Dlaczego kocham swoją pracę?

Napisałam ten post w drodze na Sri Lankę, jednak tyle się działo przez minione 2 tygodnie, że nie udało mi się go opublikować (w dodatku internet był naprawdę kiepski). To właśnie na Cejlonie, ponad dwa lata temu, zaczęła się moja i Damiana przygoda w Azji południowo-wschodniej. Spędziliśmy w Kolombo tylko kilkanaście godzin – krótko, ale bardzo intensywnie. Nie zapomnę jak wyszliśmy z lotniska koło 5 rano i przywitała nas fala niesamowicie gorącego powietrza. To było coś całkowicie nowego i nieznanego, podobnie jak pierwszy typowy azjatycki posiłek czy perfidna próba oszustwa. Cieszę się, że dzięki Solistom lepiej poznałam Sri Lankę i zaraziłam miłością do Azji kolejne osoby (mam nadzieję!). Właśnie dlatego kocham swoją pracę. A oto pozostałe powody:

LUDZIE

Na solistowych wyjazdach grupy liczą około 10-16 osób. Są to ludzie, których łączy tylko (i aż!) chęć odkrycia nowego kraju, przekroczenia granicy swojego komfortu i przeżycia niezapomnianej przygody. Mimo różnej płci, wieku, wykształcenia i doświadczenia najczęściej bardzo szybko się zżywamy i na te kilka(naście) dni stajemy się małą rodzinką. Nawiązują się nowe przyjaźnie, każdy uczy się czegoś nowego od drugiej osoby i sprawia, że dany wyjazd jest wyjątkowy.

BRAK MONOTONII

Każdy dzień jest inny, nie ma czasu na nudę, non stop dużo się dzieje. Wyjazdy są aktywne, dość często przemieszczamy się z miejsca na miejsce, żeby jak najlepiej poznać okolicę i dany kraj. Nawet, gdy jedzie się gdzieś po raz kolejny (z nową grupą) nigdy nie jest tak samo jak wcześniej. Żyję w biegu, czyli tak jak lubię.

PODRÓŻE

Punkt oczywisty – chyba nie trzeba go nikomu wyjaśniać. Co najlepsze, będąc liderem (opiekunem grupy) w Klubie Podróżników Soliści nie spędzam kilku miesięcy w tym samym kraju, tylko jeżdżę w różne miejsca. Dzięki temu, do tej pory, byłam już w Gruzji, Maroku i na Sri Lance, a w ciągu najbliższych tygodni będę na Filipinach, w Wietnamie, Malezji i Kambodży.

LOKALSI

Na każdym tripie staramy się poznać nieco bliżej chociaż kilku mieszkańców danego kraju. W Gruzji naszym kierowcą jest Anzor – przemiły, pomocny i rozgadany czterdziestolatek, który opowiada historie jakich nie znajdzie się w żadnym przewodniku. Na Sri Lance poznaliśmy parę osób przez Couchsurfing, a na Filipinach odwiedzę ponownie Enasa i Elisabeth, którzy mieszkają na maleńkiej wyspie Pamilacan.

ROZWÓJ OSOBISTY

Praca lidera bardzo dużo mnie uczy. Najważniejsza jest umiejętność radzenia sobie ze stresem oraz odnalezienia się w nowych, nieplanowanych sytuacjach. Do tego muszę być cierpliwa, empatyczna i zawsze pamiętać, że najważniejsze jest dobro całej grupy. Szlifuję również języki obce i nabywam wiedzę o państwach, które odwiedzam. Dodatkowo w grudniu byłam na szkoleniu liderów, na którym dowiedziałam się sporo ciekawych rzeczy na przykład o zachowaniu ludzi w nowo powstałych grupach.

POZYTYWNA ENERGIA

Często jeżdżą z nami osoby, które nigdy nie były poza Europą. Dla innych wyprawa z Solistami to także pierwsza w życiu podróż samolotem. Uwielbiam zarażać ich pozytywną energią, miłością do dalekich i bliskich wojaży oraz pokazywać, że dobrze od czasu do czasu wyjść poza swoją strefę komfortu. Oczywiście uczestnicy nie są dłużni – wiele się od nich uczę, zaczynam inaczej patrzeć na pewne sprawy i nierzadko śmieję się do łez.

BRAK KOMPUTERA

Nie muszę siedzieć za biurkiem 8 godzin dziennie przez 5 dni w tygodniu! Co najlepsze, poza merytorycznym przygotowaniem przed wyjazdem oraz napisaniem sprawozdania po tripie, praktycznie w ogóle nie muszę używać komputera.

Soliści

To oczywiście tylko kilka najważniejszych zalet mojej pracy. Co chwilę słyszę, że jestem szczęściarą i mam pracę marzeń (niedawno powiedział mi to kierowca w Uberze ;)). I wiecie co? To prawda! Oczywiście ma ona trochę wad, o czym nie omieszkam napisać za niedługo, ale na ten moment skupmy się na wyżej wymienionych pozytywach. Jeśli czujesz, że mógłbyś robić to co ja i masz ochotę dołączyć do Solistowej ekipy wejdź TUTAJ i zapoznaj się ze szczegółami rekrutacji. Masz pytania – pisz śmiało, postaram się pomóc. Ważne: rekrutacja trwa tylko do 7 lutego!

Podobał Wam się wpis? Bądźcie na bieżąco, śledząc gadulcowego FANPAGE’A, INSTAGRAM oraz SNAPCHATA (nick: gadulec)! Zachęcam również do zapisania się do NEWSLETTERA (ramka pod spodem) oraz pozostawienia komentarza pod wpisem. To bardzo mobilizuje do ciągłej pracy nad blogiem. Z góry dziękuję!

1 2 1