Największy wyścig autostopem w Polsce. Organizowany od 7 lat przez Klub Podróżników BIT, działający przy Samorządzie Studentów Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu. Od kilku edycji 1000 miejsc (dla 500 teamów) rozchodzi się w parę minut. Wielki event, którego finał to kilkudniowa impreza w jednej z europejskich nadmorskich miejscowości. Auto Stop Race w wielkim skrócie. Dwa razy byłam Uczestniczką (w edycji IV oraz V). Rok temu miałam przyjemność organizować to niezwykłe wydarzenie. Dodatkowo mój chłopak był Koordynatorem Głównym ASR-u, co oznaczało, że od października 2013 do maja 2014 nie było dnia, w czasie którego nie wspomnieliśmy o wielkim wyścigu. Bo organizacja kilkudniowej, zagranicznej imprezy dla tysiąca osób do łatwych nie należy. Zresztą – zobaczcie sami jak cały wyjazd wygląda z dwóch perspektyw – Uczestnika i Organizatora.

Siedem miesięcy przed startem
Uczestnik
Właśnie rozpoczął nowy rok akademicki. Możliwe, że zmienił mieszkanie, kierunek, a nawet uczelnię. Zdał poprawki. Wspomina wakacje z łezką w oku, ale z drugiej strony cieszy się na spotkanie ze znajomymi. Wpada w wir imprez. Cały czas coś się dzieje, a na uczelni jeszcze nic od niego nie wymagają. Październik taki fajny! O Auto Stop Race nie myśli. Możliwe, że nawet nigdy nie słyszał o tym wyścigu. Do czasu…

Organizator
W Klubie Podróżników BIT jest już od kilku lat (lub właśnie do niego dołączył). Prawdopodobnie brał udział w co najmniej jednej edycji ASR. Pokochał ten event i postawił sobie nowy cel – w tym roku to on będzie jednym z kilkunastu Organizatorów. Koordynator Główny już dawno jest wybrany. Organizator myśli „musi mnie zauważyć!”. Wypełnienie aplikacji „Członek Teamu Auto Stop Race” zajmuje mu kilka godzin. Stara się z całych sił. Kolejny etap to tak zwane case study. Nasz bohater spotyka się z KG (skrót od Koordynator Główny) oraz pozostałymi Wybrańcami. Wykonuje przeróżne zadania (samodzielnie lub w zespole). Szef przygląda się wszystkim bacznie. Słucha. Niektórzy się stresują. A zbyt duży stres w tej sytuacji nie jest wskazany. To nieodpowiednia cecha dla kogoś kto musi zapanować nad tysiącem osób! Kilka dni później około 15 Szczęśliwców dostaje maila. To oni będą organizować tegoroczny wyścig.

Cztery miesiące przed startem
Uczestnik
– Słyszałem dziś o jakimś wielkim wyścigu stopem w majówkę! Jedziemy? – pyta uradowany kumpla.
– Auto Stop Race? Mój znajomy brał w nim udział rok temu. Był zachwycony. Chociaż nie pamięta wszystkiego. – odpowiada mu ze śmiechem.
– Jeszcze nie ogłosili tegorocznej destynacji. Wydaje mi się, że to będzie Portugalia. Jestem pewien, że nie Hiszpania!
– Nieważne gdzie. Jedziemy tak czy siak, ok?
– Pewnie. Tylko chyba będzie łatwiej, jak każdy z nas pojedzie z dziewczyną. Będziemy się chować w krzakach, a one będą łapać stopa. Może pogadamy z Aśką i Beatą?
– Dobry pomył Stary. Lecę grać w piłę. Mamy jeszcze dużo czasu.

Organizator
Pierwsze dwa, trzy miesiące to czas poszukiwania kempingu. Nie wszyscy chcą przyjąć tyle osób na swoją posiadłość. W dodatku nie tak łatwo o kemping dla tysiąca Uczestników! W końcu się udaje. Wstępnie kemping jest zaklepany. Za niedługo Koordynator Główny pojedzie na tak zwany reaserch (zobaczyć czy kemping spełnia wszystkie warunki i omówić szczegóły z właścicielem). Z kilkoma Wybrańcami. To ci, którzy pracują najwięcej i najskuteczniej. Od października wykonali mnóstwo telefonów, pomogli przy stworzeniu oferty dla Partnerów, kontaktują się z mediami, mają miliard pomysłów na sekundę. Wykazali się również błyskotliwością przy tworzeniu konta ASR-owego na Polak Potrafi. Jest to portal crowdfundingowy, poprzez który, każdy chętny może wspomóc organizację wyścigu. W tym roku można zakupić między innymi buziaki na mecie, lekcje tenisa ziemnego czy koszulki. Można również zapewnić sobie miejsce w tegorocznej edycji. Więcej szczegółów znajdziecie TUTAJ.
Praca wre! W dodatku trzeba promować wyścig na wrocławskich uczelniach, chodzić na imprezy (również w celach promocyjnych). Auto Stop Race to myśl przewodnia w głowie Organizatora.

Ogłoszenie destynacji
Uczestnik
– Super! Grecja! Nigdy tam nie byłem! Stary! Jedziemy na Chalkicośtam!
– O nie! Wiesz jak będzie ciężko! Grecy nie biorą na stopa. Bez sensu…
– Weź nie narzekaj. I tak wiem, że pojedziesz.
– Ale teraz to już naprawdę musimy przekonać dziewczyny. Z tobą w tydzień tam nie dojadę.

Organizator
Kilka minut (godzin, tygodni) przed ogłoszeniem destynacji: „Spodoba im się czy nie? Kemping taki piękny! Grecja też! Ale pewnie będą marudzić… Zawsze znajdą się jacyś hejterzy. Trudno. Puszczamy filmik w świat.” KLIK. Sypią się lajki. Komentarze. Tylko trochę hejtów.

Dzień (noc) zapisów (w tym roku zapisy odbędą się o północy z 28 na 29 marca!)
Uczestnik
Kilka minut przed: centrum dowodzenia – gotowe. Trzy laptopy, jeden tablet – włączone. Internet – najwyższa jakość. Strona zapisów – otwarta. Zegarek zsynchronizowany z zegarem na stronie Auto Stop Race.
Rok temu miejsc zabrakło po niecałych 3 minutach. Jest stres. Jeszcze kilkadziesiąt sekund. Trzy, dwa, jeden… KLIK! Imię, nazwisko, PESEL, rozmiar koszulki – wpisane. Serwer nie padł! „Gratulacje! Twój team ma numer 246!”. Udało się! Chyba trzeba to opić!

Organizator (UWAGA: od tego momentu „przepowiadam” to, co wydarzy się w ciągu najbliższych tygodni. Są to wyłącznie moje domysły, bazowane na kilkuletnim doświadczeniu ;))
„Pobijemy rekord z zeszłego roku?! Mam nadzieję! Czy tysiąc miejsc rozejdzie się w mniej niż 2 minuty? Czy serwer nie padnie? Dzwoniłem sto razy do gościa od strony internetowej. Będzie dobrze. Będzie dobrze. Nie wiedziałem, że to takie stresujące!”. KLIK. Poszło! „Szaleni ludzie! W minutę zapisało się 340 teamów! Muszę się odezwać do pozostałych Organizatorów. Wow! 57 powiadomień na Facebooku?! Wszyscy podekscytowani ASR-em! Najlepiej!”.

Tydzień przed startem
Uczestnik
Który plecak wziąć? O nie, mam dziurawy namiot. Trudno. Przecież nie będzie padać. Może zacznę się pakować? Bez sensu. Mam jeszcze cały tydzień!

Organizator
Prawie w ogóle nie śpi. Od tygodni lewdo dzieli czas między studiami, stażem lub pracą, życiem prywatnym i organizacją Auto Stop Race. W sumie to głównie siedzi w Simpleksie (budynek na terenie Uniwersytetu Ekonomicznego, gdzie odbywają się spotkania Teamu Organizatorów). To jego nowy dom. Pakiety startowe (jedzenie, picie, koszulki, upominki od sponsorów) same się nie spakują. A jest ich 500. Zakupy same też się nie zrobią. Trzeba jeszcze sprawdzić sprzęt grający, gadżety i nagrody od Partnerów, busy (którymi jadą organizatorzy z mnóstwem różnych ważnych rzeczy). Nie mówiąc o rozwieszeniu plakatów, spakowaniu roll-upów, przygotowaniu mini pola namiotowego dla uczestników spoza Wrocławia.
„A kto mnie spakuje?” na to pytanie nawet nie ma czasu.
Dzień przed startem jedna kryzysowa sytuacja goni drugą. Plakat się zgubił, sponsor zły, koszulka nie doszła. „Nie wiedziałem, że podłoga w Simpleksie jest taka wygodna!” myśli po 2-godzinnej drzemce Organizator i biegnie dalej.

Start
Uczestnik
W pośpiechu dopakowuje ostatnie spodnie. Łapie karton i wybiega. Jest 7:54. Zdąży! Trzeba tylko odebrać numer i pakiet startowy. „Oby Aśka wzięła markery”. Wbiega na teren Uniwersytetu Ekonomicznego. Setki niebieskich koszulek i uśmiechniętych buzi. Ktoś krzyczy „Tam rozdają darmową kawę!”. Ktoś częstuje go kanapką z pasztetem. „Ale super! Dobrze, że nie jadłem śniadania. Mogę jeszcze jedną kanapeczkę?”.
O 9 (z małym poślizgiem) wielkie odliczanie. Wsiadają z Aśką w autobus na Bielany. Albo łapią stopa. Będzie, co ma być. Ahoj przygodo! Pcha się jak najbliżej wyjścia, ciągnie Aśkę za sobą. „Trzy… Dwa… Jeden!” krzyczy z tysiącem innych osób! I wybiega z terenu Uniwersytetu razem z niebieskim tłumem!

Organizator
Nie spał wcale, ale nie czuje się zmęczony. Ekscytacja rośnie! O 5 zaczyna rozstawiać stoliki. Przenosić pakiety startowe. Odbiera telefon za telefonem. Organizatorom ASR (zielone koszulki), pomagają inni członkowie Klubu Podróżników BIT (pomarańczowe koszulki).
Uczestnicy zaczynają się schodzić. Robi się niebiesko! W tym roku wszyscy sa ubezpieczeni, więc nie ma niekończącej się kolejki do Ubezpieczyciela. Całe szczęście.
Jeden Partner potrzebuje dostępu do wody. Zapomniał wspomnieć wcześniej. Skończyły się długopisy. Ktoś zaspał. Ktoś dostał zły rozmiar koszulki. W brzuchu Organizatora pojawia się „mały głód”. Trudno. Nie ma czasu na głupoty.
Dziewczyny tańczą zumbę, zabawiają Uczestników. Trwa konkurs na najlepszy strój.
O 9 biegnie na schody. Patrzy na tłum szczęśliwych ludzi, żądnych przygód. Czuje się zadowolony. To po części jego zasługa!
Teraz trzeba posprzątać. „Czemu oni nie wrzucają śmieci do koszy skoro jest ich mnóstwo!?”. Posegregować roll-upy, spakować busy, zebrać plakaty… Około 13 cała ekipa rusza w stronę Chalkidiki. Czy dojadą przed wygraną parą?

Wyścig
Uczestnik
Wydostanie się z Polski poszło im sprawnie. Teraz jadą z 4-osobową rozkrzyczaną rodziną ze Słowacji. Zbyt dużo nie rozmawiają, bo dzieciaki cały czas płaczą. Na pocieszenie (uciszenie) wszyscy, włącznie z Uczestnikami, dostali Happy Meale. Już sami nie wiedzą czy wolą szaloną rodzinkę czy wcześniejszego kierowcę, z którym jechali średnio 160 km/h. Ale i tak im się podoba!
Utknęli gdzieś w Chorwacji. Od pięciu godzin nikt nie chce ich wziąć. Nawet ładne nogi Aśki nie działają. Ale nie przejmują się tym specjalnie. Impreza trwa w najlepsze. Bo na stacji, razem z nimi, utknęło 16 innych par. Gitara, śpiewnik i „Wehikuł czasu” na ustach.
– Aśka!
– Tak?
– Już uwielbiam ASR!

Organizator
Radosny bus numer jeden z ogromnym napisem „Auto Stop Race” na drzwiach, wyprzedza szalony bus numer dwa. Jeszcze nikt nie dojechał na metę. Mamy szansę być przed zwycięzcami. Tylko w sumie po co, skoro w busie jest tak wesoło? 😀

Meta
Uczestnik
Po 43 godzinach dociera na metę. Dostaje dyplom. Wszyscy biją mu brawa. Ktoś częstuje go słodkim winkiem.
– Aśka! Zrobiliśmy to!
Jest szczęśliwy. Rozbija namiot koło ZSP. Słyszał, że to fajna organizacja. Szybki prysznic i grecki lunch. Owoce morza, mniam! Biegnie na plażę, do której wejście jest na kempingu. Raj! Przyłącza się do osób, które beztrosko się opalają. Pije piwko. Gra w siatkówkę. Poznaje kolejną niesamowitą osobę.
Wieczorem gra w beer ponga. Jak w amerykańskim filmie, tylko lepiej, bo wszystko dzieje się na piasku. Słychać muzykę. Zaczyna się impreza. Myśli: „opalone dziewczyny są takie piękne!” i zaczyna tańczyć z długonogą szatynką. Co z tego, że nie zna jej imienia? Przecież to ASR – jedna wielka rodzina 🙂
A jutro będzie jeszcze lepiej – odbędzie się wielki grill i Festiwal Kolorów, bo udało się uzyskać 100% potrzebnej kwoty na Polak Potrafi. Życie jest piękne!

Organizator
Prawie udało się przyjechać przed pierwszą parą. Zabrakło jedynie kilku godzin 😉 Trzeba zająć się materiałami promocyjnymi dla Partnerów, przygotować miejsce do wręczania dyplomów, zabezpieczyć pole namiotowe, wyjąć sprzęt, zakwaterować się, pogadać o atrakcjach dla Uczestników z właścicielem kempingu.
Na plaży zabawia Uczestników, organizuje konkursy z nagrodami, mecze w nogę czy siatę, biega, załatwia coś cały czas. Ale na piwko też znajdzie minutkę. Dużo osób chce z nim wznieść toast, a przecież Uczestnikom nie wypada odmówić! Niektórzy podchodzą z podziękowaniami, mówią, że jest super, że to przygoda ich życia. „Jakie to miłe” myśli. Jest szczęśliwy. Tylko nie lubi siedzieć na check-in’ie (witanie nowo przybyłych uczestników) od 3 do 5 (w nocy). Chociaż nawet wtedy jest wesoło.

 

Wielki finał
Uczestnik
Impreza trwa od południa. Wieczorem koncerty. Tłum wiwatuje. On razem z nimi. Rzuca się na falę. Niosą go pod samą scenę. Śpiewa. Tańczy. Śmieje się. Uwielbia tych wszystkich ludzi! Udało im się! Przejechali ponad 1900 kilometrów autostopem! Dla wielu z nich, tak jak dla niego, była to pierwsza podróż stopem w życiu!
„Za rok też tu będę” myśli. I rzuca się w szalony wir zabawy! Impreza trwa do 10. Rano oczywiście 🙂

Organizator
Od rana pomaga złożyć scenę. Przygotowuje kilkadziesiąt nagród, opiekuje się dziewczyną, która zasłabła na plaży. Wieczorem zwołuje tłum na koncert. Wręcza nagrody zwycięzcom. Uśmiech nie schodzi mu z twarzy. Gdy tysiąc osób śpiewa „sto lat” jemu i innym Organizatorom stwierdza, że to jeden z najlepszych dni w jego życiu. Ma łzy w oczach. Patrzy na pozostałych członków Teamu Auto Stop Race. Na Koordynatora Głównego, który pracował trzy razy więcej niż on. Podziwa ich. Przez ostatnie siedem miesięcy stali się dla niego drugą rodziną. Cieszy się, że mógł brać w tym wszystykim udział. Patrzy na Uczestników. Banda pozytywnych ludzi z różnych zakątków Polski. Uwielbia ich.
Śpiewa z ukochanym zespołem ulubioną piosenkę. Tańczy. Otwiera szampana.

Więcej informacji znajdziecie na stronie głównej Auto Stop Race oraz fanpage’u. Jeśli macie jakiekolwiek pytania odnośnie jazdy autostopem, bezpieczeństwa, Klubu Podróżników BIT piszcie śmiało na kontakt@gadulec.me 🙂

Zdjęcia autorstwa Jakuba Kozakiewicza. Za udostępnienie ich dziękuję Annie Markowskiej, która jest Koordynatorem Głównym tegorocznej edycji Auto Stop Race!

Podobał Wam się wpis? Bądźcie na bieżąco, śledząc gadulcowego FANPAGE’A oraz INSTAGRAM!

121