodatkowo dno jest piaszczyste z małą ilością kamieni, a zatoka jest ogromna, więc spokojnie pomieści nawet kilkaset osób.

Osoby bardziej zaawansowane na pewno nie będą się nudzić. Wiatr wieje ze wszystkich kierunków. Często działa termika, która podbija wskazania prognozy o 3-5 węzłów. Podobno w Lo Stagnone jest aż 300 wietrznych dni w roku.

Kitesurfing na Sycylii, a w szczególności w zatoce Lo Stagnone ma naprawdę dużo zalet. Warto odpowiedzieć sobie na pytanie czy wolimy lecieć na piękną włoską wyspę i wydać nieco więcej na transport, nocleg i jedzenie, ale mieć gwarancję pogody (słońce i wiatr w pakiecie!) czy wolimy jechać nad polskie morze, gdzie jest fajny klimat, mnóstwo studentów z zajawką, jednak wcale nie jest tanio (szczególnie w sezonie), a wiatr wieje głównie wtedy, kiedy pada deszcz i jest zimno.

Byliśmy na Sycylii w połowie września przez 6 dni. Wiało 3 dni i jedno popołudnie (trafiliśmy akurat na zmianę kierunku wiatru, stąd 2 bezwietrzne dni). Znajomi, którzy prowadzą szkołę mówili, że w tym sezonie wiało prawie cały czas. Jedynie w sierpniu przez prawie 2 tygodnie była flauta (z powodu bardzo wysokiej temperatury). Tak czy siak odradzam odwiedzanie Sycylii i ogólnie Włoch w sierpniu, ponieważ wszyscy Włosi mają wtedy wakacje, ceny wzrastają kilkukrotnie i wszędzie jest tłum ludzi.

INNE SPOTY KITESURFINGOWE NA SYCYLII

Na Sycylii znajduje się co najmniej kilkanaście innych spotów. Jeszcze nie miałam przyjemności ich odwiedzić, ale wiem, że do najpopularniejszych należą: San Vito Lo Capo (na północ od lotniska Trapani), Puzziteddu (na południe od Trapani i Marsali), Pozzalo (na samym południu wyspy) czy spot koło Palermo. Kitesurfing na Sycylii jest bardzo popularnym sportem i nie bez powodu co roku przyjeżdża i przylatuje tu mnóstwo kitesurferów. Szczególnie, że w przypadku braku wiatru, mamy wielką i piękną wyspę do zobaczenia.

INFORMACJE PRAKTYCZNE

  • uczyliśmy się i korzystaliśmy ze sprzętu Kite Station – polska szkółka, bardzo fajni instruktorzy, są na miejscu od maja do końca września. Zdecydowanie polecamy!
  • w tym sezonie (2015) wypożyczenie kite’a na cały dzień kosztuje 50 euro; tyle samo zapłacimy za indywidualną lekcję z instruktorem,
  • mieszkaliśmy około 800 metrów od zatoki Lo Stagnone u zakręconego Vito (korzystaliśmy z AirBnB) – wielki, typowy sycylijski dom, w uroczej uliczce, mieliśmy do dyspozycji pokój, łazienkę i kuchnię oraz taras, na którym jedliśmy posiłki pod winoroślami. W drugim skrzydle mieszkało 4 Niemców (mieli dwa 2-osobowe pokoje, swoją kuchnię i łazienkę). Do dyspozycji był też wspólny, ogromny salon. Jeśli jesteście zainteresowani wynajęciem całego domu (albo pokoju/ów) dzwońcie pod numer: +393892062709,
  • jeśli Vito nie będzie miał miejsca w swoich kwaterach polecam stronę Hostels Combined. Znajdziecie tam porównanie różnych hoteli, guesthousów czy hosteli, dzięki czemu zawsze możecie wybrać najtańszą (i najwygodniejszą dla Was) opcję. Przykładowe pokoje w Marsali na początek września 2016 roku,
  • pokonywaliśmy małe odległości autostopem, który na Sycylii działa bardzo dobrze,
  • za wypożyczenie samochodu na jeden dzień (zostaliśmy odebrani spod domu i odwiezieni wieczorem w to samo miejsce) zapłaciliśmy 40 euro. W przypadku, gdy bierze się auto z lotniska na więcej dni, na pewno płaci się mniej. Uwaga: Sycylijczycy jeżdżą jak szaleni. Chyba jeszcze bardziej energicznie, niż Włosi mieszkający na lądzie,
  • JAK DOTRZEĆ? Najlepiej Ryanairem z Krakowa lub Warszawy do Trapani (oddalone o 10 minut drogi autem od Lo Stagnone). Bilety w dwie strony można kupić za 200-400 zł. Niestety za sprzęt sportowy musimy sporo dopłacić (chyba, że jakimś cudem upchniemy kite’a w dużej walizce). Można też rozważyć dojazd na Sycylię własnym samochodem (i przeprawa promowa). Podobno opłaca się płynąć już z Genui.

Włoskie śniadanie pod winoroślą

Podobał Wam się wpis? Bądźcie na bieżąco, śledząc gadulcowego FANPAGE’A oraz INSTAGRAM! Zachęcam również do zapisywania się do NEWSLETTERA (ramka pod spodem) oraz pozostawienia komentarza pod wpisem. To bardzo mobilizuje do ciągłej pracy nad blogiem. Z góry dziękuję!

121