Ciekawostki o FilipinachFilipiny są zamieszkałe przez ponad 90 milionów osób, co daje im 12 miejsce wśród najbardziej zaludnionych krajów świata. Jest to wyspiarskie państwo, a w skład całego archipelagu wchodzi aż 7107 wysp. Takie informacje możecie przeczytać chociażby na Wikipedii. Ja przygotowałam dla Was nieco inne ciekawostki o Filipinach – powstałe w wyniku moich obserwacji w czasie niedawno odbytej podróży po tym kraju. Filipińczycy bywają zaskakujący, niekiedy szokują, a innym razem rozbawiają do łez.

1. FILIPIŃCZYCY W WIĘKSZOŚCI SĄ KATOLIKAMI

Nie wszyscy wiedzą, że Filipiny są jedynym katolickim krajem Azji południowo-wschodniej. Ponad 80% mieszkańców to katolicy. Jedynie wyspa Mindanao jest w większości muzułmańska. To właśnie na Filipinach, a dokładniej w San Pedro Cutud, odbywają się słynne, krwawe drogi krzyżowe, w czasie których do krzyża przybijani są ludzie.

W wielu restauracjach czy miejscach publicznych można zauważyć przeróżne symbole chrześcijaństwa. W trakcie lotów krajowych czy w czasie podróży autobusami nie raz widziałam modlących się Filipińczyków. Religia jest dla nich bardzo ważna i podobno ma również przeogromny wpływ na krajową politykę (informacja zasłyszana od mieszkańców).

Kościół na Pamilacan

Kościół na wyspie Pamilacan (ksiądz przypływał tylko na Wielkanoc i Boże Narodzenie)

2. KULT BIAŁEJ SKÓRY

Oczywiście w pozostałych krajach Azji, chociażby w Tajlandii czy Malezji również jest to uskuteczniane, jednak nie wszyscy mają tego świadomość. Kremy, żele do ciała, podkłady i inne kosmetyki zawierają wybielacz. Tylko w nielicznych sklepach w największych miastach (zamieszkałych przez białych) znajdziemy „normalne” kosmetyki. Filipińczycy mają fioła na punkcie białej skóry, przez co we wszystkich reklamach, modele i modelki wyglądają jak Europejczycy czy Amerykanie.

3. JĘZYK ANGIELSKI JĘZYKIEM OFICJALNYM

Oficjalnym językiem jest tagalog (filipino) – posługuje się nim około 24 milionów osób zamieszkujących centralną część kraju. Jednak przykładowo osoby z Manili (stolicy) nie zrozumieliby się z Filipińczykami z wysp Bohol czy Camiguin, ponieważ oni mają swoje dialekty znacznie różniące się od języka tagalskiego. Właśnie dlatego język angielski stał się drugim językiem użytkowym. Zdecydowana większość mieszkańców mówi po angielsku, co znacznie ułatwia podróż. W kinie w Manili filmy amerykańskie czy brytyjskie puszczane były bez żadnych napisów, w oryginalnej wersji. Najczęściej reklamy ogłoszenia czy znaki drogowe są tylko po angielsku.

Ogłoszenie wyborcze, Banaue

Ogłoszenie wyborcze, Banaue

4. ZBĘDNE ZAWODY

Filipińczyków jest dużo. Bardzo dużo. Podejrzewam, że średnio każde małżeństwo ma 4-5 dzieci. Właśnie dlatego powstają zupełnie nieznane mi wcześniej, nieco zbędne (moim zdaniem) zawody. Na przykład pani, która w centrum handlowym naciska przyciski w windzie i mówi, na którym piętrze się znajdujemy.

5. TRANSPORT, CZYLI JEEPNEY’E I TRYCYKLE

Zamiast autobusów, w dużych miastach albo między miejscowościami na małych wyspach, kursują jeepney’e. Najczęściej kolorowe, z otwartymi drzwiami z tyłu i podłużnymi siedzeniami po obu stronach (takie wydłużone pick’upy). Ruszają dopiero wtedy kiedy są pełne. Uwaga! Słowo „pełne” dla Filipińczyka znaczy co innego, niż dla nas. Kiedy my myślimy, że już na pewno nikt do takiego jeepney’a się nie zmieści, po chwili wchodzą do niego jeszcze 3 osoby z kogutem, dzieckiem i workiem ryżu. Trycykl to tańsza taksówka, która składa się z motoru i siedzenia dla 2-3 pasażerów (plus miejsce na bagaż z tyłu). Autobusy, vany i normalne taksówki oczywiście również istnieją.

Jeepney na wyspie Bohol

Jeepney na wyspie Bohol

6. MIŁOŚNICY KARAOKE

Filipińczycy uwielbiają śpiewać. Podobnie jak w Laosie, barów karaoke jest tu bez liku, w dodatku często widziałam ludzi, którzy śpiewają do siebie tak po prostu na ulicy, idąc z miejsca na miejsce czy czekając na jeepney’a. Nieważne, że fałszują i strasznie się drą. Sprawia im to frajdę, a poza tym tylko nam wydaje się to dziwne. Podoba mi się takie podejście do życia!

7. DZIECIAKI NIE PŁACZĄ

Na Filipinach dzieci nie płaczą. Szczególnie w małych miejscowościach czy na wysepkach typu Pamilacan. W stolicy niekiedy zdarza im się zapłakać. Oczywiście podpunkt proszę potraktować z przymrużeniem oka, ale naprawdę przez 2 tygodnie słyszałyśmy płacz dziecka może trzy razy. W tym dwukrotnie było to dziecko turystów.

Plaża na Pamilacan

Plaża na Pamilacan

8. AMERICAN – BIAŁY CZŁOWIEK

W Indonezji na białych mówi się „bule”. Tutaj ze strzępek rozmów można wychwycić słowo „american”. Podpytałam raz miłego pana Filipińczyka i powiedział mi, że faktycznie tak mówi się na wszystkich ludzi z Europy, Ameryki Północnej czy Australii. Nieważne, że jesteśmy z Polski czy Estonii i z USA nie mamy nic wspólnego.

9. WSZECHOBECNE KOKOSY

Mój osobisty przysmak, czyli kokosy są dostępne wszędzie. Jest to najczęściej eksportowany towar na Filipinach, a woda prosto z kokosa smakuje tam przepysznie. Ceny wahają się od 20 do 60 pesos za sztukę (2-5 zł).

10. MAŁŻEŃSTWA BIAŁYCH Z FILIPINKAMI

Drażliwy temat. W żadnym kraju Azji nie widziałam tak wielkiej ilości białych mężczyzn z Filipinkami. Najczęściej byli oni już po ślubie, z jednym czy dwójką dzieci. Może nie byłoby to aż takie dziwne, ale średni wiek tych facetów to na oko 60 lat. Dziewczyny miały jakieś 25 albo mniej. Co chwilę rzucał mi się w oczy obrazek – siedzą razem w knajpie, on je i pije piwo, ona gapi się w telefon, ewentualnie zajmuje dzieckiem. Przez 30 minut praktycznie ze sobą nie rozmawiają. Filipinki są piękne, w dodatku najważniejsza jest dla nich rodzina. Nic dziwnego, że panowie przechodzą na emeryturę, zostawiają żony i dorosłe dzieci w Europie czy Stanach i zaczynają nowe życie na Filipinach. A dla młodych kobiet to przecież wielka szansa na pomoc finansową dla babci, ojca, kuzyna i ciotki. W końcu raz na jakiś czas można zamknąć oczy i zaczekać aż starszy pan zrobi swoje… Oczywiście są wyjątki – szczęśliwe związki ludzi różnych narodowości mniej więcej w tym samym wieku. Nie osądzam, bo i w Polsce jest mnóstwo dziewczyn, które lecą na 70-letnich facetów tylko dla pieniędzy, jednak warto mieć to na uwadze.

11. MÓJ NIEDOSZŁY MĄŻ FILIPIŃCZYK

Żeby nie było, że czepiam się tylko białych mężczyzn i Filipinek. Co najmniej 5 razy zostałam prawie wydana za mąż za Filipińczyka. Wyglądało to mniej więcej tak: małe miasteczko na wyspie Camiguin. Podchodzi do mnie pani, na oko 45-letnia i pyta ile mam lat. „Prawie 25” – odpowiadam. A ona na to: „masz męża?”. Mówię, że nie, ale mam chłopaka w Polsce. „Oj tam w Polsce. Na Filipinach nikogo nie masz. Za to ja mam syna, koniecznie musisz go poznać. Jest bardzo fajnym singlem!”.

"Mój brat/kuzyn/kolega to idealny kandydat na męża!" :)

„Mój brat/kuzyn/kolega to idealny kandydat na męża!” 🙂

12. KONTROLA PRZY WEJŚCIACH DO MIEJSC PUBLICZNYCH

Przy każdym większym wejściu do metra albo centrum handlowego znajduje się kontrola. Policjanci prześwietlają torebki, walizki oraz plecaki i są wyposażeni w specjalne wykrywacze metalu.

13. WALKI KOGUTÓW

Walki kogutów to niezwykle popularna rozrywka w tym kraju. Nie miałyśmy okazji oglądać tego widowiska (podejrzewam nieco smutnego), za to widziałyśmy małe kogucie domki na wyspie Bohol (z początku nie miałyśmy pojęcia co to jest).

Kogucie domki

Kogucie domki

14. ONE HUNDRED PESOS

Filipińczycy mówią między sobą w tagalog albo innym dialekcie, ale liczą po angielsku i… hiszpańsku! Strasznie śmiesznie było tak przysłuchiwać się kompletnie niezrozumiałej rozmowy, w czasie której co jakiś czas ktoś mówił „one hundred fifty” albo „ocho pesos”.

15. NAJMILSZY NARÓD ŚWIATA

Mieszkańcy Filipin są moim zdaniem jednym z najbardziej uprzejmych, gościnnych i uśmiechniętych narodów, które poznałam. Możliwe, że wynika to z tego, iż turystyka nie jest tam aż tak popularna jak chociażby w Tajlandii. Myślę jednak, że Filipińczycy po prostu z natury są mili i pomocni. Wyczytałam gdzieś również, że są jednym z najszczęśliwszych ludzi, w co szczerze wierzę! Zachęcam serdecznie każdego do odwiedzenia tego fantastycznego kraju!

Byliście w tej części świata? Może znacie jakieś inne ciekawostki o Filipinach?

Podobał Ci się wpis? Bądź na bieżąco, śledząc gadulcowego FANPAGE’A, INSTAGRAM oraz SNAPCHATA (nick: gadulec)! Zachęcam również do zapisywania się do NEWSLETTERA (ramka pod spodem) oraz pozostawienia komentarza pod wpisem. To bardzo mobilizuje do ciągłej pracy nad blogiem. Z góry dziękuję!