PicsArt_1425134918016

Podróżowanie stopem to nie tylko oszczędność pieniędzy. Dla mnie to przede wszystkim doskonała okazja, by poznać niesamowitych ludzi, dowiedzieć się czegoś więcej o nich, ich historii czy kraju, z którego pochodzą. Należy przygotować się na niezwykłą gościnność kierowców i nieplanowane zwroty wydarzeń. Jeżdżąc autostopem nigdy nie można być pewnym, co będzie robiło się za godzinę, a co dopiero następnego dnia. I właśnie za to uwielbiam ten środek transportu.
W Azji nie zawsze mieliśmy siłę i ochotę, by podróżować w ten sposób. Najczęściej brakowało nam czasu. Mimo wszystko staraliśmy się jeździć stopem w miarę często. W tym poście znajdziecie krótkie podsumowanie naszych autostopowych podbojów w takich państwach jak Tajlandia, Laos, Indonezja i Malezja.

Tajlandia
Autostop w tym kraju to bajka! Można spełnić swoje marzenie przemierzając piękne okolice na pace pick-upa. Warto przygotować krótkie wyjaśnienie w tajskim języku odnośnie tego czym jest autostop i o co w ogóle nam chodzi. Tajowie nie zawsze dobrze mówią po angielsku, ale zatrzymują się i chcą pomóc białym, „zagubionym” ludziom stojącym przy drodze. Należy uważać, żeby nie wywieźli nas na dworzec. Zazwyczaj wystarczy powtórzyć parę razy „no money, no bus, no train”. Zdarza się, że zaopatrzą nas w lunch czy zaproszą na kawę lub kolację. Albo do siebie do domu, co przytrafiło się moim znajomym. Trzeba kontrolować gdzie nas wysadzają, bo często mimo, że podwożą nas kilkadziesiąt czy kilkaset kilometrów, dalej nie rozumieją, że chcemy poruszać się tylko autostopem. Na szczęście nawet przy ruchliwej autostradzie da się złapać transport. I często jazda stopem jest znacznie szybsza niż pociągiem czy autobusem! Najdłużej łapaliśmy auto ponad godzinę, ale byliśmy we trójkę przy bardzo ruchliwej drodze. Polecam jazdę stopem w Tajlandii z całego serca!

PicsArt_1426345520952

Laos
Nie jeździliśmy po tym kraju za wiele autostopem, ponieważ ruch jest niewielki. Gdy Damian wracał się po ładowarkę do laptopa (na północy, w drodze do Nong Khiaw, zorientował się 2 godziny za Luang Namtha) poszło mu całkiem nieźle (nie czekał dłużej niż 15 min na podwózkę). Jednak wcześniej, gdy łapaliśmy stopa z granicy z Tajlandią, przez ponad godzinę nikt się nie zatrzymał albo oczekiwał zapłaty za transport. Na południu jest podobno prościej. Drogi są lepsze, a ruch większy. Więcej o autostopie w Laosie przeczytacie na blogu Przemka.

PicsArt_1431281399527

Indonezja
Ruch jest tutaj większy niż w Laosie, w końcu to jeden z najbardziej zaludnionych krajów świata. Mieszkańcy nie mają pojęcia czym jest autostop i trzeba się niezwykle natrudzić, by jechać za darmo. Czasem na podwózkę czeka się na tyle długo, że znacznie lepiej podjechać gdzieś autobusem za kilka dolarów. W Indonezji przytrafiła nam się najgorsza przygoda autostopowa w życiu – kierowcy busów jadących do miejscowości koło wulkanu Bromo, odganiali przez kilka godzin każdego Indonezyjczyka, który chciał nam pomóc. Więcej o tej historii przeczytacie tutaj. Monika i Sebastian, z którymi podróżowaliśmy po Indonezji, jeździli autostopem po Bali. W skrócie – szło im nieźle, ale bez rewelacji.

DSC06336

Malezja
Kraj idealny, jeśli chodzi o jazdę stopem. Tylko tutaj, ani razu nie skorzystałam z autokaru czy pociągu. Cudowne widoki, jazda na pace, ciężarówkami czy osobówkami, z Malajami przeróżnego pochodzenia, którzy prawie zawsze dobrze mówili po angielsku. Zazwyczaj nie znali pojęcia autostopu (chyba, że oglądali amerykańskie filmy), ale chcieli pomóc. Ruch jest duży, podobny jak w Polsce. Nigdy nie czekałam dłużej niż 15 minut. Ludzie sami proponowali, że wywiozą mnie w lepsze miejsce, w okolice autostrady. To tutaj pierwszy raz jechałam stopem sama, ponad 300 kilometrów. Było genialnie! To w tym kraju do autostopu przekonała się moja przyjaciółka, a następnie, wspólnie, zachęciłyśmy do tego sposobu podróżowania znajomych Anglików i Amerykankę. Podsumowując: jeśli Malezja, to tylko autostopem!

PicsArt_1425134958966

Z perspektywy czasu stwierdzam, że autostop w Azji działa lepiej niż myślałam i powinniśmy z niego korzystać znacznie częściej. Naszym podstawowym błędem był brak namiotu i karimat. Postawiliśmy na tanie noclegi i wygodę. Teraz już wiem, że niekiedy warto wykąpać się w rzece czy poprosić o prysznic nieznane osoby i spać na plaży, pod gwiazdami. A rano podziwiać cudowny wschód słońca. I czuć prawdziwą wolność. Właśnie takich rzeczy można doświadczyć podróżując autostopem, z namiotem pod pachą. W Azji, Europie, Australii. Bo wszędzie ludzie są dobrzy. A na tych złych trzeba uważać. Słuchać intuicji. I dużo się uśmiechać. To naprawdę czyni cuda. Na całym świecie.

Więcej praktycznych porad o poruszaniu się autostopem w Azji (i nie tylko) znajdziecie na:
Hitchwiki (poradnik o stopowaniu po całym świecie, dowiecie się z niego m.in. jakim autobusem wyjechać z dużych miast)
Przez kontynenty (ekipa niedawno powróciła z autostopowej podróży dookoła świata)
Na nowej drodze życia (małżeństwo, które aktualnie znajduje się w Birmie, jechali stopem z Polski do Azji)
Bez adresu (Paulina i Grzesiek, których miałam przyjemność poznać, aktualnie stopują po Indonezji)

121