CominoJest takie miejsce na Malcie, które przypomina mały raj na ziemi. Krystalicznie czysta woda, zatoczki i piękne widoki. Mowa o wyspie Comino, a dokładniej o Blue Lagoon. Ta zatoka to miejsce, do które warto się udać będąc na Malcie nawet kilka dni.

JAK DOSTAĆ SIĘ NA COMINO?

Comino to najmniejsza, zamieszkała wyspa Malty. Mieści się na niej jeden hotel, a na stałe mieszka tam jedna rodzina. Wyspa jest malutka – liczy jedynie 2,784 km². Blue Lagoon to najbardziej znana atrakcja Comino i jedno z najczęściej odwiedzanych miejsc w całym kraju. Najłatwiej dostać się na tę wyspę z portu w miastach Ċirkewwa (Malta) oraz Mġarr (Gozo). Można również skorzystać z oferty jednego z licznych biur podróży, które proponują różnego rodzaju rejsy (całodniowe, pół-dniowe, na Comino, na Comino i Gozo itp.). My wybraliśmy opcję jednodniowego rejsu z Bugibby, w której mieszkaliśmy.

JEDNODNIOWY REJS

Rejs zaczyna się koło godziny 10:00. W drodze na Comino zwiedza się okolicę – podpływa się do kilku jaskiń i na godzinę zatrzymuje się w pięknej lagunie (Crystal Lagoon) nieopodal miejsca docelowego. Jest wtedy czas na snorkeling czy opalanie. Mniej więcej w południe dociera się na Comino. Tutaj zaskoczenie – na wyspie są tylko dwie maleńkie piaszczyste plaże, w dużej części zajęte przez leżaki, za które trzeba płacić dodatkowo. Najbardziej kusi Cominotto, czyli mniejsza wyspa naprzeciwko. Znajdziemy tam piaszczystą plażę i tylko kilka osób. Problem w tym, że aby się do niej dostać trzeba przepłynąć kilkaset metrów. Chyba, że ma się 2 metry wzrostu – wtedy prawdopodobnie można przejść całą odległość (nigdy się tego nie dowiem, bo mam przysłowiowe „metr sześćdziesiąt w kapeluszu” :)).

Chcieliśmy wziąć część rzeczy (ręcznik, aparat fotograficzny, wodę itp.) w jednym plecaku, który miał trzymać Kamil – najwyższy z naszej piątki. Niestety ratownik zwrócił nam uwagę i kazał zawrócić. Wspominał coś o prądach i wirach morskich. Dobrze się stało, bo godzinę później byliśmy świadkiem, gdy bardzo blisko brzegu zaczął się topić mężczyzna z dzieckiem na plecach. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło, ale wyglądało to nieciekawie.

Na małej wysepce, naprzeciwko zatłoczonej zatoki, miło spędzamy czas. Jest tam tylko kilka osób, można poleżeć na białym, drobnym piasku czy obejść wyspę dookoła. Albo poudawać foki i zrobić sobie sesję zdjęciową! Po godzinie wracamy i znajdujemy miejsce na brunatnej ziemi, kilkaset metrów od większości turystów. Przyznam szczerze, że tłumy ludzi trochę psują cały rajski obrazek. Przypominam, że byliśmy na Malcie pod koniec września, czyli po sezonie. Nie chcę wiedzieć co tam się dzieje od czerwca do sierpnia…

O godzinie 16:00 jest zbiórka. Opływamy Comino, po drodze podziwiamy skałę, która kształtem przypomina słonia. Przy okazji wszyscy zasypiamy (to był dzień po imprezie w St. Julian’s – o tym innym razem…).

OGÓLNE WRAŻENIA

Większość zdjęć promujących Maltę np. w biurach podróży to widoki na Blue Lagoon. Faktycznie woda jest krystalicznie czysta (prawie jak na Koh Rong w Kambodży), piasek mięciutki, a słońce grzeje nawet w październiku. Na zdjęciach nie widać jednak maleńkiej plaży, barów z kebabami i hamburgerami oraz tłumów turystów z całej Europy. Swoją drogą Polacy opanowali Maltę. Ostatnio jest tyle tanich biletów do tego kraju, że mieliśmy czasem wrażenie, iż jesteśmy w Międzyzdrojach w środku sezonu. Także trzeba uważać co się mówi (i robi)! Tak czy siak, myślę, że warto wybrać się w rejs na Comino i zobaczyć słynną zatokę. Lepiej jednak nastawić się na mało prywatności i sporą komercję.

INFORMACJE PRAKTYCZNE
– jednodniowy rejs wykupiony u „naszego” pana sklepikarza w Bugibbie – 11 euro od osoby (da się taniej, ale byliśmy lojalni, bo pan był super; przy okazji prawie pokłóciliśmy się ze sprzedawcą ze sklepiku obok – chciał nas wstrętnie i podstępnie przekupić!),
– burger, tortilla, ryba i inne przekąski – 5-10 euro,
– wypożyczenie sprzętu do snorkelingu na statku – około 5 euro,
– podobny rejs można odbyć jachtem czy motorówką, ale ceny są powalające; za to ma się większą swobodę i znacznie więcej możliwości (szczegóły TUTAJ),
– rejsy na Comino (Blue Lagoon) NIE odbywają się cały rok.

Podobał Wam się wpis? Bądźcie na bieżąco, śledząc gadulcowego FANPAGE’A, INSTAGRAM oraz SNAPCHATA (nick: gadulec)! Zachęcam również do zapisywania się do NEWSLETTERA (ramka pod spodem) oraz pozostawienia komentarza pod wpisem. To bardzo mobilizuje do ciągłej pracy nad blogiem. Z góry dziękuję!

121