Make things happenCzęsto pytacie w mailach lub w czasie prelekcji skąd mieliśmy z Damianem pieniądze na półroczną podróż po Azji. Część z Was wie, że pracowaliśmy w czasie wakacji w Norwegii. Malowaliśmy domy, spaliśmy pod namiotem i jedliśmy słoiki przywiezione z Polski. Jednak praca za granicą to nie jedyny sposób na zdobycie kwoty, dzięki której można podróżować przez wiele miesięcy po świecie. Na konkretnych przykładach chciałabym Wam podpowiedzieć jak oszczędzić na podróże pracując w naszym kraju. Sama mam zamiar wcielić w życie pomysły bohaterów poniższego tekstu.

KONSEKWENCJA PRZEDE WSZYSTKIM

KAROLINA I BARTEK, do niedawna mieszkańcy Wrocławia, są w drodze od 10 miesięcy. Rok temu, tuż po weselu wyruszyli w „Niekończącą się Podróż Poślubną”. Na roczną podróż po Ameryce Środkowej i Południowej oszczędzali kilka lat. Polecają przede wszystkim kontrolowanie swojego budżetu domowego, odkładanie konkretnych kwot co miesiąc oraz wyprzedaż dobytku tuż przed wyjazdem.

Karolina: Można odłożyć pieniądze na podróż pracując w Polsce i nie zarabiając milionów na menadżerskich stanowiskach. Tylko trzeba mieć jasno wyznaczony cel i poprzestawiać priorytety dotyczące wydawania. Jak było u nas? Bartek pracował w korporacji, ja jako freelancer (dziennikarz, fotograf, pilot wycieczek), łapiąc najróżniejsze zlecenia. W momencie podjęcia decyzji o wyjeździe mieliśmy już trochę oszczędności, które do tej pory nie miały przeznaczenia. Po podjęciu decyzji zaczęliśmy oszczędzać i pracować jeszcze więcej. Przestaliśmy kupować odzież, rzeczy do mieszkania i zaczęliśmy mądrzej kupować jedzenie. Przelewaliśmy w każdym miesiącu ustalone kwoty na konto oszczędnościowe, wszystkie nadwyżki również tam trafiały. Okazuje się, że kiedy zaczynamy pilnować swoich finansów, to już się tak nie rozchodzą na lewo i prawo i naprawdę można sporo oszczędzić. Dodatkowo, na niedługo przed wyjazdem sprzedaliśmy sporo naszego dobytku oraz samochód i dołożyliśmy prezenty ślubne do puli na wyjazd. To wszystko dało nam kwotę pozwalającą podróżować przez ok. rok. Ten się zbliża wielkimi krokami, a my lecimy do Nowej Zelandii podreperować budżet, żebyśmy mogli dalej podróżować.

Więcej na temat przeczytacie na blogu Karoliny i Bartka TROPIMY PRZYGODY. Polecam również Ich rewelacyjne konto na INSTAGRAMIE, żarciki na Snapie (@tropimyprzygody) oraz FANPAGE.

TropimyPrzygodyfot. Robert Zieliński

OSZCZĘDZANIE Z GŁOWĄ

KAMI wyruszyła w podróż dookoła świata kilka tygodni temu. Przez ostatnie 4 lata pracowała w hiszpańskiej korporacji w Warszawie. Autorka bloga KAMI EVERYWHERE radzi ograniczyć jedzenie na mieście i inne niepotrzebne wydatki, wynająć tanie mieszkanie oraz przerzucić się z samochodu na komunikację miejską. Sugeruje również, żeby nie popaść w paranoję i nie oszczędzać na każdej przyjemności – w końcu zawsze można zdobyć wizę work&travel w Australii. Koniecznie podglądajcie Kami na FACEBOOKU oraz Snapchacie (@kamieverywhere).

Kamila: Na pomysł podróży dookoła świata wpadłam jakieś dwa i pół roku temu i to właśnie wtedy zdecydowałam, że do tej pory zgromadzone oszczędności przeznaczę na wyjazd. Same oszczędności nie były jednak wystarczające, więc aby dorobić do wyjazdu postawiłam sobie następujące warunki: wynajem mieszkania za niską cenę, ograniczenie jedzenia na mieście, rezygnacja z samochodu na rzecz komunikacji miejskiej. Dodatkowo przez ostatni rok w ogóle nie kupowałam ubrań innych, niż te potrzebne na wyjeździe. Koniec końców sprzedałam też auto, z którego i tak nikt by nie korzystał podczas mojej nieobecności.

Mimo to, jeszcze podczas okresu oszczędzania, wybrałam się na kilka wyjazdów: do Birmy, na Azory czy do Gruzji i nie liczyłam dokładnie każdej wydanej złotówki. Starałam się podejść do mojego budżetu z rozsądkiem i nie oszczędzać żyjąc o wodzie i chlebie.

Od dwóch tygodni jestem w Indonezji, pierwszym przystanku na trasie mojej podróży dookoła świata. Następnie odwiedzę Australię, gdzie zamierzam pracować dzięki wizie Work and Travel, Nową Zelandię oraz kraje Ameryki Południowej i Środkowej o ile plany mi się nie zmienią 😉 Wstępnie zakładam, że podróż będzie trwała około półtora roku.

kami everywhere miszmiszfot. Kamila Kowalewska

PRACA ZDALNA ORAZ WOLONTARIAT

HANIA wyruszyła w podróż kilka miesięcy temu. Aktualnie jest na Sri Lance, ale już za kilka dni leci na Filipiny. Stwierdziła, że nie musi odłożyć zawrotnej kwoty przed wyjazdem, ponieważ może pracować w hostelach w zamian za nocleg i wyżywienie. Do tego jest freelancerem, więc zdalnie wykonuje różnego rodzaju zlecenia.

Hania (autorka bloga PLECAK I WALIZKA): Długo przed wyjazdem założyłam sobie z jaką kwotą chcę wyjechać w moją podróż. Ponieważ jestem freelancerem i nie mam regularnych dochodów to kwota musiała być realna do zebrania w ciągu roku. Jednocześnie odkładałam pieniądze na aparat fotograficzny oraz mniejszą sumę na wydatki przed wyjazdem (np. szczepionki, ubezpieczenie). Od razu po otrzymaniu wynagrodzenia przelewałam określony procent na odrębne konto oszczędnościowe, a za resztę musiałam przeżyć. Wyjazd był priorytetem, więc wiele rzeczy trzeba było ograniczyć albo zupełnie z nich zrezygnować, jak np. wyjścia do kina. Mimo to udało mi się w trakcie tego ascetycznego życia jeszcze gdzieś wyjechać niskobudżetowo na kilka dni. Do wyjazdu udało mi się kupić aparat i zebrać prawie całą zakładaną kwotę.

Od początku też wiedziałam, że nie będzie to tylko podróżowanie, ale bardziej życie w podróży, więc zdalna praca przez internet (albo nawet praca na miejscu) jest koniecznością. Nie mam żadnego limitu czasowego w swojej podróży, więc aby zaoszczędzić na noclegach pracuję za zakwaterowanie w hostelach przez miesiąc lub dłużej, a w wolnym czasie zwiedzam i oczywiście pracuję przy komputerze. Dla mnie jest to idealne rozwiązanie – ciągłe przemieszczanie z miejsca na miejsce bardzo męczy, poza tym za bardzo kocham moją pracę, żebym miała ją zupełnie rzucić, więc zabrałam ją ze sobą 😉

Najbliższe plany? Brak planu to najlepszy plan. Jestem w Azji i chcę po prostu cieszyć się życiem!

Koniecznie obserwujcie Hanię na FACEBOOKU!
Haniafot. Hanna Sobczuk

OSZCZĘDZANIE W TRAKCIE PODRÓŻY

Na koniec kilka słów od FILIPA, który niedawno wrócił z wielomiesięcznej podróży dookoła świata. GŁODNY ŚWIATA (tak nazywa się podróżniczo-kulinarny blog Filipa) postawił przede wszystkim na oszczędne podróżowanie. Szukał lotów w promocyjnych cenach, jadł w lokalnych knajpkach, spał na Couchsurfingu i korzystał z darmowych atrakcji. Przed wyprawą pracował w jednej z warszawskich firm i co miesiąc przelewał na konto oszczędnościowe tyle, ile dał rady.

Filip: Dla mnie kluczem okazała się nie tylko oszczędność (i oszczędności) przed wyjazdem, ale też oszczędne podejście do planowania i samego wyjazdu. Zamiast drogiego biletu Round-The-World zdecydowałem się na zbitkę pojedynczych lotów tanich linii lotniczych. Wymagało to godzin spędzonych na stronach typu fly4free i wyszukiwarkach biletów lotniczych, ale było warto. Zamiast wygodnych przejażdżek taksówkami czy turystycznymi busami, wybierałem na przykład wolne autobusy lokalne, spałem w tanich hostelach, jeździłem autobusami nocnymi zamiast dziennych (często tańsze, a dodatkowo oszczędzałem na noclegu), często korzystałem z gościnności Couchsurferów, a czasem też spędzałem noc na lotnisku. W miejscach, które odwiedzałem, zawsze szukałem darmowych rozrywek, jadłem w tanich lokalnych restauracyjkach albo na ulicy i zawsze miałem paczkę płatków owsianych w plecaku. Gdzie tylko mogłem, z uśmiechem pytałem o zniżkę i zawsze prosiłem o tańszą opcję (na przykład o małą kawę, zamiast dużej – umówmy się, czy naprawdę ta duża kawa jest nam aż tak potrzebna?). Może się to wydawać śmieszne, ale w skali 12 miesięcy takie małe oszczędności naprawdę się sumują. Pozwoliły mi ograniczyć budżet całego wyjazdu, a jednocześnie zrealizować kilka małych marzeń, jak na przykład zrobić kurs kitesurfingu czy nurkować na wrakach statków. Ale przede wszystkim trzeba mieć odpowiednie nastawienie: da się i koniec kropka!

Wpadajcie koniecznie na kolorowy INSTAGRAM oraz FANPAGE Filipa.

fot. Filip Turowski

Sposobów na zdobycie odpowiednich środków na kilku(nasto) miesięczny wyjazd jest mnóstwo. Tylko od Was zależy, który z nich wybierzecie. Najważniejsze jest odpowiednie nastawienie oraz wiara w siebie i swoje możliwości. Comiesięczne odkładanie konkretnej kwoty na konto oszczędnościowe i kontrolowanie wydatków to podstawa. Wielka wyprzedaż niepotrzebnych rzeczy oraz rozsądne podróżowanie to kolejny krok. Koszta wyprawy obniżą również wolontariaty (Workaway, Helpx) i różnego rodzaju programy (typu work&travel w Australii czy Nowej Zelandii).

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

A może macie swoje pomysły na oszczędzanie pieniędzy na podróże oraz w czasie podróży? Piszcie śmiało!

Podobał Wam się wpis? Bądźcie na bieżąco, śledząc gadulcowego FANPAGE’A, INSTAGRAM oraz SNAPCHATA (nick: gadulec)! Zachęcam również do zapisywania się do NEWSLETTERA (ramka pod spodem) oraz pozostawienia komentarza pod wpisem. To bardzo mobilizuje do ciągłej pracy nad blogiem. Z góry dziękuję!

121