Autostop w Kanadzie

W ciągu czterech tygodni przejechaliśmy ponad 5000 kilometrów przemierzając Kanadę z zachodu na wschód. Podróż rozpoczęliśmy w Vancouver, zahaczyliśmy o stolicę Kolumbii Brytyjskiej, a następnie przez Whistler, Calgary, Winnipeg, Thunder Bay oraz kilka parków narodowych i prowincjonalnych dotarliśmy do Toronto. Jak się jeździ stopem po Kanadzie? Czy możemy liczyć na pomoc ze strony kierowców ciężarówek? Co z bezpieczeństwem i spaniem „na dziko”? W tym tekście znajdziecie odpowiedź na te i kilka innych pytań!

JAK DZIAŁA AUTOSTOP W KANADZIE?

Bardzo dobrze! Ani razu nie czekaliśmy dłużej, niż 1,5 godziny, a najczęściej staliśmy przy drodze 10-20 minut. Największym problemem są odległości – Kanada to drugi największy kraj na świecie, więc wszędzie jest daleko. Trzeba o tym pamiętać planując trasę całej podróży (a także na dany dzień). Najprzyjemniej łapało nam się stopa w Kolumbii Brytyjskiej, ale nie powiedziałabym, że w jakiejś konkretnej prowincji kierowcy zatrzymują się chętniej, niż w innej. Przypomnę tylko, że jechaliśmy jedynie przez południową część Kanady – z tego co słyszeliśmy i czytaliśmy, na północy kraju jest trudniej, głównie ze względu na niewielki ruch. W sumie nic w tym dziwnego – około 90% mieszkańców mieszka do 160 kilometrów od granicy z USA! Nasz kolega, który objechał stopem Jukon i północną część BC (British Colombia), wrócił z bardzo pozytywnymi wrażeniami, ale niekiedy czekał na podwózkę kilka godzin, bo najzwyczajniej w świecie nie miał się kto zatrzymać. Osoby, które wybierają się w tamte strony radzę przeczytać TEN TEKST.

KTO SIĘ ZATRZYMUJE?

Łącznie złapaliśmy 57 stopów. Naszymi kierowcami byli zarówno rodowici Kanadyjczycy (czytaj: uwielbiają Tima Hortonsa – kanadyjską sieciówkę, która jest na każdym kroku, nabijają się z Amerykanów, a ich hobby to wędkarstwo i/lub myślistwo), turyści z Niemiec, Węgier, Nowej Zelandii czy Hiszpanii, jak i emigranci (z Tanzanii, Indii czy Polski). Trzykrotnie, ku naszemu zdziwieniu, jechaliśmy ciężarówką. Należy jednak podkreślić, że większość tirowców ma zakaz przewożenia dodatkowych pasażerów – w momencie stłuczki czy wypadku musieliby pokryć koszty leczenia i naprawy pojazdów z własnej kieszeni. Z resztą siedzenie na łóżku z tyłu kabiny w trakcie jazdy nie jest zbyt bezpieczne (nie ma tam pasów, poduszek powietrznych – mocne hamowanie i człowiek wylatuje przez przednią szybę, a potem spada z wysokiej wysokości…). Także mieliśmy więcej szczęścia, niż rozumu…

WADY I ZALETY AUTOSTOPU W KANADZIE

Oczywiście największa zaleta jazdy stopem, poza oszczędnością sporej sumy pieniędzy (transport międzymiastowy w Kanadzie nie należy do najtańszych, w dodatku nie jest zbyt dobrze rozwinięty), to możliwość poznania przeróżnych ludzi i ich historii. Chociażby Balinti – Węgier, o którym wspominałam niedawno na Facebooku. Spędziliśmy razem dwa dni w Parku Narodowym Jasper, a 1,5 tygodnia później odwiedziliśmy go w Haliburton, gdzie mieszkał i pracował. Albo starszy pan z Thunder Bay, który wziął nas na małą wycieczkę po swoim mieście, opowiedział sporo ciekawostek i zawiózł do ulubionej kawiarni z przepyszną kawą. Czy mieszkaniec Somalii, który zaprosił nas na lunch. Był też Indianin, który specjalnie wybrał się na godzinną wycieczkę, żeby podrzucić nas w dogodniejsze miejsce. I jeszcze mieszkaniec Zanzibaru mówiący o swoim kraju w takich superlatywach, że mam ochotę lecieć tam choćby zaraz. A to tylko garstka miłych i pomocnych osób, które poznaliśmy – podobnych historii mamy znacznie więcej. Z wieloma kierowcami rozmawialiśmy o życiu, pracy, zarobkach w Kanadzie, o tym co im się tu podoba, a co nie. Autostop ułatwia nawiązywanie relacji, a dzięki licznym rozmowom, poznajemy dane miejsce z różnych perspektyw. Dodatkowo często opowiadaliśmy o Polsce – co ciekawe, w pierwszej kolejności, prawie zawsze pytano nas jaka jest pogoda w naszym kraju („Też jest tak zimno jak w Kanadzie?”).

Skoro już mowa o pogodzie – to chyba największa wada autostopu. Wrzesień miał być idealnym miesiącem na tego typu podróż (piękne kolory, mniej turystów i przyjemna temperatura). Niestety rzeczywistość okazała się brutalna – nocami termometr wskazywał 0°C, czasem mocno wiało, padał deszcz lub deszcz ze śniegiem. Spanie w namiocie i łapanie stopa w takich okolicznościach nie należało do najprzyjemniejszych. Także na autostopowe wojaże polecamy jednak lipiec i sierpień (oczywiście wtedy również należy mieć ze sobą ciepłe i przeciwdeszczowe rzeczy, szczególnie w Górach Skalistych – pogoda nigdy nie jest pewna).

Kolejną rzeczą, która nas irytowała był brak niezależności. Po parkach narodowych najwygodniej poruszać się samochodem – wtedy jest się w stanie zobaczyć dużo pięknych miejsc za jednym zamachem. Jeżdżąc stopem wszystko trwa dłużej, a w mniej znane zakątki w ogóle nie da się dostać. Ponadto cały czas trzeba się martwić, gdzie zostawić bagaż (gdy przykładowo idzie się w góry) i nie można zrobić zapasów jedzeniowych na 5-7 dni (chyba, że chce się nosić dodatkowe 10kg na plecach…). Auto rozwiązuje wszystkie powyższe problemy: można w nim spać, gdy jest chłodno, dojechać w trudno dostępne miejsca, robić duże zakupy raz na tydzień i gotować urozmaicone posiłki. Ponadto oszczędzamy nasz kręgosłup, bo nie musimy dźwigać 15 czy 20 kilogramów (tyle ważyły nasze plecaki z zapasami wody i jedzenia).

Autostop w Kanadzie był wielką przygodą, ale mówiąc szczerze, nie jestem pewna czy wybrałabym tę formę podróżowania kolejny raz (szczególnie jesienią). Uważam, że najbardziej opłaca się kupno samochodu, ale to rozwiązanie wchodzi w grę tylko, gdy przyjeżdżamy tu na dłużej. Można też zastanowić się nad wypożyczeniem auta lub busa i skompletowaniem 4-osobowej ekipy na taki wyjazd. A jeśli stopowanie to tylko latem i mając dużo więcej czasu (5 prowincji i 5000 kilometrów w 4 tygodnie to zdecydowanie za duży dystans).

KILKA LUŹNYCH SPOSTRZEŻEŃ

Na koniec parę ogólnych uwag i wskazówek, które ułatwią Wam stopowanie po tym pięknym, ogromnym i dość drogim kraju:

  • Co jeść? W naszym przypadku bardzo dobrze sprawdziły się płatki owsiane z dodatkiem granoli i suszonej żurawiny na śniadanie, lunch w sieciówce (Tim Hortons, D&W, Subway) lub knajpie oraz kuskus z mięsem z puszki/tuńczykiem na kolację. Polecamy przede wszystkim sklep Save On Foods. Pamiętajcie, żeby zawsze robić zapas jedzenia i picia na co najmniej dwa dni (woda z kranu jest smaczna, warto zaopatrzyć się w butelkę z filtrem – wtedy można też pić wodę z jezior czy rzek).
  • Gdzie spać? Najczęściej nocowaliśmy na polach namiotowych, które nie są specjalnie drogie (gdy jesteście w pojedynkę, a nawet w dwie osoby, zawsze możecie do kogoś dołączyć – na jednym miejscu namiotowym najczęściej można rozbić 2-3 namioty, a cena jest taka sama, więc im więcej osób tym taniej). W parkach narodowych jest zakaz spania na dziko, ale bez samochodu, łatwiej można się ukryć, więc zdarzało nam się rozbić namiot w lesie przy drodze. Dwukrotnie spaliśmy w motelu, w Vancouver i Calgary korzystaliśmy z Airbnb, a dwa razy udało nam się znaleźć nocleg na Couchsurfingu.
  • Trzeba dbać o czystość! Co chwilę słyszeliśmy od kierowców, że bardzo rzadko biorą autostopowiczów, ale my wyglądamy schludnie, nie mamy postrzępionych ubrań i wzbudzamy zaufanie, więc zdecydowali się zatrzymać. Czasem warto zapłacić te 20 dolarów za kemping, umyć się w ciepłej wodzie i uprać ciuchy, żeby potem nie spędzić całego dnia przy ulicy wyglądając jak bezdomny…
  • Dzikie zwierzęta. Kanada to kraj niedźwiedzi, łosi, kuguarów i wielu innych mniej lub bardziej niebezpiecznych stworzeń. W lasach czy parkach narodowych lepiej mieć przy sobie spray na niedźwiedzie (dostępny w sklepach typu MEC), a jedzenia nie można trzymać w namiocie (na kempingach są specjalne kontenery, a śpiąc na dziko trzeba zawiązać worek z jedzeniem na drzewie).
  • Autostrady – jak na całym świecie, najlepiej stać na wylotówkach. Jednak w centrum kraju (szczególnie pomiędzy Calgary, a Winnipeg) spokojnie można łapać stopa bezpośrednio przy autostradzie, bo jest ona jednopasmowa (!), a samochody jadą z prędkością 90-110 km/h. Zaznaczam, że nie jest to legalne, ale policja na preriach praktycznie nie istnieje (poza miastami).
  • Internet i zasięg w telefonie – WiFi znajdziecie w większości restauracji, kawiarni, sieciówek czy stacji benzynowych. Z zasięgiem mogą być problemy, szczególnie z dala od cywilizacji. Nie kupiliśmy kanadyjskiej karty SIM, bo była droga (60CAD za 1GB…) i nie żałujemy.
  • Hitchwiki – przydaje się, gdy chcemy wydostać się z dużych miast. Znajdziecie tam również informacje, po których drogach można poruszać się autostopem nie naruszając prawa.
  • Autostrada Łez – droga numer 16 w Kolumbii Brytyjskiej (ciągnąca się od miasta Prince George na wschodzie do Prince Rupert na zachodzie) to miejsce, którego lepiej unikać szczególnie będąc dziewczyną. Od 1969 roku co najmniej kilkanaście kobiet łapiących tam stopa zostało zamordowanych lub zniknęło bez śladu (w większości były to rdzenne mieszkanki Kanady). Niektóre źródła podają, że ofiar było znacznie więcej… O szczegółach opowiadał Karol z Busem Przez Świat w TYM FILMIKU.

INNE TEKSTY O KANADZIE

  1.  Parki Narodowe Banff i Jasper must be!
  2.  Piękna Wyspa Vancouver
  3.  Pierwsze wrażenia z Kanady i miasta Vancouver
  4.  Ile wydaliśmy w czasie miesięcznej podróży po Kanadzie na blogu w przyszłym tygodniu

Podobał Wam się wpis? Bądźcie na bieżąco, śledząc gadulcowego FANPAGE’A, INSTAGRAM oraz SNAPCHATA (nick: gadulec)! Zachęcam również do zapisania się do NEWSLETTERA (ramka pod spodem) oraz pozostawienia komentarza pod wpisem. To bardzo mobilizuje do ciągłej pracy nad blogiem. Z góry dziękuję!

121