hostel-friends

Mieszkam w Los Amigos Hostel na południu Teneryfy już prawie dwa miesiące. Poznałam tu setki osób pochodzących z całego świata – od Chin, Korei Południowej, przez Australię, aż po Kanadę i Argentynę. Rozmawiając z hostelowymi gośćmi i obserwując ich doszłam do kilku wniosków, które zainspirowały mnie do napisania tego tekstu. Oto 10 typów ludzi, którzy nocują w hostelach:

IMPREZOWICZ

Inaczej Człowiek Impreza. Co wieczór zgarnia ekipę na balangę i wraca nad ranem. Śpi do 15, bierze szybki prysznic i po śniadanio-obiado-kolacji przygotowuje się na kolejny melanż. Co tam atrakcje, parki narodowe czy inne muzea! Liczy się muzyka, taniec i wianuszek dziewczyn u boku.

Znaki charakterystyczne: dość przystojny albo przynajmniej z wysokim mniemaniem o sobie. Typowy czaruś wykorzystujący swój urok osobisty codziennie (a właściwie co noc). Głośny, uśmiechnięty i nie stroniący od różnego rodzaju używek.

Jak się z nim obchodzić? Oczywiście najlepiej iść z takim jegomościem na imprezę albo chociażby wypić wino na plaży. Jeśli to nie nasze klimaty, nie ma sensu nawiązywać z nim bliższego kontaktu, z resztą pewnie i tak nas nie zauważy.

OBSERWATOR

Małomówny, spokojny człowiek z nadzwyczajnymi umiejętnościami. Potrafi niezauważalnie przedostać się z łazienki do pokoju i choć my nie wiemy o nim nic, on wie o nas wszystko. Trzyma się z boku, prawie nigdy się nie odzywa, ale jest czujny. Potrafi słuchać i widzi rzeczy, na które inni nie zwracają uwagi. Tajemniczość to jego drugie imię.

Znaki charakterystyczne: zwyczajne ubranie pozwalające wtopić się w tłum. Często okulary na nosie i książka w ręku. Nie dajcie się zwieść, ten człowiek potrafi czytać i mieć oczy dookoła głowy jednocześnie.

Jak się z nim obchodzić? To może być bardzo wartościowa znajomość, ale na rozgryzienie obserwatora potrzebujemy dużo czasu. To trudny, nieufny przypadek, musimy stosować metodę małych kroków i zacząć od najprostszych zagadnień w stylu „Jak masz na imię?”. Prawdopodobnie po cichu odpowie i ucieknie, więc kolejne pytanie („Skąd jesteś?”) zadamy mu dopiero kolejnego dnia. Być może po pół roku dowiemy się jakiej słucha muzyki.

OBIEŻYŚWIAT

W drodze od roku albo i czterech lat. W każdym miejscu spędza kilka dni, podróżując po świecie bez konkretnego planu. Być może rzucił pracę w korporacji, bo postanowił zmienić swoje życie. Albo po prostu studiuje, a jego „gap year” trochę się przedłużył. Wulkan energii, gaduła, wie wszystko, był wszędzie, zna odpowiedź na każde pytanie. Albo przynajmniej takie sprawia wrażenie.

Znaki charakterystyczne: zniszczone lub sprane ubrania, wisiorki, bransoletki na rękach, wieczna opalenizna. Duża część tego typu osobników posiada również tatuaże z różnych stron świata.

Jak się z nim obchodzić? Wystarczy zapytać o podróżniczą wskazówkę i pozwolić mu się wygadać. A później powiedzieć, że odwiedziliśmy polecone przez niego miejscu i był to strzał w dziesiątkę. Od razu nas pokocha, doda do znajomych na Facebooku i będzie wkurzał zdjęciami z całego świata przez kolejne miesiące (kiedy my już dawno wrócimy do domu i zapomnimy o urlopie).

CZŁOWIEK-SMARTFON

Ten ciekawy przypadek ma smartfona zamiast dłoni. Nigdy nie rozstaje się ze swoim telefonem, bo musi ogarniać Facebooka, Snapchata, Twittera, Instagram i WhatsAppa, a w wolnej chwili złapać pokemona. Często ma bloga albo kanał na YouTube. Jeśli z nami rozmawia zawsze kątem oka patrzy w telefon. Każdy posiłek zjada zimny, bo musi dokładnie go sfotografować. Na sygnał przychodzącej wiadomości w jego oku pojawia się błysk. Ciężko jeździ się z nim na wycieczki, bo skupia się tylko i wyłącznie na mówieniu do swojego smartfona. W końcu Snap i InstaStory same się nie zapełnią.

Znaki charakterystyczne: smartfon w jednej, a pojemny powerbank w drugiej ręce.

Jak się z nim obchodzić? Zacząć znajomość od prostego pytania: „Jak cię znaleźć na Fejsie, IG, Snapie (…)?”. Następnie każdego dnia lajkować, szerować i serduszkować wszystko co Człowiek-smartfon umieści w mediach społecznościowych. Będzie nas ubóstwiał i nie omieszka wspomnieć o tym na każdym profilu.

DOBRY DUSZEK

Wstaje wcześnie rano, by w spokoju napić się kawy. Zawsze zrobi jej trochę więcej w razie gdyby inni goście czy pracownicy mieli na nią ochotę. Podniesie papierek, przetrze lustro, szepnie na recepcji, że w toalecie brakuje papieru toaletowego. Pomoże zanieść bagaże, przytrzyma drzwi i wysłucha zapłakanej blondynki, którą imprezowicz olał po jednej nocy.

Znaki charakterystyczne: zawsze ma pod ręką to czego akurat potrzebujemy. Człowiek-orkiestra. W zależności od sytuacji może być pielęgniarzem, psychologiem, kucharzem, kelnerem, złotą rączką czy ochroniarzem.

Jak się z nim obchodzić? Spróbujmy z nim porozmawiać, tym razem to my zadawajmy pytania. Dobre duszki też czasem chcą się komuś wygadać. I dziękujmy za każdym razem, gdy zrobi coś miłego. Nawet 20 razy dziennie. Nigdy się nie przyzna, że lubi być doceniany, ale z pewnością będzie mu przyjemnie.

UCIEKINIER

Wielki świat go zmęczył. Szuka świętego spokoju, ciszy i chwili wytchnienia. Być może właśnie rozstał się z dziewczyną. Albo rzucił pracę. Ewentualnie był przemęczony, spontanicznie wziął urlop i zarezerwował najtańszy hostel w okolicy. Tak właściwie nie wie kiedy wróci do domu. I czy w ogóle wróci. Z początku może być zmierzły i marudny, ale z czasem pokaże swoje drugie, nieco jaśniejsze, oblicze.

Znaki charakterystyczne: nieobecny wzrok, zamyślenie, lekka dezorientacja. Nie ma żadnych konkretnych planów na kolejny dzień, najchętniej siedzi nad basenem / na tarasie / w palarni i odpoczywa.

Jak się z nim obchodzić? Najlepiej okazać mu zrozumienie i dodać otuchy. Cierpliwie wysłuchać, a następnie strzelić przemowę motywacyjną w stylu Paulo Coelho. Spróbować zabrać na wycieczkę, nie przejmując się zbytnio odmową.

STAŁY BYWALEC

Sam nie wie kiedy minęły minione trzy miesiące. Jak to się stało, że siedzi tu tak długo? Traktuje hostel jak swój dom, we wszystko się wtrąca i zna każdą plotkę. Ma swoje przyzwyczajenia i codzienne rytuały. Bywa męczący, ale bez niego to miejsce nie byłoby takie samo. Drugim rodzajem stałych bywalców są „uzależnieni”. Przyjeżdżają do tego samego hostelu kilka razy w roku na parę(naście) dni, bo tylko tu mogą całkowicie oderwać się od rzeczywistości. Zazwyczaj nie jeżdżą na wycieczki (już wszystko widzieli), długo śpią, zagadują gości, leniuchują albo kręcą się po okolicy bez większego celu.

Znaki charakterystyczne: piżama, zawsze ten sam kubek w ręku, laptop z ulubionym serialem na kolanach lub książka w ręce. Niekiedy stałymi bywalcami są osoby starsze, które mieszkają w hostelu, by nie czuć się samotnie.

Jak się z nim obchodzić? Podpytajmy gdzie w okolicy jest najlepsza knajpka, bar czy sklep z lokalnymi smakołykami. Stali bywalcy to dobre źródło informacji o najbliższym otoczeniu. Jeśli zaproponujemy takiej osobie wspólne wyjście na plażę czy kawę prawdopodobnie będzie bardzo zadowolona. My również na tym skorzystamy, bo jest spora szansa, że poznamy jakieś klimatyczne nowe miejsce.

FLEJTUCH

Widzisz samotną, śmierdzącą skarpetkę na środku pokoju? Nieumyte naczynia na wspólnym stole? Zapaskudzoną toaletę? To właśnie Flejtuch w akcji. Gdy się rozkręci jest jeszcze gorzej. Porozrzucane butelki i puszki po piwie, kanapka sprzed tygodnia za łóżkiem i zużyta prezerwatywa pod prysznicem.

Znaki charakterystyczne: ubrania niepierwszej świeżości, brud za paznokciami i ogólne zaniedbanie.

Jak się z nim obchodzić? Nie polecam bliższych kontaktów z tym osobnikiem. Brudne ciuchy porozrzucane w różnych miejscach i nieumyte naczynia najlepiej położyć na jego łóżko (metoda „na mamę”). Może zrozumie, że jego zachowanie jest irytujące dla wszystkich mieszkańców hostelu.

SKĄPIEC

Chciałby jechać na wycieczkę, ale nie ma pieniędzy. Mistrz kombinowania – sam nigdy nie wynajmie auta, ale chętnie dołączy do innych i „przypadkiem” zapomni zrzucić się na benzynę. Kiedy ktoś częstuje pizzą / kawą / chipsami zawsze jest chętny. Dziwnym trafem on sam nigdy niczego nie kupuje. Dojada resztki po innych gościach lub wyłapuje „skarby” ze wspólnej lodówki. Sępi tony papierosów, bo jego paczka „właśnie mu się skończyła”. Nie ważne, że w kieszeni trzyma najnowszego iPhone’a, a na sobie ma same markowe ciuchy. W końcu w życiu trzeba mieć priorytety…

Znaki charakterystyczne: wzrok kota ze Shreka na widok jedzenia. Ciężko przejść obok niego obojętnie i się nie podzielić. Trzeba na niego uważać w myśl zasady „pozory mylą”.

Jak się z nim obchodzić? Jeśli nie chcemy zostać sponsorami Skąpca, lepiej nie zaprzyjaźniać się z nim zbyt mocno. Chyba, że potrafimy stanowczo upominać się o swoje. Jednak wtedy istnieje duża doza prawdopodobieństwa, że ten specyficzny typ nie zechce więcej się z nami zadawać.

ZAKOCHANE PARY

Jedna dusza, dwa ciała. Prawdziwe papużki nierozłączki. Wszystko robią razem: gotują, sprzątają, biorą prysznic, jedzą, wstają, myją zęby. Rozmawiają głównie ze sobą, a jeśli zaszczycą dyskusją inne osoby cały czas używają czasowników w pierwszej osobie liczby mnogiej. Wyznają zasadę „minuta bez buziaka to stracona minuta” oraz „jeśli zwrócę się do swojego Misia po imieniu to będzie myślał, że się na niego obraziłam”. Wokół nich często biegają jednorożce i rzygają tęczą.

Znaki charakterystyczne: tatuaż z imieniem partnera w widocznym miejscu. Rozmarzony wzrok i dziwaczny uśmiech przyklejony do twarzy. Koszulki z napisami „I love him” / „I love her”.

Jak się z nim obchodzić? Jeśli tylko w aktualnej chwili nie mamy złamanego serca Zakochane Pary są całkiem sympatycznymi gośćmi hostelowymi. A przynajmniej nieszkodliwymi. Gdy właśnie się z kimś rozstaliśmy i na samo słowo „miłość” lub „związek” chce nam się płakać lepiej trzymajmy się od nich z daleka. Oczywiście te osobniki najchętniej trzymają się z innymi parkami, bo w każdym singlu widzą potencjalne zagrożenie („Mój Ptyś jest taki przystojny, silny, mądry i wysportowany, że na pewno te wszystkie opalone podróżniczki chcą mi go odbić!”).

Uwaga: tekst napisany z dużą dawką ironii. Jeśli go nie rozumiesz naciśnij krzyżyk u góry strony.

Jakim typem mieszkańca hostelu jesteście? A może zaobserwowaliście jakąś inną grupę osobników? Mnie chyba najbliżej do Obieżyświata i Człowieka-smartfona (niestety…).

Podobał Wam się wpis? Bądźcie na bieżąco, śledząc gadulcowego FANPAGE’A, INSTAGRAM oraz SNAPCHATA (nick: gadulec)! Zachęcam również do zapisania się do NEWSLETTERA (ramka pod spodem) oraz pozostawienia komentarza pod wpisem. To bardzo mobilizuje do ciągłej pracy nad blogiem. Z góry dziękuję!

121