Brugia

Kanały, brukowane uliczki, łabędzie i słodkie przysmaki – to dla mnie Brugia w wielkim skrócie. Położona 25 kilometrów od morza i około 80 kilometrów od Brukseli urzeka prawie każdego. Mieszka tam 120 tysięcy osób (z czego tylko 20 tysięcy w historycznej części miasta). Piękna zarówno w ciągu dnia, jak i nocą. Co można robić w Brugii jedną dobę? Odpowiedź znajdziecie poniżej!

AUTOSTOPEM DO BRUGII

Brugię odwiedziłam pod koniec sierpnia tego roku. Wraz z Sonyią – koleżanką z Klubu Podróżników BIT (organizacji studenckiej, w której działałam 5 lat – PRZECZYTAJ WIĘCEJ) – wybrałyśmy się w wakacje w krótką autostopową podróż. Z Wrocławia udałyśmy się do Amsterdamu, następnie do Hagi (Den Haag), a stamtąd do Brugii. 200 kilometrów przebyłyśmy w 4 godziny (z dłuższą przerwą na stacji benzynowej przed granicą holendersko-belgijską). Na tej trasie pierwszy raz w życiu jechałam na stopa kamperem (Holendrzy podobnie jak Polacy są cwaniakami i jeżdżą do Belgii tankować, bo paliwo jest tańsze :D). W Brugii udało nam się znaleźć Hosta (oczywiście przez mój ulubiony portal Couchsurfing). Kristof okazał się przemiłą osobą, z nowoczesnym i klimatycznym mieszkaniem w samym centrum starego miast. Co więcej, miał fajną dziewczynę Ariadnę (z Wenezueli) i uroczą córeczkę (miałyśmy przyjemność poznać je obie).

 

BRUGIA W JEDEN DZIEŃ

Brugia nie jest duża. Obejście całego starego miasta zajmuje raptem niecałą godzinę (ze zwiedzaniem nieco więcej). Skorzystałyśmy ze świetnej opcji FREE WALKING TOUR, dzięki czemu spędziłyśmy czas w miłej atmosferze, dowiedziałyśmy się sporo ciekawostek o mieście i odkryłyśmy kilka lokalnych knajpek. Warto pamiętać, że głównym źródłem zarobków przewodników, którzy oprowadzają kilku(nasto)osobowe grupy są napiwki. Zaobserwowałyśmy, że zazwyczaj każdy daje przewodnikowi 5-10 euro, oczywiście o ile wycieczka mu się podobała.

Spacer zaczęliśmy w okolicach placu Burg, na którym znajduje się Bazylika Świętej Krwi. Jak możecie się domyślić w tym rzymskokatolickim kościele przechowywane są relikwie będące Krwią Chrystusa. Podobno flandryjski hrabia przywiózł je w XII wieku prosto z Ziemi Świętej. Mieszkańcy nie do końca wierzą w tę historię, ale nie mówią o tym zbyt głośno, ponieważ pielgrzymi tłumnie przybywają do bazyliki od setek lat. Na tym samym placu mieści się XIV-wieczny ratusz oraz budka (foodtruck) z najlepszymi belgijskimi goframi.

Przechadzając się brukowanymi uliczkami, słuchając ciekawostek o Brugii i okrywając jej urokliwe zakątki dotarliśmy do Parku Królowej Astrid. Szwedzka Księżniczka Astrid poślubiła belgijskiego Księcia w 1924 roku. Ludzie uwielbiali ją i nazywali drugą Księżną Dianą. Niestety 12 lat po ślubie zginęła w wypadku samochodowym. Park w Brugii to jedno z wielu miejsc w Belgii, które są nazwane na cześć Królowej Astrid.

Na trasie naszego spaceru nie mogło zabraknąć punktu widokowego, z którego robione są wszystkie najsłynniejsze zdjęcia z Brugii. Wróciłyśmy tam z Sonyą wieczorem i było chyba jeszcze piękniej, niż za dnia (w dodatku ubyło turystów). W drodze na główny rynek wstąpiliśmy do Muzeum Piwa (w Belgii jest ponad 1000 rodzajów piw!) – tym razem nie zatrzymałyśmy się w muzeum na dłużej, ale chyba warto – jest interaktywne i wygląda ciekawie. Na Grote Markt (centralny plac) stoi wieża widokowa Beffroi. Mieści się ona w dzwonnicy, a żeby wejść na samą górę trzeba pokonać 366 stopni. Szkoda tylko, że bilet kosztuje 8-10 euro, a kolejka do wejścia bywa długa. Wycieczkę zakończyliśmy pod Kościołem Najświętszej Marii Panny, w którym znajduje się rzeźba Madonny autorstwa Michała Anioła.

 

 

JEDZENIE, CZYLI TO CO LUBIMY NAJBARDZIEJ

Po Free Walking Tour zjadłyśmy pastę w jednej z wielu restauracji na Sint-Amandsstraat. Co ciekawe, na zewnątrz przy stolikach było całkiem inne (droższe) menu, niż wewnątrz (można było usiąść z makaronem na pierwszym piętrze albo wziąć posiłek na wynos). Szału nie było, ale czego się spodziewać za 3-4 euro. Następnym razem odwiedzę Brugię z większym budżetem – wtedy z pewnością odwiedzę którąś z klimatycznych knajpek i skosztuję lokalnych potraw.

W mieście znajdziemy pełno kawiarni i czekoladziarni. Nie od dziś wiadomo, że Belgia słynie z czekoladek. Patrząc na sklepowe witryny człowiek ma ochotę nie robić nic innego tylko jeść czekoladę. Na placu Burg kupiłyśmy kilka paczuszek w tym nieco dziwny przysmak, który okazał się całkiem smaczny – czekoladki z nadzieniem piwnym. 2 w 1 – cóż za cwaniactwo!

Jeśli mowa o jedzeniu nie może zabraknąć belgijskich frytek. Skosztowałyśmy ich na głównym rynku (stoją tam dwie budki z frytkami). Były niezłe, ale nie powaliły mnie na kolana. Chciałyśmy iść do De Gentpoorte na ulicy o tej samej nazwie, ale niestety było zamknięte.

 

KILKA CIEKAWOSTEK

Na koniec mam dla Was kilka ciekawostek związanych z Brugią:

  • Łabędzie na Jeziorze Miłości

Legenda głosi, że kiedy w 1488 roku obywatele miasta wykonali egzekucję jednego z zarządców (Pietera Lanchals – jego nazwisko oznaczało „długą szyję”, a w herbie rodowym widniał łabędź), wściekły Maksymilian I Habsburg, mąż Marii Burgundzkiej, ówczesny władca, ukarał mieszkańców Brugii. Nakazał im dożywotnie utrzymywać te piękne ptaki w kanałach miasta.

  • „In Bruges”

To w tym mieście (jak sama nazwa wskazuje) nakręcono słynny film z Colinem Farrellem w roli głównej. Polski tytuł to „Najpierw strzelaj, potem zwiedzaj” (hasło reklamowe z anglojęzycznych krajów). Co ciekawe w celu zachowania bożonarodzeniowej atmosfery, świąteczne dekoracje zachowano na ulicach Brugii do końca marca 2007 roku (film kręcono w lutym i marcu).

  • UNESCO

Centrum Brugii znajduje się na Liście Światowego Dziedzictwa UNESCO od 2000 roku.

  • Legalne piwo w miejscach publicznych

W Belgii jest dozwolone picie alkoholu w miejscach publicznych. Warto jednak wiedzieć, że sprzedawanie alkoholu w sklepach nocnych od 23 do 8 (w okresie wakacyjnym) jest zabronione.

INFORMACJE PRAKTYCZNE

  • stosunkowo tani hostel np. Charlie Rockets, Hostel Lybeer, Snuffel Hostel – około 18-22 euro za nocleg w pokoju wieloosobowym;
  • kawa – 2-3 euro i więcej;
  • lunch – tania pasta za 3-4 euro (znaleziona cudem), standardowo od 8 euro wzwyż;
  • piwo w pubie – 3-4 euro i więcej;
  • wejście na wieżę widokową – 8/10 euro (młodzież/dorośli);
  • rejs łódką po kanałach – 10-15 euro;
  • spacer po mieście z przewodnikiem tzw. free walking tour – polecamy CAN YOU HANDLE IT?

Byliście kiedyś w Brugii? Jak Wam się podobało?

Podobał Wam się wpis? Bądźcie na bieżąco, śledząc gadulcowego FANPAGE’A, INSTAGRAM oraz SNAPCHATA (nick: gadulec)! Zachęcam również do zapisywania się do NEWSLETTERA (ramka pod spodem) oraz pozostawienia komentarza pod wpisem. To bardzo mobilizuje do ciągłej pracy nad blogiem. Z góry dziękuję!

121